Sony E PZ 10-20 mm F4 G – mały, ale wariat (recenzja)

Sony E PZ 10-20 mm F4 G to najnowszy, całkowicie elektronicznie sterowany zoom ultraszerokokątny ze stałym światłem F4. Zaprezentowany w czerwcu 2022 roku jest następcą niezbyt udanego, stabilizowanego obiektywu o zakresie 10-18 mm i jasności F4, który nie cieszył się najlepszą opinią ze względu na duże różnice jakościowe pomiędzy egzemplarzami. Producent długo kazał czekać na następcę, ale było warto, gdyż Sony E PZ 10-20 mm F4 G wydaje się konstrukcją dużo bardziej udaną od poprzednika.
Sony E PZ 10-20 mm F4 G
(fot. Andrzej Libiszewski, Chip.pl)

Sony E PZ 10-20 mm F4 G
Maleństwo (fot. Andrzej Libiszewski, Chip.pl)

Parametry

  • Konstrukcja obiektywu: 11 elementów w 8 grupach (3 soczewki asferyczne, dwie ze szkła o bardzo niskiej dyspersji ED, 1 soczewka asferyczna ze szkła o niskiej dyspersji ED)
  • Kąt widzenia (APS-C): 109°–70°
  • Liczba listków przysłony: 7 (przysłona kołowa)
  • Maksymalna wartość przysłony: F22
  • Stabilizacja: nie
  • Minimalna odległość ostrzenia:
    • 20 cm od matrycy aparatu w trybie AF
    • 13 cm dla ogniskowej 10 mm i 17 cm dla ogniskowej 20 mm w trybie MF
  • Maksymalna skala odwzorowania: 1:7,1 podczas pracy z AF, 1:5,5 z MF
  • Średnica filtra: 62 mm
  • Wymiary (średnica x długość): 69,8 × 55,0 mm
  • Waga: 178 g

Cena na dzień pisania recenzji: ~3999 zł.

Sony E PZ 10-20 mm F4 G
1 – soczewki asferyczne, 2 – soczewka asferyczna ze szkła niskodyspersyjnego ED, 3 – soczewki ze szkła niskodyspersyjnego ED

Konstrukcja

Pierwsze, co rzuca się w oczy po wyjęciu Sony E PZ 10-20 mm F4 G z pudełka, to jego rozmiary – obiektyw jest naprawdę filigranowy i do tego bardzo lekki. Rozpoczyna się metalowym, uszczelnianym bagnetem. Wewnątrz umieszczona została wyczerniona, matowa ramka o rozmiarach 22 x 16 mm, za którą znajduje się nieruchoma tylna soczewka o średnicy nieco większej niż ramka. Ruszając obiektywem można zobaczyć (i usłyszeć) za nią swobodnie poruszający się moduł z soczewkami, prawdopodobnie odpowiedzialny za zoom.

Sony E PZ 10-20 mm F4 G
Ruchomy element wewnątrz obiektywu (fot. Andrzej Libiszewski, Chip.pl)

Tubus obiektywu wykonany jest z plastiku i zaczyna się pierścieniem, na którym umieszczona została biała kropka wskazująca prawidłowe położenie do zapięcia obiektywu w bagnet oraz nadrukowany został numer seryjny oraz informacja, że krajem produkcji są Chiny.

Tubus dalej nieco się rozszerza – na tej części umieszczone zostało oznaczenie obiektywu wraz z logiem serii „G” oraz manipulatory służące do obsługi szkła: przełącznik trybu ręcznego i automatycznego nastawiania ostrości AF/MF, programowany przycisk (domyślnie blokujący ostrość po ustawieniu) oraz suwak power zoomu W/T do płynnej zmiany ogniskowej.

