Koreańskie czołgi K2 Black Panther dla Polski, Koreańskie czołgi K2 Black Panther, Koreańskie czołgi K2 Black Panther, K2 Black Panther, Koreańskie czołgi K2, K2 Black Panther, K2

Polska zbroi się u Koreańczyków. Opisujemy nowe zakupy Ministerstwa Obrony

Stało się – Polskie Ministerstwo Obrony zdecydowało się na dalece idącą współpracę z Koreą Południową, o czym poinformował Mariusz Błaszczak, czyli wicepremier i minister obrony narodowej w wywiadzie dla tygodnika Sieci. Postanowiliśmy zbadać sprawę głębiej i odpowiedzieć na pytanie, jak dokładnie Polska zbroi się u Koreańczyków. W tym celu poniżej opisujemy nowe zakupy Ministerstwa Obrony w szczegółach.

Nowe zakupy Ministerstwa Obrony Polski w Korei Południowej

Przechodząc od razu do rzeczy, obecnie wszelkie umowy są na etapie końcowych negocjacji i dotyczą zarówno polonizacji zapowiedzianego sprzętu, jak i „szerokiego transferu technologii do Polski”. Oznacza to, że nasz kraj nie tylko zakupi sprzęty i wsparcie w ich naprawie oraz nauce załóg do ich obsługi, ale też stojącą za nimi technologię oraz myśl techniczną.

Czytaj też: Opisujemy BM-21 Grad, czyli wieloprowadnicową wyrzutnię do niszczenia… gradem pocisków

W efekcie wszelkie naprawy, modernizacje i ulepszenia pozyskanych sprzętów, powinny być realizowane nie w odległym kraju, a na naszym terenie i z udziałem naszych firm, co jest być może najważniejsze w kwestii samego zakupu. Działa to zresztą podobnie, jak realizacja programu Miecznik, w ramach którego polskie stocznie zbudują trzy fregaty na podstawie brytyjskich projektów.

Zakup ma dotyczyć co najmniej 180 czołgów K2 Heuk-Pyo, które są znane znacznie szerzej pod nazwą Black Panther oraz nieznanej liczby 155-mm armatohaubic samobieżnych K9 Thunder. Poza tym w grę ma wejść zakup trzech eskadr, czyli 48 egzemplarzy odrzutowych samolotów myśliwsko szturmowych FA-50 Fighting Eagle. Czym są te sprzęty? O tym poniżej, choć oczywiście podkreślam, że szczegóły wersji oraz samego przystosowania stopnia przystosowania całej trójki do polskich wymagań, to obecnie jedna wielka tajemnica.

Czołgi K2 Black Panther, czyli K2PL dla Polski

K2 Black Panther zdecydowanie można określić mianem nowoczesnych. Proces ich projektowania trwał od 1995 do 2008 roku, a ich produkcja jest realizowana przez Hyundai Rotem od 2008 roku, choć ta seryjna rozpoczęła się dopiero w 2013 roku, podczas gdy pierwsze egzemplarze trafiły na służbę w 2014 roku. W tym czołgu połączono 7,5-metrowe podwozie gąsienicowe o szerokości 3,6 metra i wysokości 2,4 metra z działem CN08 kalibru 120-mm o imponującej długości 6,6 metra. Zdecydowano się też na ograniczenie załogi z 4 do 3 osób poprzez zastosowanie systemu automatycznego ładowania.

Ważące 55 ton K2 Black Panther są chronione pancerzem modułowym. Ten obejmuje stal POSCO MIL-12560H z materiałami kompozytowymi w połączeniu z blokami wybuchowego pancerza reaktywnego (polecamy: Jak działa pancerz reaktywny ERA?). Z kolei w kwestii uzbrojenia główną funkcję pełni gładkolufowe działo CN08 120 mm kalibru 55, do którego zaprzęgnięto zaprojektowany dla czołgu Lecrec system automatycznego ładowania. Dzięki niemu K2 można strzelać nawet 10 razy na minutę, a załoga ma dostęp do 40 sztuk amunicji różnego rodzaju, ale przede wszystkim przeciwpancernych pociskach K279 APFSDS-T.

Koreańskie czołgi K2 Black Panther dla Polski, Koreańskie czołgi K2 Black Panther, Koreańskie czołgi K2 Black Panther, K2 Black Panther, Koreańskie czołgi K2, K2 Black Panther, K2

Obecnie to tajemnica czy Polska zakupi warianty bazowe K2, które wykorzystuje się obecnie w armii Korei Południowej, czy może dostosowany na rynek międzynarodowy wariant. W grę może wejść nawet nieistniejący jeszcze model zmodernizowany do wersji K2-M, czyli ten, którego określa się w Polsce mianem K2PL.

