Stworzyli superakumulator. Tak tanich i wydajnych magazynów energii jeszcze nie widzieliśmy

Akumulatory litowo-jonowe opanowały świat, ale najnowsze osiągnięcie w sektorze jednego z ich największych konkurentów może doprowadzić do elektronowej rewolucji. Naukowcy nadali bowiem zupełnie nowy sens akumulatorom sodowym.
Zdjęcie poglądowe

Zdjęcie poglądowe

Dziesięć razy lepsze niż dotychczas. Sodowe akumulatory wreszcie mają szansę na sukces

Badacze z University of California w San Diego dokonali ciekawego odkrycia w obszarze akumulatorów sodowych, które od lat uważane są za potencjalnego następcę rozwiązań litowych. W swojej pracy nie ograniczyli się wyłącznie do tradycyjnych metod laboratoryjnych, bo w procesie analizy danych obliczeniowych i eksperymentalnych wykorzystali narzędzia sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego. To połączenie różnych podejść badawczych pozwoliło na głębsze zrozumienie zjawiska metastabilności hydrydoboranu sodu i optymalizację całego procesu stabilizacji.

Czytaj też: Niczym turbosprężarka dla elektrycznych samochodów. Koniec z ograniczeniami

Kluczowym osiągnięciem tych prac jest opracowanie metody stabilizacji metastabilnej formy hydrydoboranu sodu. Specjaliści w swojej pracy zastosowali technikę polegającą na podgrzaniu materiału do momentu krystalizacji, a następnie jego szybkim schłodzeniu. Dzięki temu udało się uzyskać ustabilizowaną strukturę krystaliczną. Chociaż sama metoda szybkiego chłodzenia nie jest nowością, to jej zastosowanie w przypadku stałych elektrolitów stanowi prawdziwą innowację.

Efekty tych prac są naprawdę imponujące, bo metastabilna struktura osiąga przewodność jonową na poziomie 4,6 mS cm⁻¹ w temperaturze 30°C. Tak się składa, że jest to wartość co najmniej dziesięciokrotnie wyższa od dotychczas raportowanych wyników i od tysiąca do dziesięciu tysięcy razy lepsza niż w przypadku samego prekursora. Taka poprawa parametrów umożliwia konstruowanie grubszych katod, co bezpośrednio przekłada się na zwiększenie gęstości energii. Kolejnym istotnym elementem było zastosowanie katody typu O₃ pokrytej elektrolitem stałym na bazie chlorków, co umożliwiło ładowanie katody aż 45 mg aktywnego materiału na centymetr kwadratowy. W praktyce przekłada się to na ogniwa Sn/NaCrO₂ wykazujące wysoką odwracalną pojemność przekraczającą 3 mAh cm⁻².

Czytaj też: Dom i auto z jednej skrzynki. Nowy system jednocześnie grzeje i ładuje

Jednak tą najważniejszą cechą nowej technologii jest jej odporność na niskie temperatury. Podczas gdy konwencjonalne akumulatory sodowe wyraźnie traciły na wydajności w chłodniejszych warunkach, nowe rozwiązanie zachowuje stabilną pracę zarówno w temperaturze pokojowej, jak i w warunkach poniżej zera. Otwiera to interesujące możliwości zastosowań w pojazdach elektrycznych, systemach magazynowania energii czy elektronice użytkowej w klimacie umiarkowanym.

Czytaj też: Wycięli las, zainstalowali panele słoneczne i wywołali burzę. To może spotkać każdego z nas

Pomimo obiecujących wyników, akumulatory sodowe wciąż nie dorównują litowym pod względem gęstości energii we wszystkich zastosowaniach. Problemy z funkcjonowaniem w normalnych temperaturach przez długi czas stanowiły poważną przeszkodę w rozwoju tej technologii magazynowania energii, ale kolejne furtki są regularnie otwierane, uchylając coraz szerzej drzwi do pełnej komercjalizacji. Ta z całą pewnością potrwa jeszcze kilka lat, ale same fundamenty wydają się solidne. Zwłaszcza że nie chodzi tu o całkowite zastąpienie litu, ale raczej o stworzenie technologii komplementarnych. W przyszłości fabryki mogłyby produkować oba typy akumulatorów w zależności od specyficznych potrzeb zastosowania, współdzieląc m.in. znaną technikę chłodzenia.

Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.