Japonia obnażyła braki Chin jednym testem. Wystarczył niszczyciel i myśliwiec od USA

W zeszły roku miał miejsce test, który „załatał militarną lukę Japonii od czasów drugiej wojny światowej”. Wtedy to bowiem doszło do koszmarnego zakończenia II wojny światowej, co zmusiło to państwo do działania zgodnie z zasadą posiadania „minimalnej wymaganej siły wojskowej”. Lotniskowce i konkretne rodzaje okrętów również się w to wliczały i tak też przez ponad siedem dekad Japonia nie miała na służbie żadnego okrętu, który umożliwiłby start ze swojego pokładu jakiemukolwiek stałopłatowi. Wraz z powrotem do nich, Japonia obnażyła braki Chin jednym testem.

Japońsko-amerykański sojusz zbiera żniwa, czyli o tym, jak przed rokiem Japonia obnażyła braki Chin jednym testem

Na początku października miał miejsce test, który obejmował zarówno myśliwiec F-35B, jak i okręt typu Izumo. Do tej pory Japonia stworzyła dwie konstrukcje tego typu (Izumo DDH-183 oraz Kaga DDH-184), uznając je oficjalnie za wielozadaniowe niszczyciele, będące jednocześnie śmigłowcowcami. Jednak w 2018 roku ustalono, że czeka je modernizacja, mająca na celu przerobienie ich na lotniskowce, co w przypadku pierwszego okrętu (Izumo) rozpoczęło się w 2020 roku.

Czytaj też: Widok jak z Cyberpunka. Tak sterowanego drona kamikadze w akcji nie widzieliście nigdy

W ciągu ponad półtorej roku zmodyfikowano pokład, dodając przede wszystkim nowe oświetlenie i powłoki żaroodporne, aby na początku października 2021 roku wzniósł się z niego stałopłatowy samolot. Mowa o F-35B, który wystartował i następnie wylądował bez najmniejszego problemu, udowadniając, że zamówienie na 42 egzemplarze myśliwców F-35B przez Japonię, będzie się bardzo, ale to bardzo państwu opłacać.

Czytaj też: Rosja może pomarzyć o takiej łączności. W ramach HSA USA stworzy specjalny kosmiczny intranet

Zacznijmy od tego, że zakup wielozadaniowych amerykańskich myśliwców F-35 piątej generacji w wersji -B (specjalnej dla lotniskowców z racji możliwości wylądowania w pionie i wystartowania z krótkim rozbiegiem) jest arcyważny dla Japonii ze względu na rywalizację z chińskimi samolotami piątej generacji J-20 oraz J-31. Po wieloletnim precedensie naruszania granic i przestrzeni powietrznej, F-35 w rękach Japonii pozwoli państwu odpierać tego typu akcje.

Czytaj też: Niczym tarcza przed najgorszym. Nowy południowokoreański niszczyciel już w wodzie

Zwłaszcza ze względu na to, że w razie otwartego konfliktu bardziej dopracowane i zaawansowane F-35 będą spisywać się lepiej względem chińskich samolotów. Gdyby tego było mało, Japonia będzie mogła przeprowadzać ataki lotnicze z pokładów okrętów, a nie tylko lądowych pasów startowych, które można ostrzelać. Nic więc dziwnego, że start F-35B z japońskiego niszczyciela został przytoczony w niedawno wydanym japońskim Defense Report 2022:

Japonia i Stany Zjednoczone prowadzą japońsko-amerykańskie działania dwustronne, takie jak współpraca w zakresie sprzętu obronnego i technologii, rozszerzenie wspólnego wykorzystania obiektów i obszarów amerykańskich i japońskich, a w trakcie tego roku fiskalnego weryfikacja startu i lądowania F-35B do niszczyciela MSDF JS „Izumo”.