Warto wspomnieć, że obecnie Wojsko Polskie wykorzystuje na czynnej służbie trzy rodzaje czołgów – PT-91 Twardy (to gruntownie zmodernizowane T-72), ulepszone T-72M/M1/M1R oraz Leopardy 2PL. Po przyjęciu Abramsów nasze siły pancerne będą już operować na trzech, a to nie jest to dobra wiadomość przez komplikacje na poziomie logistycznym i remontowym. Koreańskie K2 zwiększą bowiem tę liczbę do czterech, więc Polska do tego czasu powinna porzucić wszystkie T-72, PT-91 Twardy i być może nawet Leopardy.

Samobieżne haubice K9PL, czyli towarzystwo dla Krabów

Kilka tygodni temu opisywaliśmy dla Was samobieżne haubice Krab, które produkuje się w Polsce w zakładach Huta Stalowa Wola. Wspominaliśmy wtedy, że „polskie Kraby są przykładem samobieżnych armatohaubic, które łączą produkowane w Polsce systemy wieżowe AS-90 i podwozie innej haubicy (południowokoreańskiej K9 Thunder)”. Przypominamy o tym nie bez powodu, bo plan zakupu południowokoreańskich haubic K9 Thunder, choć pozornie bezsensowny z racji posiadania własnego projektu, nabiera nieco więcej sensu przez ujednolicenie przynajmniej wersji podwozia.

Czytaj też: Archer pod lupą. To nowoczesna szwedzka artyleria dla Ukrainy

Haubice K9 Thunder, K9 Thunder, Egipt K9 Thunder

Haubice K9 Thunder wykorzystują gąsienice, które wprawia w ruch 8-cylindrowy silnik diesla o mocy 1000 koni mechanicznych. Ten rozpędza te 47-tonowe (w konfiguracji bojowej) sprzęty do 67 km/h, podczas gdy jej 5-osobową załogę (dowódcę, kierowcę, strzelca i 2 ładowniczych) chroni pancerz POSCO MIL-12560H. Z kolei załoga prowadzi ostrzał z wykorzystaniem przede wszystkim 155-mm armaty Hyundai WIA CN98 na wieżyczce obrotowej o zakresie 360 stopni, bo obok niej znalazł się tylko karabin maszynowy 12,7-mm.

Haubice K9 Thunder, K9 Thunder, Egipt K9 Thunder

Haubice K9 Thunder są wyposażone w automatyczny system kierowania ogniem, dzięki czemu są w stanie wystrzelić w ciągu 30 sekund z pozycji stacjonarnej i w ciągu 60 sekund w ruchu. Ich szybkostrzelność wynosi od sześciu do ośmiu pocisków na minutę, a zasięg rażenia już 54 kilometrów, a nie 40 km, jak zwykle się podaje. Jest to spowodowane dostępnością pocisków K315, które mogą zastąpić starsze K307, zwiększając właśnie zasięg.

Samoloty FA-50 Fighting Eagle, czy raczej FA-50PL

FA-50 Fighting Eagle to lekki myśliwiec 4. generacji na bazie szkoleniowej wersji T-50 Golden Hawk, którego Korea Południowa opracowała wspólnie z amerykańską spółką Lockheed Martin. Do tej pory FA-50 trafiło na służbę koreańskich sił powietrznych, filipińskich i nawet irackich w kolejno wersji FA-50PH oraz T-50IQ. Są szanse, że dołączy do nich również FA-50PL, obejmujący wszystkie funkcje i elementy wyposażenia najlepszych wersji.

Jako najbardziej zaawansowana wersja T-50, FA-50 doczekał się większych zbiorników paliwa, ulepszonej awioniki, dłuższej kopuły radaru pulsacyjno-dopplerowskiego EL/M-2032 z koreańskimi modyfikacjami LIG Nex1 oraz specjalnego łącza wymiany danych Link 16. Samolot dzierży trzylufowe 20-mm działko pokładowe, ale to możliwość lotu z 4,5-tonowym uzbrojeniem jest zdecydowanie najważniejsza.

Czytaj też: Opisujemy przyszłość dronów, czyli broni idealnej. Robotyzacja wojsk dzieje się na naszych oczach

FA-50 może przy tym wykorzystywać kierowane pociski rakietowe powietrze-powietrze AIM-9X Sidewinder i powietrze-ziemia AGM-65 Maverick. W cele naziemne może też uderzać za sprawą bomb ogólnego przeznaczenia Mk 82 i 70-mm rakiet niekierowanych FFAR (Folding-Fin Aerial Rockets) z pomocą 19-prowadnicowej wyrzutni LAU-3/A. Poza tym dzierży bomby kierowane GBU-38/B JDAM oraz CBU-105 SFW (Sensor Fused Weapon).