setki atomówek, USA kanał, kanały z setek atomówek

Nie uwierzycie, jak USA chciało tworzyć nowe kanały. W grę wchodziły całe setki atomówek

Czasy dumnego wytyczania nowych szlaków handlowych poprzez geograficzne odkrycia minęły wiele wieków temu, a dziś tylko topnienie lodowców ma szanse otworzyć w obecnych czasach nowe szlaki morskie i oceaniczne. Znając całe ukształtowanie Ziemi, USA już w latach 60. ubiegłego wieku chciało samo kreować nowe kanały przez szczególnie ważne lądy. Jednak zamiast tradycyjnych, czasochłonnych przekopów, rozważano wykorzystanie… potęgi atomu.

Dziś miliarderzy chcą bombardować atomówkami Marsa, a przed dekadami Amerykanie chcieli rzeźbić z ich pomocą nowe kanały w Ziemi

Nie jest to jakkolwiek świeża historia, bo związane z nią memorandum z 1963 roku odtajniono już w 1996 roku. Wtedy świat poznał amerykańską propozycję budowy nowej trasy między Morzem Czerwonym a Morzem Śródziemnym, która mogła skończyć się tragicznie. Obejmował bowiem użycie 520 bomb atomowych do dosłownego „wysadzenia” nowego kanału przez Izrael (dokładnie pustynię Negev), który miałby być alternatywą dla Kanału Sueskiego. Tego samego, który przed rokiem został zablokowany przez kontenerowiec Evergreen.

Czytaj też: Opisujemy BM-21 Grad, czyli wieloprowadnicową wyrzutnię do niszczenia… gradem pocisków

Memorandum opracowało, wspierane przez Departament Energii USA, Narodowe Laboratorium Lawrence Livermore i opisywało szczegółowo cały kanał. Ten miał rozciągać się przez pustynię Negev w Izraelu, łącząc Morze Śródziemne z Zatoką Akaba, zapewniając możliwość przepłynięcia do Morza Czerwonego i Oceanu Indyjskiego. Wtedy trasa ta składała się z „praktycznie niezaludnionych pustynnych nieużytków”.

Czytaj też: Archer pod lupą. To nowoczesna szwedzka artyleria dla Ukrainy

Zaangażowanie aż 520 bomb atomowych o nieokreślonej precyzyjnie sile nie dziwi, bo kanał miałby mierzyć prawie 260 km długości. Dokonanie tego tradycyjnymi metodami wedle ówczesnych urzędników „byłoby zaporowo drogie”, a „zastosowanie jądrowych materiałów wybuchowych” miałoby ogromny sens i doprowadziło do wymiernych zysków. Argumentowano to tym, że „rozwój takiego kanału byłby strategicznie wartościową alternatywą dla obecnego Kanału Sueskiego i prawdopodobnie przyczyniłby się znacznie do rozwoju gospodarczego”.

Czytaj też: Opisujemy przyszłość dronów, czyli broni idealnej. Robotyzacja wojsk dzieje się na naszych oczach

Jak dobrze wiecie, kanał ten finalnie nigdy nie powstał, ale nie był też jedynym planem „atomowego drążenia w ziemi”, bo w latach 1967-1968 Korpus Inżynierów Armii Stanów Zjednoczonych wysłał 50 geologów, aby zbadać najlepsze możliwe trasy dla nowego kanału przez Amerykę Środkową. Tam również planowano wykorzystać bomby atomowe i zaangażować w to budżet rzędu 2 mld dolarów, ale w 1969 roku z racji obawy przed promieniowaniem, anulowano próbne testy. W 1970 roku sprawę definitywnie zakończył raport odradzający ten stan i powołujący się na to, że nie był on uzasadniony ekonomicznie i stanowił zagrożenie dla środowiska i ludności tubylczej.