Następnym elementem konstrukcji jest pierścień zoomu o szerokości około 9 mm – pracujący z przełożeniem elektronicznym, zatem pozbawiony położenia maksymalnego i minimalnego i – co za tym idzie – zaznaczonej na korpusie skali. Aktualna ogniskowa jest raportowana do korpusu i podobnie jak w innych power zoomach Sony, podawana na wyświetlaczu i w wizjerze podczas nastawiania.

Sony E PZ 10-20 mm F4 G
(fot. Andrzej Libiszewski, Chip.pl)

Zaraz za pokrętłem zoomu znalazł się drugi pierścień, węższy, o szerokości ~6 mm, lecz z kolei o nieco większej średnicy. Służy on do ręcznego nastawiania ostrości i także pracuje z przełożeniem elektronicznym.

Oba pierścienie są karbowane, lecz nie mają często stosowanego wykończenia gumowanym materiałem poprawiającym uchwyt.

Obiektyw kończy się wąskim pierścieniem, zakończonym od zewnętrznej strony bagnetem do mocowania osłony przeciwsłonecznej, a od wewnętrznej gwintem do mocowania filtrów o średnicy 62 mm. Przednia soczewka ma średnicę 28 mm. Całość jest uszczelniana i może pracować także w trudnych warunkach atmosferycznych.

Praca z Sony E PZ 10-20 mm F4 G

Obiektywu przyszło mi używać podczas testów równolegle z Tamronem 11-20 mm F/2.8 Di III-A RXD, trudno zatem będzie obejść się bez pewnych okazjonalnych porównań. Pierwszym, najbardziej oczywistym, jest wielkość: Tamron ma dość słuszne rozmiary i wagę, podczas gdy a6300 z zapiętym Sony E PZ 10-20 mm F4 G tworzy zestaw bardzo lekki i zgrabny.

Sony E PZ 10-20 mm F4 G
Sony E PZ 10-20 mm F4 G i Tamron 11-20 mm F2.8 Di III-A RXD

Małe rozmiary przekładają się oczywiście na sposób użytkowania i ergonomię. Pierścienie zoomu i ręcznego nastawiania ostrości położone są bardzo blisko siebie – jak dla mnie, zbyt blisko. Mam spore dłonie i mimo różnej średnicy i rozmiarów obu pierścieni pomyłki okazały się bardzo częste, znakomicie utrudniając obsługę obiektywu w trybie MF i DMF.

Drugi problem (poważniejszy) wynika niejako z pierwszego: położenie pokręteł na końcu tubusa obiektywu spowodowało, że podczas korzystania z nich, fragment dłoni często nieświadomie trafiał poza osłonę przeciwsłoneczną (zwłaszcza przy najszerszym polu widzenia), łapał się w peryferyjną część kadru i (jeśli nie zauważyłem) był tam utrwalany, wymuszając przycinanie zdjęcia w obróbce lub usuwanie „dodatku” innymi metodami.

Sony E PZ 10-20 mm F4 G
Sony E PZ 10-20 mm F4 G i Tamron 11-20 mm F2.8 Di III-A RXD

Oczywiście po kilku takich wpadkach użytkownik w końcu uczy się, że musi zachować podwyższoną uwagę, można też alternatywnie korzystać z suwaka W/T do zoomu. Same pierścienie pracują rzecz jasna bez zarzutu. Mają niezbyt wielki, ale wystarczająco zaznaczony opór, działają szybko i precyzyjnie. Z tej strony nie miałem najmniejszych problemów, zwłaszcza że nie jest to pierwszy power zoom Sony, jakiego używałem.

Pełen zoom wymaga przekręcenia pierścienia o ~150°, a przejście przez cały zakres ostrości ~180° – są to zakresy dobrze dobrane do potrzeb.

Zwracam przy tym uwagę, że działanie układu AF sięga bliżej niż 20 cm, natomiast przy ustawieniach ręcznych obiektyw może ostrzyć od 13 cm dla najkrótszej i 17 cm dla najdłuższej ogniskowej. Mała skala odwzorowania nie pozwoli oczywiście na szaleństwo makrofotograficzne, ale można uchwycić świat z dość unikalnej perspektywy.

