Mapowanie dna morskiego idzie w dobrą stronę. Inicjatywa Seabed 2030 ma jeszcze osiem lat na spełnienie obietnic

Próbujemy sięgać gwiazd, choć nie znamy własnej planety – tymi słowami można rozpocząć każdą dyskusję na temat tego, co jeszcze nie jest zbadane tutaj, na Ziemi. Jednym z najlepszych przykładów naszej niewiedzy jest oceaniczna i morska przestrzeń, która nadal skrywa przed ludzkością wiele tajemnic, ale dzięki Seabed 2030 mapowanie dna morskiego idzie w dobrą stronę.

Seabed 2030, czyli „wielkie mapowanie dna morskiego” i tworzenie ogromnej bazy danych

Obecnie dokładnie 23,4% dna morskiego Ziemi zostało zmapowane dzięki międzynarodowej inicjatywie Seabed 2030. Ta zrzesza rządy, instytucje badawcze i firmy, a opiera się w dużej mierze na dobrowolnym wkładzie danych batymetrycznych (lub topografii oceanów), będąc jednocześnie częścią większej inicjatywy The Ocean Decade kierowanej przez ONZ.

Czytaj też: Perowskity idą na rekord. Czas na pierwsze ogniwo, które przekroczy wieloletnią granicę

Jak sama nazwa wskazuje, inicjatywa Seabed 2030 ma na celu zmapować 100 procent dna oceanicznego do 2030 roku, co według naukowców będzie możliwe dzięki postępowi technologicznemu i zwyczajnym zebraniu do kupy już dostępnych danych. Potwierdza to fakt skuteczności instytucji w ostatnim roku, jako że przez ledwie 12 miesięcy zaangażowani zdołali dodać do bazy pomiary powierzchni mórz i oceanów o wielkości przekraczającej powierzchnię Europy.

Czytaj też: Tarantula uwieczniona przez teleskop. Znajduje się tysiące lat świetlnych od Ziemi

Naukowcy są przekonani, że zebranie większej ilości danych batymetrycznych pomoże nam lepiej zrozumieć zmiany klimatyczne i właściwie pokierować wysiłki na rzecz ochrony oceanów. Poza tym mapowanie dna oceanicznego pomaga również w wykrywaniu tsunami i innych klęsk żywiołowych. Zwłaszcza że wszystkie dane, które zbiera Seabed 2030, będą dostępne publicznie online w globalnej sieci GEBCO (General Batymetric Chart of the Oceans).