Ogromne pokłady helu czekały w skałach trzy miliardy lat
Szacunki dotyczące wielkości złoża robią wrażenie. Geologowie sugerują, iż może ono skrywać nawet 11,3 mld metrów sześciennych helu. Taka ilość teoretycznie starczyłaby, by zaspokoić światowe potrzeby na wiele lat naprzód. Hel nie powstał tam w sposób konwencjonalny. To efekt miliardów lat rozpadu promieniotwórczego pierwiastków, takich jak uran i tor, które są obecne w żyłach złotonośnych tej formacji. Proces był niezwykle powolny, a sam surowiec zgromadził się w porowatych strukturach skalnych. W przeciwieństwie do paliw kopalnych, nie da się go wyprodukować na żądanie. Mówiąc krótko: raz zużyty, znika bezpowrotnie.
W świadomości wielu osób hel kojarzy się głównie z nadmuchiwaniem balonów. Tymczasem zastosowań jest zdecydowanie więcej. Najbardziej krytycznym odbiorcą są szpitale, gdzie skanery rezonansu magnetycznego potrzebują ciekłego helu do chłodzenia nadprzewodzących magnesów. Bez tego osiągają one temperaturę bliską zeru absolutnemu i po prostu przestają działać. Niedobory oznaczają w praktyce odwoływanie badań diagnostycznych oraz realne zagrożenie dla zdrowia pacjentów.
Nie mniej uzależniony jest przemysł zaawansowanych technologii. Produkcja półprzewodników, bez których nie działa żaden nowoczesny smartfon czy komputer, wymaga helu do tworzenia specjalnej, kontrolowanej atmosfery ochronnej. Gaz jest niezbędny również przy spawaniu wrażliwych materiałów, w badaniach naukowych czy jako chłodziwo w dużych instalacjach, takich jak teleskopy. W ostatnich latach powtarzające się przerwy w dostawach wielokrotnie paraliżowały te sektory, windując ceny i zmuszając do trudnych decyzji o priorytetach.
Od odkrycia do produkcji
Kluczowe dla praktycznego wykorzystania złoża jest zrozumienie, jak hel przetrwał pod ziemią przez tak długi czas i jak można go bezpiecznie wydobyć. Badania nad tym prowadzi m.in. Fin Stuart z University of Glasgow. Ta wiedza jest bezcenna nie tylko dla tego konkretnego projektu, ale może również pomóc w identyfikacji podobnych złóż w innych częściach świata. Firma Renergen, odpowiedzialna za projekt Virginia, pokonała już jedną z głównych przeszkód technicznych. Udało jej się uruchomić system schładzający gaz do temperatury minus 269 stopni Celsjusza, co jest warunkiem koniecznym do jego skroplenia. To zasadnicza sprawa, ponieważ transport helu w postaci gazowej jest bardzo nieefektywny i kosztowny. W pierwszej fazie zakład ma produkować około 350 kilogramów ciekłego helu dziennie. Plany są jednak bardziej ambitne i zakładają stopniowe zwiększanie mocy produkcyjnych. Realizacja tych zamierzeń będzie prawdziwym sprawdzianem dla całego przedsięwzięcia.
Czytaj też: Chiny odkryły dwa gigantyczne złoża złota. Tysiące ton kruszcu to największe znalezisko od 1949 roku!
Co ciekawe, badania prowadzone przy okazji wydobycia helu w RPA mogą przynieść korzyści również w zupełnie innym obszarze: walce ze zmianami klimatycznymi. Zachowanie helu w strukturze geologicznej pomaga naukowcom modelować, jak w podobnych formacjach może zachowywać się dwutlenek węgla wtłoczony pod ziemię w procesie sekwestracji. To swego rodzaju naturalny poligon doświadczalny dla technologii CCS. Dla globalnego rynku pojawienie się nowego, dużego źródła helu to przede wszystkim sygnał uspokajający. Nie rozwiązuje ono natychmiast wszystkich problemów logistycznych i nie znosi nagle praw ekonomii, ale daje nadzieję na stopniową stabilizację łańcuchów dostaw.