Chrome na Androida wreszcie naprawia tryb czytania

Czytanie na smartfonie może i jest wygodne, ale czasem potrafi przyprawić o ból głowy i tym razem wcale nie chodzi o emisję niebieskiego światła czy za dużo czasu spędzonego przed ekranem, a o coś bardziej prozaicznego – natrętne, wyskakujące okienka, reklamy i automatycznie przemijające wideo, które skutecznie utrudniają czytanie artykułów. Google Chrome od lat miał na to lekarstwo w postaci trybu czytania (Reading Mode), ale do tej pory działało on… cóż, dość losowo. Czasem ikona pojawiała się przy pasku adresu, a czasem znikała bez śladu, jakby przeglądarka uznała, że dany tekst nie zasługuje na naszą pełną uwagę. To sprawiało, że o funkcji łatwo było zapomnieć.
Chrome
...

Na szczęście gigant z Mountain View w wersji Chrome 143 na styczeń 2026 roku postanowił wreszcie zrobić z tym porządek, wprowadzając zmiany, które czynią tę funkcję niezawodną i – co ważniejsze – łatwo dostępną.

Nowy interfejs i przycisk trybu czytania w Chrome, który zawsze tam jest

Największą bolączką starego trybu czytania była jego nieprzewidywalność. Google postanowiło ukrócić te podchody i przeniosło funkcję na stałe do menu pod trzema kropkami. Teraz opcja „Pokaż tryb czytania” znajduje się zawsze w tym samym miejscu – tuż pod funkcją „Słuchaj tej strony”. Dzięki temu nie musisz już liczyć na łaskawość algorytmu, który zdecyduje, czy dany artykuł kwalifikuje się do uproszczonego widoku; teraz to ty decydujesz, kiedy chcesz wyczyścić ekran z rozpraszaczy.

Źródło: 9to5google

Zmiana dotknęła nie tylko lokalizacji, ale i sposobu działania interfejsu. Wcześniej przejście w tryb czytania oznaczało całkowite przełączenie się na nową, pełnoekranową widokówkę, co odcinało nas od paska adresu i reszty nawigacji. Nowa wersja działa bardziej jak nakładka – pasek adresu pozostaje na swoim miejscu, a ty czujesz, że wciąż jesteś w przeglądarce, a nie w osobnej aplikacji.

Źródło: 9to5google

Wizualnie Chrome idzie w stronę designu Material 3 Expressive. Kontrolki znajdują się teraz w większym, zaokrąglonym panelu na dole ekranu, co wygląda znacznie nowocześniej i jest wygodniejsze w obsłudze kciukiem. Jeśli chodzi o same narzędzia personalizacji, Google zostawiło to, co sprawdzone:

  • Czcionki — do wyboru mamy wersje bezszeryfowe, szeryfowe oraz o stałej szerokości (Mono).
  • Rozmiar tekstu — możliwość powiększenia liter aż do 250%, co jest zbawienne dla osób o słabszym wzroku lub czytających w nocy.
  • Tło — klasyczne jasne, relaksująca sepia lub tryb ciemny, który oszczędza baterię i oczy.

Twoje preferencje są teraz zapamiętywane, więc jeśli raz ustawisz sobie sepię i dużą czcionkę, Chrome zastosuje te ustawienia przy każdym kolejnym uruchomieniu trybu czytania.

Jak włączyć nowość już teraz?

Choć zmiany pojawiły się u wybranych użytkowników stabilnej wersji Chrome 143, Google tradycyjnie wdraża je falami. Jeśli nie widzisz jeszcze nowej opcji w swoim menu, możesz spróbować wymusić jej działanie ręcznie. Wymaga to jednak wizyty w tzw. flagach Chrome, co jest standardową procedurą dla niecierpliwych entuzjastów nowych funkcji.

Czytaj też: Drugie życie rzęcha. Miniaturowe urządzenie Pocket Lab zmieniło 14-letni komputer w tytana AI

Wystarczy wpisać w pasku adresu: chrome://flags/#reader-mode-improvements i przełączyć ustawienie na “Enabled”. Po ponownym uruchomieniu przeglądarki nowy, ulepszony tryb czytania powinien stać się aktywny. Pamiętaj jednak, że flagi to wciąż funkcje eksperymentalne, więc sporadycznie mogą zachowywać się niestabilnie, choć w tym przypadku raporty użytkowników są bardzo pozytywne.

Czytaj też: Gmail dostanie funkcję, na którą czekaliśmy latami. Wreszcie pozbędziesz się tego głupiego adresu

Ci, którym nie po drodze z eksperymentalnymi funkcjami, powinni uzbroić się w cierpliwość. Nowość w końcu do nas dotrze, a wtedy będziemy mogli pożegnać te wszystkie rozpraszacze podczas czytania.