Piloci F-35 ryzykowali własnym życiem, choć problem z systemem “ostatniej szansy” był znany

Wielozadaniowe myśliwce F-35 są uznawane za najbardziej zaawansowane wojskowe samoloty odrzutowe w historii, a jeśli myślicie, że jakikolwiek rosyjski myśliwiec jest od nich lepszy, to mam złą wiadomość. F-35 istnieją i są wykorzystywane na służbie, a dzieła pokroju Su-57 są głównie sprzętem paradnym. Jednak nie są to dzieła idealne i potwierdza to fakt, że przez ostatnie miesiące piloci F-35 ryzykowali własnym życiem, choć Siły Powietrzne doskonale wiedziały o potencjalnym problemie.
Piloci F-35 ryzykowali własnym życiem, Piloci F-35, F-35
Piloci F-35 ryzykowali własnym życiem, Piloci F-35, F-35

Po raz pierwszy o problemie poinformowano wiosną. Od tego czasu piloci F-35 ryzykowali własnym życiem, ale na szczęście do niczego złego nie doszło

To sytuacja, do której nigdy nie powinno dojść. Wszystko zaczęło się od słów przedstawiciela firmy Martin-Baker z Wielkiej Brytanii z kwietnia. Ten poinformował o potencjalnym problemie z niektórymi ładunkami wybuchowymi używanymi do wystrzelenia fotela katapultowego, czyli „systemu ostatniej szansy” z kokpitu F-35. Problem miał zostać po raz pierwszy odkryty minionej wiosny w bazie sił powietrznych w Utah.

Czytaj też: Jak opracowano „biedne atomówki”?

Jednak mimo tych ostrzeżeń, o których informowano już w kwietniu, Siły Powietrzne USA pozwalały myśliwcom F-35 latać i zmieniło się to dopiero pod koniec lipca, kiedy to uziemiono większość z 300 egzemplarzy. Wcześniej cała flota została uznana za zdatna do lotu z „akceptowalnym poziomem ryzyka”, ale to uległo zmianie w miarę kontynuowania inspekcji F-35, która jednoznacznie wskazała na znacznie większy problem, niż początkowo zakładano.

Czytaj też: Te wojskowe drony sięgną tam, gdzie nie sięgnęły nigdy. Oto amerykańskie Zephyr

27 lipca poza F-35 uziemiono również nieujawnioną liczbę F/A-18 Hornet, F/A-18E/F Super Hornet, EA-18G Growlers, a także samoloty treningowe T-45 Goshawk, F-5 Tiger II, T-38 Talon i T-6 Texan II. Teraz specjaliści od konserwacji będą walidować poszczególne elementy samolotów, aby zapewnić 100% pewność co do działania systemów katapultowania się, choć wedle firmy Martin-Baker, problem wydaje się dotyczyć tylko F-35.