Struktura magnetyczna ze stopniową rotacją w magnetopłaszczu
Zaobserwowana struktura znajdowała się w magnetopłaszczu Ziemi, czyli obszarze granicznym między wiatrem słonecznym a magnetosferą. Naukowcy potwierdzili, że mają do czynienia z przełącznikiem magnetycznym, gdy parametr określający obrót kątowy pola przekroczył wartość 0,5. To kluczowy wskaźnik odróżniający te zjawiska od innych zaburzeń magnetycznych. Co ciekawe, struktura wykazywała stopniową rotację magnetyczną, po której wróciła do pierwotnej orientacji. Wewnątrz znaleziono plazmę pochodzącą zarówno z magnetopłaszcza, jak i magnetosfery. Na tylnej krawędzi satelity wykryły warstwę rekoneksyjną o sile pola prowadzącego 1,2 oraz rozwidloną warstwę prądową, czyli charakterystyczne cechy aktywnych procesów magnetycznych.
Czytaj też: Ziemia pod Neapolem nie przestaje drżeć. AI odkryła to, czego naukowcy nie widzieli
Przełącznik powstał w wyniku procesu zwanego rekoneksją wymienną, zachodzącego na styku dwóch różnych rodzajów linii pola magnetycznego. Z jednej strony były to otwarte linie pola magnetopłaszcza połączone z wiatrem słonecznym, z drugiej – zamknięte linie pola magnetosfery po stronie dziennej Ziemi. Rekoneksja magnetyczna to fundamentalny proces przekształcający zmagazynowaną energię magnetyczną w energię cząstek, często w sposób wybuchowy. Dzięki misji MMS naukowcy mogą teraz obserwować małoskalową strukturę tego zjawiska z niezwykłą szczegółowością. Elektrony o wysokiej energii zaobserwowane w strukturze były wyrównane z polem magnetycznym, co wskazuje na wpływ magnetosferyczny.
Podobieństwa do zjawisk obserwowanych w pobliżu Słońca
Odkrycie MMS nabiera szczególnego znaczenia w kontekście obserwacji sondy Parker Solar Probe. PSP wykryła nieoczekiwanie powszechne przełączniki magnetyczne w wewnętrznej heliosferze, stawiając przed naukowcami nowe pytania o ich naturę. Statystyki są intrygujące, gdyż 73 procent przełączników to struktury alfvénowskie, a pozostałe 27 procent to struktury ściśliwe. Częstość występowania tych struktur gwałtownie spada w pobliżu Słońca, około 0,2 jednostki astronomicznej, co odpowiada mniej więcej 40 promieniom słonecznym. Od tej odległości na zewnątrz liczba przełączników delikatnie wzrasta, co sugeruje złożony mechanizm ich powstawania.
Czytaj też: Eksperyment Cavendisha, czyli szalony pomysł pomiaru masy Ziemi. Tak zrealizowano go w XVIII wieku
Teoria sugeruje, iż przełączniki w koronie słonecznej mogą powstawać przez rekoneksję wymienną między pętlami koronalnymi a otwartymi liniami pola magnetycznego. Obserwacje w magnetosferze Ziemi dają naukowcom unikalną możliwość badania podobnych procesów znacznie bliżej, w kontrolowanym środowisku. Choć magnetosfera naszej planety staje się naturalnym laboratorium do testowania teorii o procesach zachodzących na Słońcu, należy pamiętać o różnicach w skali i warunkach. Pewne jest natomiast to, że granice między różnymi środowiskami plazmy kosmicznej są miejscami dynamicznych procesów. Przełączniki magnetyczne, niegdyś uważane za ciekawostkę słoneczną, okazują się być uniwersalnym zjawiskiem, które może pomóc lepiej zrozumieć zarówno pogodę kosmiczną wokół Ziemi, jak i procesy energetyczne zachodzące na naszej gwieździe.