ChatGPT Translate rzuca wyzwanie Google na polu tłumaczeń maszynowych

Tłumacz Google od lat niepodzielnie rządzi, jeśli chodzi o automatyczną translację. Jego zaletą jest popularność i mnogość obsługiwanych języków, a także wygoda. Chyba nigdy natomiast nie zachwycał jakością tłumaczeń i na tym polu nastąpił właśnie poważny atak ze strony ChatGPT Translate.
...

Obsługiwane przez ChatGPT Translate języki i pierwsze wrażenia

ChatGPT Translate to dedykowane narzędzie do przekładu języków. Wydzielenie jej z czatbota (co prawda niepełne, bo można jednak dostać się do chatu) w produkt z osobnym interfejsem można potraktować jako dowód na to, jak poważnie OpenAI traktuje poletko tłumaczeń. Interfejs jest prosty (aż za bardzo) i nie odkrywa Ameryki – dwa okienka na tekst źródłowy i wynikowy. Nie ma nawet skalowania okienek na tekst, co znakomicie utrudnia tłumaczenie dłuższych form.

Nowe narzędzie pracuje w pięćdziesięciu językach, wśród których znajdziemy polski, angielski czy chiński. To dużo mniej niż portfolio głównego konkurenta, ale brakuje głównie języków niszowych. Automatyczne rozpoznawanie języka źródłowego działa bez zarzutu. Parę prób testowych z tekstami fotograficznymi udowodniło mi potencjał narzędzia, które z nietypową terminologią poradziło sobie wyraźnie lepiej, niż Google Translate i nieco lepiej niż DeepL. W przypadku tekstów mniej nietypowych DeepL miał moim zdaniem lekką przewagę.

ChatGPT Translate myśli długo, może nawet zbyt długo

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy podczas prób tłumaczeń to ich prędkość, a raczej jej brak. ChatGPT Translate potrzebuje zauważalnie więcej czasu na wygenerowanie przekładu niż konkurencja – im dłuższy, tym oczywiście gorzej. Rekompensatą jest brak ograniczeń długości tłumaczonego tekstu – można wrzucić cały rozdział książki, a nie dzielić go na kawałki. Translator Google ma ograniczenie do 5000 znaków, a darmowa wersja DeepL pozwala na jednorazową translację tekstu o długości zaledwie 1500 znaków (płatna rzecz jasna działa bez ograniczeń, poza miesięcznym limitem 300 tysięcy znaków w najtańszej wersji).

Cztery różne odsłony tego samego tekstu i niezłe rozumienie kontekstu

Najciekawszą i najbardziej unikalną funkcją jest możliwość wyboru stylu tłumaczenia. Możemy poprosić, by tekst brzmiał naturalnie, formalnie i biznesowo, był zrozumiały dla dziecka lub napisany został językiem akademickim. To wykorzystanie znanej z chatbota umiejętności parafrazowania, ale w zupełnie nowym kontekście. To wyróżnia narzędzie OpenAI na tle konkurencji, która zwykle oferuje tylko jeden, dość sztywny wariant przekładu. DeepL co prawda pozwala na wybranie stylu formalnego lub nieformalnego, ale jedynie w płatnej wersji. Pewną niekonsekwencją jest to, że wybór opcji przenosi nas do nowej karty z botem-asystentem, zamiast działać płynnie w tym samym oknie.

Największą zaletą ChatGPT Translate jest to, że tłumacz stara się wychwycić kontekst, ton wypowiedzi i idiomy, dzięki czemu efekt jest bardziej naturalny. Można prosić o lokalne zwroty lub specyficzny rejestr językowy, stąd podczas prób lepsze tłumaczenie tekstu ze specyficzną terminologią fotograficzną. Tego brakuje w dotychczasowych rozwiązaniach najbardziej. Nowy tłumacz sprawdzi się zatem także przy raportach, materiałach naukowych czy nawet przy tłumaczeniu menu. Może też pomóc w nauce języka (ach gdybyż był jeszcze dostęp do słownika). Istotna może być także możliwość tłumaczenia żargonu branżowego z uwzględnieniem różnic kulturowych, na przykład przy adaptacji interfejsu aplikacji na rynek niemiecki.

Czytaj też: Google Pixel 10a na horyzoncie. Rewolucja czy powtórka z rozrywki?

Tłumaczenie maszynowe w końcu realnie pomaga w pracy

ChatGPT Translate jak na razie to narzędzie wyłącznie do pracy z tekstem pisanym. Na stronie można znaleźć wzmianki o przyszłych możliwościach, takich jak tłumaczenie mowy czy obrazów – coś, co dziś robi bez większych problemów Google. Przydałoby się także tłumaczenie dokumentów w popularnych formatach, rozpoznawanie pisma odręcznego czy tłumaczenie konwersacji w czasie rzeczywistym – coś, w czym Google jest całkiem niezły.

ChatGPT Translate to pierwszy krok do poważnego wspomagania tłumaczeń przez AI. Brakuje mu jeszcze wielu funkcjonalności, by zagrozić liderowi, ale wejście ma mocne. O ile jednak pamięć mnie nie myli, Google od dłuższego czasu planuje wspomóc swojego tłumacza całą potęgą Gemini – i dopiero wtedy będzie interesująco. Mam nadzieję, że także nasz rodzimy DeepL wskoczy do tego wagonika i pozamiata innych jakością tłumaczeń.