Sony E PZ 10-20 mm F4 G
Sony E PZ 10-20 mm F4 G zapięty do a6300 (fot. Andrzej Libiszewski, Chip.pl)

Sony E PZ 10-20 mm F4 G zachowuje stałe rozmiary podczas zmiany zoomu i ustawiania ostrości. Znacznie zmniejsza to szansę na dostanie się do środka konstrukcji zanieczyszczeń (uszczelnienia uszczelnieniami, ale po co ryzykować), jednak prawdziwą zaletą będzie dla użytkowników korzystających z obiektywu do filmowania i montujących aparat na gimbalu, ułatwiając wyważenie całego zestawu i zmniejszając niezbędną do stabilizacji moc. Do tego całkowicie elektroniczne sterowanie Sony E PZ 10-20 mm F4 G może być w takim wariancie sterowany wprost z aparatu i panelu gimbala, bez konieczności rozbudowy zestawu o zewnętrzne układy.

Sony E PZ 10-20 mm F4 G
(fot. Andrzej Libiszewski, Chip.pl)


Autofocus

Sony E PZ 10-20 mm F4 G posiada układ AF napędzany dwoma silnikami liniowymi. Podczas testów autofocus działał niesłyszalnie, wykazując się przy tym znakomitą prędkością działania. Jego celność była wzorowa niezależnie od tego, czy akurat fotografowałem statyczny krajobraz, czy też grupkę rozbrykanych dzieci, aczkolwiek umiarkowana jasność i bardzo krótkie ogniskowe dają tak dużą głębię ostrości, że nie jest to szczególnie wielkie osiągnięcie :). Jak przystało na konstrukcję Sony, żaden z wyspecjalizowanych trybów działania (EyeAF, DMF) nie sprawił obiektywowi najmniejszych kłopotów.

Sony E PZ 10-20 mm F4 G
(fot. Andrzej Libiszewski, Chip.pl)

Wady optyczne – dystorsja, winietowanie, aberracja chromatyczna, flara

Sony E PZ 10-20 mm F4 G jest bardzo małą konstrukcją, spodziewałem się zatem, że nie będzie sobie zbyt dobrze radził zarówno z geometrią, jak i winietowaniem. Przyznam jednak, że nie spodziewałem się, iż wypadnie aż tak źle, choć sygnałem ostrzegawczym była niemożność wyłączenia korekcji z poziomu korpusu.

Dla ogniskowej 10 mm obiektyw wykazuje ogromne i do tego nierówne zniekształcenia beczkowate, które są bardzo trudne do ręcznego usunięcia w Lightroomie: korygując w pełni dystorsję w centrum kadru wywołuje się zniekształcenia poduszkowe na peryferiach, a jeśli się równa do brzegów kadru, to w centrum korekcja jest niepełna.

Dystorsja beczkowa maleje w miarę zwiększania ogniskowej, by spaść do niezauważalnych rozmiarów w okolicach 18-19 mm i przejść w lekką poduszkę przy 20 mm – tu ręczna korekcja już nie sprawi problemów.

Wyraźnie widoczne jest także winietowanie, które jest mniej więcej takie samo niezależnie od ogniskowej i które trudne do zauważenia rozmiary przybiera dopiero dla przysłony f/11.

Sony E PZ 10-20 mm F4 G jako się rzekło, posiada wbudowany w firmware profil korekcyjny. Aparat wymusza jego użycie dla plików JPG, jeśli chodzi o geometrię, można natomiast wyłączyć redukcję winiety. RAWy należy oczywiście korygować w oprogramowaniu podczas obróbki i tu warto zaznaczyć, że Lightroom nie pozwala na użycie wbudowanego profilu, a nie posiada wciąż przygotowanego przez Adobe, użytkownicy skazani są zatem na ręczną walkę z suwakami.

