Test Sony WH-1000XM5 – ta seria potrzebowała zmiany. Takiej zmiany

Arkadiusz Dziermański Z-ca Redaktora Naczelnego

Sony WH-1000XM5 to już piąta generacja jednej z lepszych i bardziej popularnych słuchawek nausznych. Chwalone za swoją wygodę, możliwości muzyczne oraz działanie ANC potrzebowały przede wszystkim zmian wizualnych. No i doczekały się. A możliwości? Sprawdzimy!

Specyfikacja Sony WH-1000XM5:

  • słuchawki nauszne, zamknięte,
  • masa ok 250 gramów,
  • przetworniki o średnicy 30mm z magnesami neodymowymi,
  • impedancja 49 omów,
  • pasmo przenoszenia 4 – 40 000 Hz, przy Bluetooth LDAC 20 – 40 000 Hz,
  • czułość 102 dB,
  • ANC, funkcja speak-to-chat,
  • deklarowany czas pracy 30 godzin z aktywnym ANC,
  • czas ładowania do pełna 3,5 godziny,
  • obsługa SBC, AAC, LDAC,
  • Bluetooth 5.2, zasięg do 10 metrów,
  • cena 1 999 zł.

W zestawie znajdziemy solidne, ale duże etui, przewód Jack 3,5mm o długości 1,2m oraz kabel USB-C.

Seria WH-1000X w końcu wygląda inaczej

O serii słuchawek Sony WH-1000X można powiedzieć wiele dobrego, za wyjątkiem ich wzornictwa. Od pewnego czasu. Można by odnieść wrażenie, że firma postawiła na możliwości kosztem wyglądu, bo kolejne modele coraz mniej różniły się od poprzedników.

W przypadku WH-1000XM5 sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Słuchawki dostały zupełnie nowy kształt i obudowę. Porównania do Apple AirPods Studio nie są na wyrost. Faktycznie można tu znaleźć delikatne podobieństwa. Głównie jeśli chodzi o kształt i wnętrze nauszników.

Nowe słuchawki Sony są bardzo lekkie i pokryte matowym plastikiem. Choć to potrafi być wadą, bo odciski palców bardzo trudno zetrzeć. Co widać na zdjęciach. Spodziewałem się ogólnej taniości, ale nic z tych rzeczy. Konstrukcja jest solidna i robi bardzo dobre wrażenie. Duży plusem jest elastyczny pałąk, który można niemal dowolnie wyginać. Choć z drugiej strony brakuje tutaj dowolnego mechanizmu składania. Nauszniki można obrócić o 90 stopni i to w zasadzie tyle. Dlatego też jeśli chcemy je gdzieś przewozić, potrzebujemy nieco więcej miejsca w plecaku czy torbie.

Lekka konstrukcja, miękkie i duże nauszniki powodują, że Sony WH-1000XM5 są bardzo wygodne. Świetnie trzymają się głowy, ale specjalnie nie odczujemy, że mamy je na sobie nawet po kilku godzinach użytkowania.

Czytaj też: Test Ford Kuga PHEV. Ładny, duży i oszczędny

Bez aplikacji Sony Headphones się nie obejdzie

Jeśli chcemy w pełni wykorzystywać możliwości słuchawek Sony WH-1000XM5 musimy zaopatrzyć się w aplikację mobilną. To ona pozwala na korzystanie z rozbudowanych funkcji, związanych choćby z działaniem aktywnej redukcji hałasu (ANC), analizą kształtu ucha, czy dźwięku 360. Tutaj mamy też ustawienia działania skrótów na obudowie. Obsługa odtwarzania może odbywać się poprzez gesty rysowane na prawym nauszniku. Działa to nieźle, ale nie jestem fanem tego typu dotykowych rozwiązań. Ta funkcja wymaga przyzwyczajenia.

Opcji jest dużo, ale aplikacja jest prosta w obsłudze, intuicyjna i… działa. Co wcale nie jest takie oczywiste w przypadku producentów słuchawek. Pochwalić należy też prosty, ale bardzo dobrze działający equalizer, z osobnym suwakiem do regulacji basów.

Czytaj też: Test HyperX Cloud Alpha Wireless. Ten gamingowy zestaw słuchawkowy zachwyca baterią, a rozczarowuje…

Główną cechą Sony WH-1000XM5 jest ANC

Cała seria WH-1000X zawsze szczyciła się bardzo dobrą redukcją hałasu. Była często stawiana jako wzór tego, jak ANC powinno działać. Poprzeczka wisiała wysoko i raczej nie udało się jej przeskoczyć. Sony WH-1000XM5 nie są pod tym względem najlepsze na rynku, ale to cały czas ścisła czołówka rynku i niewiele modeli wypada lepiej.

