Google Pixel 10a na horyzoncie. Rewolucja czy powtórka z rozrywki?

Segment “tanich flagowców” od Google zawsze budzi spore emocje. Smartfony z literką „a” w nazwie stały się dla wielu złotym środkiem – oferują to, co w Pixelach najlepsze (czyli genialne oprogramowanie i świetne aparaty), ale w cenie, która nie drenuje portfela tak mocno jak modele Pro. Czy nadchodzący Pixel 10a wciąż taki będzie?
...

Wraz z początkiem nowego roku w sieci przybyło doniesień na jego temat i cóż, mamy dla was dobrą i złą wiadomość — premiera jest tuż za rogiem, ale pod względem specyfikacji Google może nam zaserwować solidną dawkę déjà vu.

Daty, kolory i znajome podzespoły. Co wiemy o Pixel 10a?

Najnowsze plotki sugerują, że gigant z Mountain View zdecydował się na przyspieszenie cyklu wydawniczego. O ile poprzednie modele z serii “a” debiutowały zazwyczaj wiosną, Pixel 10a ma trafić na sklepowe półki już w połowie lutego 2026 roku. Oznacza to, że od premiery dzieli nas zaledwie miesiąc.

Co znajdziemy w pudełku? Według informacji pochodzących m.in. z bazy operatora Verizon, smartfon będzie dostępny w dwóch wariantach pamięci: 128 GB oraz 256 GB. Google przygotował też cztery nowe wersje kolorystyczne, które mają być głównym wyróżnikiem wizualnym nowej generacji: Obsidian (klasyczna czerń), Berry (soczysta jagoda), Fog (subtelna mgła) i Lavender (lawenda).

Jeśli jednak zajrzymy „pod maskę”, entuzjazm może nieco opaść. Wygląda na to, że producent postawił na recykling sprawdzonych rozwiązań. Specyfikacja Pixela 10a niemal kropka w kropkę pokrywa się z modelem 9a. Mamy tu otrzymać ekran AMOLED o przekątnej ok. 6,3 cala z odświeżaniem 120 Hz, 8 GB pamięci RAM oraz solidną baterię o pojemności 5100 mAh. Zaplecze fotograficzne również brzmi znajomo: główna matryca 48 Mpix wspierana przez obiektyw ultraszerokokątny 13 Mpix oraz kamerkę do selfie 13 Mpix.

Czytaj też: Galaxy Z Flip 8 rozczaruje fanów zmian. Nowy numer, ale specyfikacja wciąż znajoma

Największą zagadką pozostaje procesor. Większość plotek wskazuje na to, że sercem telefonu będzie układ Tensor G4. Byłoby to spore rozczarowanie dla osób liczących na przesiadkę na rewolucyjny procesor Tensor G5 produkowany przez TSMC, który napędza flagową serię Pixel 10. Istnieje cień szansy na okrojoną wersję G5, ale obecnie wszystko wskazuje na to, że Google chce zachować najlepsze technologie dla droższych wariantów, oferując w modelu “a” sprawdzoną wydajność zeszłorocznego flagowca.

 Czy warto będzie przesiąść się na dziesiątkę?

Skoro specyfikacja wygląda niemal identycznie jak w Pixel 9a, to dlaczego w ogóle mielibyśmy brać pod uwagę zakup nowego modelu? Po pierwsze, wczesne rendery sugerują pewne zmiany w designie – ramki wokół ekranu mają być nieco smuklejsze, co nada urządzeniu bardziej nowoczesny wygląd. Po drugie, Google może nas zaskoczyć nowymi funkcjami opartymi na sztucznej inteligencji, takimi jak chociażby spekulowane wsparcie dla PixelSnap.

Rendery Pixel 10a | Źródło: OnLeaks x Android Headlines

Dla osób, które wciąż używają Pixel 7a lub starszych modeli, “dziesiątka” będzie ogromnym skokiem jakościowym, szczególnie pod kątem czasu pracy na baterii i jakości wyświetlacza. Jeśli jednak masz w kieszeni Pixel 9a, zmiana może okazać się czysto kosmetyczna – chyba że absolutnie zakochasz się w nowym, lawendowym kolorze.

Czytaj też: Czy seria Galaxy S26 w końcu przyniesie zmiany, na które czekamy?

Google Pixel 10a zapowiada się na bezpieczną, by nie powiedzieć – zachowawczą – ewolucję. Strategia firmy wydaje się jasna: nie naprawiać czegoś, co działa świetnie i sprzedaje się doskonale poniżej progu 500 dolarów.