Sony E PZ 10-20 mm F4 G
(fot. Andrzej Libiszewski, Chip.pl)

W lepszej sytuacji są użytkownicy programu Capture One Pro, który potrafi zrobić użytek z profilu wbudowanego w obiektyw – z tego powodu wszystkie zdjęcia poglądowe wywołane zostały z jego pomocą.

Sony E PZ 10-20 mm F4 G nie wykazuje podłużnej aberracji chromatycznej i jedynie śladową aberrację poprzeczną. Obiektyw jest znakomicie skorygowany i przeglądając zdjęcia testowe nie znalazłem ani jednego, które nadawałoby się do pokazania wady. Dobra robota.

Mrzeżyno

Obiektyw bardzo dobrze sobie radzi także z pracą pod światło. Na zdjęciach testowych były jedynie niewielkie, często trudne do zauważenia odblaski. Oczywiście przy tak szerokim polu widzenia, jaki ma Sony E PZ 10-20 mm F4 G, osłonę przeciwsłoneczną warto mieć zawsze założoną.

Ostrość i bokeh

Sony E PZ 10-20 mm F4 G wykazuje znakomitą ostrość w centrum kadru już od pełnego otworu. Spadek ostrości w rogach był minimalny i w większości przypadków trudny lub niemożliwy do zauważenia. Obiektyw najlepiej zdaje się pracować dla przysłon F4-F5.6, czyli w zakresie, który będzie najpopularniejszy.

Bokeh natomiast nie jest mocną stroną tego szkła i trudno się dziwić. Połączenie krótkiej ogniskowej i dość przeciętnej jasności powoduje, że nieczęsto będzie w ogóle okazja go zobaczyć. Sony być może dlatego sobie trochę tutaj odpuściło. Bokeh brakuje gładkości, krążki pozaogniskowe na zdjęciach testowych mają dość wyraźnie zaznaczoną obwódkę i lepiej lub mniej widoczną wewnętrzną strukturę. Nie sądzę jednak, by poza bardzo specyficznymi sytuacjami miało to jakieś znaczenie.

Sony E PZ 10-20 mm F4 G
(fot. Andrzej Libiszewski, Chip.pl)

Podsumowanie

Sony E PZ 10-20 mm F4 G jest kolejnym niezwykle udanym obiektywem APS-C tego producenta. Firma długo kazała czekać użytkownikom na swoje przebudzenie, wychodzi jednak na to, że warto było czekać. Sony E PZ 10-20 mm F4 G jest mały, lekki, ma trochę problemów z ergonomią, wymaga daleko idącej programowej korekcji geometrii, ale ma bardzo elastyczny zakres ogniskowych i do tego przy każdej daje znakomity obraz.

Podstawową słabością jest niezbyt wielka jasność – F4 to żadna rewelacja, konkurencyjny Tamron 11-20 mm F/2.8 Di III-A RXD ma 1 mm mniejszy zakres (wbrew pozorom to spora różnica), ale jest o całe 1 EV jaśniejszy i dla użytkowników fotografujących w trudnych warunkach może być lepszym wyborem, szczególnie że także daje bardzo dobrą jakość obrazu. Sony wygrywa poręcznością i lepszym dostosowaniem do potrzeb użytkowników filmujących. Ostatecznie trudno wskazać tu zdecydowanego zwycięzcę i wybór zależeć będzie od indywidualnych preferencji – osobiście skłaniam się raczej ku Sony E PZ 10-20 mm F4 G. Oba szkła są jednak bardzo dobre, godne polecenia i każde z nich chętnie zobaczę ponownie w swoim plecaku.

Zdjęcia przykładowe

Mrzeżyno
Mrzeżyno
Agnieszka i Miłosz
Mrzeżyno
Mrzeżyno
Mrzeżyno
Mrzeżyno
Villa Nautica
Mrzeżyno
Mrzeżyno
Mrzeżyno