
Odpowiedź na pytanie “jak naprawić koszmar okien” próbuje tym razem zapewnić światu południowokoreańska firma Blue Device. Jej inteligentne okna wykorzystujące technologię nanoczasteczkową zdobyły niedawno nagrodę CES 2026 Innovation Awards w kategorii zrównoważony rozwój. Pomysł nie polega na dodaniu do okien byle kolejnej warstwie folii przyciemniającej, ale na stworzeniu całkowicie samowystarczalnego systemu. Co być może najważniejsze, firma wywodząca się ze środowiska Korea Advanced Institute of Science & Technology postanowiła pójść zupełnie inną drogą, bo taką, która omija konieczność prowadzenia skomplikowanych instalacji elektrycznych.
Rynek inteligentnych szyb to już nie nisza, a będzie tylko “lepiej”
W statystykach globalnego zużycia energii budynki od lat pełnią niewdzięczną rolę cichego rekordzisty. To one odpowiadają za ogromny udział w zapotrzebowaniu na energię, często większy niż cały sektor transportowy, choć na pierwszy plan zwykle trafiają autobusy, ciężarówki i samoloty. Tymczasem największe straty pojawiają się tam, gdzie codziennie odsuwamy zasłony, bo na styku szkła i powietrza. Tradycyjne okna wciąż zachowują się jak stały filtr, który nie umie dostosować się do pory roku, godziny ani sposobu użytkowania budynku.

Pomysł, by szkło zaczęło aktywnie współpracować z instalacją energetyczną i reagowało na warunki na zewnątrz, dojrzewał przez lata. Powstały szyby elektrochromowe, folie przyciemniające sterowane prądem i całe systemy zarządzania światłem dziennym. Ich wspólnym mianownikiem był jednak jeden problem – uzależnienie od kabli, sterowników i zasilaczy. Bez infrastruktury elektrycznej nawet najbardziej zaawansowana szyba pozostawała tylko drogim dodatkiem, a to akurat może wkrótce się zmienić, jeśli tylko produkt Blue Device trafi na rynek.
Zanim do niego przejdziemy, musimy rzucić okiem na potencjał tego rynku, bo ogólnym rozrachunku nie jest on nowy. W 2023 roku został wyceniony na około 6,2 miliarda dolarów (czyli blisko 26 miliardów złotych), a prognozy mówią o wzroście do 13,83 miliarda dolarów (około 16 miliardów złotych) do 2032 roku. Nadal jest na nim wiele do osiągnięcia, bo w tym sektorze panują technologie takie jak szyby elektrochromowe, które są w stanie zatrzymać od 60 do 70 procent ciepła na zewnątrz latem i ograniczyć jego utratę zimą o około 40 procent. Rozwiązanie Blue Device wpisuje się w ten trend oszczędności, ale oferując dodatkową, zasadniczą zaletę – energetyczną autonomię.
Ciecz nanoczasteczkowa zastępuje tradycyjne okablowanie
Klasyczne inteligentne szyby, jak te elektrochromowe, wymagają stałego zasilania. Blue Device zastosowało zupełnie inne podejście, opierające się na opatentowanej cieczy z nanoczasteczkami, która jest umieszczona pomiędzy taflami szkła. Ten materiał pełni podwójną funkcję, bo zbiera energię ze światła i wykorzystuje ją do zmiany swoich właściwości termoizolacyjnych. Co istotne, system potrafi ładować się nie tylko ze słońca, ale także z oświetlenia wewnętrznego w pomieszczeniu. Dzięki temu technologia teoretycznie sprawdzi się w różnych warunkach klimatycznych, bo od słonecznych regionów po te z ograniczonym dostępem do naturalnego światła.
Czytaj też: Przerażające cmentarzysko na odludziu. Dlaczego Chiny wiercą tajny tunel na pustyni Gobi?

Blue Device deklaruje, że materiał nanoczasteczkowy zachowuje swoje właściwości przez cały okres życia szyby. Jest to akurat istotna przewaga nad rozwiązaniami opartymi na foliach, które z czasem mogą ulegać degradacji. Cała konstrukcja jest na dodatek odcięta od jakichkolwiek kabli, co radykalnie upraszcza montaż. Nie trzeba bowiem prowadzić przewodów w ścianach czy instalować dodatkowych zasilaczy. Efekt? Okna można teoretycznie zamontować praktycznie wszędzie, bo nawet w miejscach oddalonych od sieci energetycznej.
Potencjalne oszczędności i korzyści z nowych okien Blue Device
Blue Device podaje, że ich technologia może obniżyć całkowite zużycie energii w budynku o 20 do 40 procent. Kluczowe jest to, że działa przy zerowej bezpośredniej emisji, ponieważ nie pobiera prądu z zewnątrz, a kolejną zachęcającą kwestią są niższe koszty początkowe, bo w porównaniu do instalacji standardowych inteligentnych okien, koszty montażu spadają o ponad połowę dzięki wyeliminowaniu prac elektrycznych. Naturalnie “zwyczajne okna” ciągle będą znacznie tańsze w instalacji, choć trudno aktualnie o dokładne wyliczenia.
Czytaj też: Silnik samolotowy zasili Twojego ChataGPT, bo AI zżera za dużo prądu. Czy to już nie przesada?
Bezprzewodowy charakter takich inteligentnych okien otwiera nowe możliwości zastosowań w budownictwie. Takie okna mogłyby trafiać do trudno dostępnych miejsc czy historycznych obiektów, gdzie ingerencja w strukturę jest ograniczona, a nawet do tymczasowych konstrukcji.
Przyszłość bez gniazdek. Jak samozasilające się okna mogą zmienić projektowanie budynków?
Wizja budynków, w których elementy takie jak okna nie obciążają sieci energetycznej, jest kusząca, a to szczególnie w kontekście rosnących cen energii i celów redukcji emisji. Każda zaoszczędzona kilowatogodzina to realne oszczędności oraz mniejszy ślad węglowy. Technologia ta, jeśli spełni obietnice, może wpłynąć na sam proces projektowania, dając architektom większą swobodę w kształtowaniu przeszklonych powierzchni i to bez obaw o gigantyczne straty energii.
Czytaj też: Dorzucili do akumulatorowych ogniw kuliste cząsteczki węgla. Tak przekuli marzenie przekute na rzeczywistość
Pomysł jest niewątpliwie intrygujący i wpisuje się w potrzebę poszukiwania inteligentnych, pasywnych rozwiązań. Sam sukces na targach CES zawsze budzi zainteresowanie, ale prawdziwym testem będzie wdrożenie technologii w realnych, masowych projektach budowlanych i jej długoterminowa niezawodność. Dopiero wtedy okaże się, czy samozasilające się okna staną się standardem, czy pozostaną interesującym eksperymentem.