Nie ma chyba lepszego sposobu na przetestowanie działania ANC niż LOT-owski Bombardier Dash Q400. Dokładnie taki:

A żeby było ciekawiej, specjalnie wybrałem w nim miejsce tak, żeby mieć taki widok z okna:

W trakcie lotu ANC eliminowało lekką ręką dobre 90% odgłosów silnika. Dźwięk bardziej było czuć przez ogromne wibracje fotela, niż faktycznie generowane odgłosy. W drodze powrotnej, w nieco bardziej cywilizowanym samolocie, poszedłem spać w kompletnej ciszy, jaką zapewniły mi słuchawki z aktywnym tylko ANC i bez włączonego odtwarzania czegokolwiek. Warto też dodać, że działająca redukcja hałasu nie powoduje efektu zasysania i zatykania uszu. Oczywiście poza samolotem, gdzie różnica ciśnień robi swoje, ale poza tym, nie odczujemy dyskomfortu.

To tyle w kwestii skuteczności ANC, ale jej działanie ma o wiele więcej funkcji. Przez większość czasu użytkowania zdawałem się na automat, z którego byłem bardzo zadowolony. Słuchawki bardzo dobre rozpoznają otoczenie. Dzięki temu ANC działa mocniej w komunikacji miejskiej, a słabiej na ulicy. Co pozwala nam usłyszeć potencjalne zagrożenia.

Brzmienie na wysokim poziomie i wygodne rozmawianie. Nie tylko przez telefon

O brzmieniu Sony WH-1000XM5 nie można powiedzieć złego słowa. Słuchawki grają bardzo dobrze, z nieco cieplejszą charakterystyką. Bas jest miękki i dynamiczny, a kiedy trzeba, nie pcha się przed szereg. Środek skali jest bardzo wyraźny, z ostrymi i czystymi wokalami. Pomiędzy nimi ładnie przebijają się tony wysokie, często z małymi dźwiękami, których moglibyśmy nie usłyszeć w tańszych słuchawkach. A w razie potrzeby dźwięk można dosyć mocno zmienić za pomocą equalizera i np. postawić tylko na sam bas w przesadzonych ilościach. Co kto lubi. Warto też dodać, że Sony udało się znaleźć balans pomiędzy naturalną a cyfrową charakterystyką brzmienia. Dźwięk nie sprawia wrażenia sztucznie wygenerowanego i to może się podobać.

Głośność jest bardzo dobra. Bez względu na to, z jakiego trybu ANC korzystamy, w zasadzie zawsze będzie odpowiednio głośno i na to nikt nie powinien narzekać.

Czytaj też: Test Mercusys MR80X. Sprawdzamy tani router Wi-Fi 6

Zacznij mówić by… rozmawiać

W Sony WH-1000XM5 znajdziemy funkcję speak-to-chat, która pierwszy raz pojawiła się w modelu Link Buds S. Działa w bardzo prosty sposób. Jeśli jest aktywna, wystarczy że zaczniemy coś mówić, a słuchawki zatrzymają odtwarzanie i zaczniemy słyszeć dźwięki otoczenia. W zasadzie pierwszy raz skorzystałem z tej funkcji przypadkowo. Ktoś spytał mnie o coś na siłowni, odruchowo poprosiłem o powtórzenie, a speak-to-chat zaczęło działać. Mogłem dalej swobodnie rozmawiać bez zdejmowania słuchawek.

Ogółem w kwestii rozmów WH-1000XM5 sprawują się bardzo dobrze. Nigdy nie spotkałem się z narzekaniem, że słychać mnie źle, albo jakbym korzystał z zestawu głośnomówiącego.

Sony WH-1000XM5 zapewniają długi czas pracy

Może nie jakoś rekordowo długi, ale 30 godzin słuchania muzyki z aktywnym ANC to bardzo dobry wynik, który pozwala skutecznie zapomnieć o ładowarce jeśli słuchawek używamy przez 1-2 godziny dziennie. Jeśli zdarzy nam się zapomnieć o ładowania, już trzy minuty podpięcia pod źródło zasilania wystarcza aż na trzy godziny pracy.

Czytaj też: Test Sony Xperia 1 IV – smartfon ostateczny dla miłośników filmów?

Nie są perfekcyjne, ale Sony WH-1000XM5 to jedne z najlepszych słuchawek na rynku

Sony WH-1000XM5 mają w zasadzie dwie wady. Dosyć mocno się palcują w czarnej wersji kolorystycznej oraz nie da się ich złożyć. Więc jeśli nie korzystamy w nich w podróży, to w transporcie potrzebują nieco miejsca. Szczególnie jeśli skorzystamy z pokrowca z zestawu.

Poza tym, Sony WH-1000XM5 to dzisiaj jedne z najlepszych słuchawek na rynku. Niektórzy znajomi zaczęli się poważnie zastanawiać, czy nie wymienić na nie swoich AirPodsów Studio. Słuchawki oferują bowiem topowe działanie ANC, wysoką jakość dźwięku, są wygodne, solidnie wykonane, ładne oraz pełne sprawnie działających dodatków, jak np. funkcja speat-to-chat. Są piekielnie drogie, bo kosztują 1 999 zł i to może być przeszkodą dla wielu odbiorców. Ale z drugiej strony, raz kupione słuchawki często służą nam nawet przez kilka lat, więc jeśli w ten sposób podejdziemy do sprawy, zakup może być mniej bolesny. A na pewno bardzo udany.