źródło: Tim Schmit; NOAA/NESDIS/ASPB/

Eksplozja Tonga zmieniła ziemską atmosferę nie do poznania! NASA: „Nigdy nie widzieliśmy czegoś takiego”

Wybuch wulkanu Hunga Tonga-Hunga Ha’apai 15 stycznia 2022 był największą eksplozją XXI wieku – jest to fakt niemal niezaprzeczalny. Nie tylko fala ciśnienia czy rozmiar tsunami o tym świadczą, ale także ilość pary wodnej wyrzuconej do stratosfery. Ilość wręcz niewyobrażalna – taka, że chwilowo mogłaby wpłynąć na średnią temperaturę na Ziemi. Naukowcy NASA wyrazili głośne zdziwienie tym, co zobaczyli na zdjęciach satelitarnych.

Eksplozja wulkanu Hunga Tonga wyrzuciła taką ilość pary wodnej do atmosfery, że pomieściłaby się ona w ciekłej formie w 58 000 basenów olimpijskich. Naukowcy z NASA wykorzystali dane satelitarne, aby oszacować dokładną ilość H2O, jaką uruchomił wybuch wulkanu.

Czytaj też: Wulkan Tonga wywołał olbrzymią falę! Badacze skorzystali na tym i pokazali, jak przewidywać tsunami

Na łamach Geophysical Research Letters ukazały się wyniki analiz, według których Hunga Tonga wyrzucił 146 teragramów wody do stratosfery. Warto nadmienić, że jeden teragram to 1 000 000 000 000 gramów, czyli równy bilion.

W stratosferze – warstwie atmosfery na wysokości od 13 do 45 kilometrów – znalazło się dodatkowe 10 proc. pary wodnej już obecnej na tym pułapie. Jest to prawie cztery razy więcej niż podczas wybuchu Pinatubo na Filipinach w 1991 roku.

Hunga Tonga mógł wpłynąć chwilowo na klimat Ziemi. Wszystko przez parę wodną

Wyniki obliczeń ekspertów z NASA zaskoczyły ich samych. Jak powiedział Luis Millan, badacz zajmujący się atmosferą:

Nigdy nie widzieliśmy czegoś takiego.

Czytaj też: Ależ to była erupcja! Wulkan Hunga Tonga wyemitował tak szybkie fale, że zbliżył się do teoretycznych granic

Jak to było w ogóle możliwe, aby Hunga Tonga wystrzelił taką, dosłownie i w przenośni, kosmiczną ilość pary wodnej? Kluczem była głębokość podwodnej erupcji. Komora magmowa znajdowała się płytko pod powierzchnią oceanu – jedynie 150 metrów. Było to dostatecznie głęboko, aby podgrzać olbrzymie ilości wody, ale na tyle płytko, aby nadmiar słupa wodnego nie stłumił eksplozji w zarodku.

Podsumowując, Hunga Tonga w chwili wybuchu miał idealne parametry, aby eksplodować z niespotykaną dotąd mocą. Na powtórkę scenariusza na razie nie ma co liczyć, ponieważ erupcja wulkanu rozsadziła podwodny stożek i utworzyła kalderę na powierzchni oceanu. Okolica Hunga Tonga nie wygląda już tak samo, jak 15 stycznia, więc i kolejna erupcja wulkanu będzie zachodzić zdecydowanie inaczej.