Na ograniczenia – VPN, rejestracje wzrosły o setki procent.
Blokada, która zaczęła obowiązywać w sobotę 10 stycznia, dała o sobie znać błyskawicznie. Niezadowoleni użytkownicy sięgnęli po narzędzia do omijania blokad regionalnych – dostawcy wirtualnych sieci prywatnych odnotowali prawdziwe oblężenie. Firma Proton VPN poinformowała, że już pierwszego dnia liczba rejestracji z Egiptu podwoiła się, a do poniedziałku wzrost dla darmowych kont przekroczył 250 procent w porównaniu do normalnego poziomu. Takie skoki nie zdarzają się często i wyraźnie pokazują skalę potrzeb użytkowników odciętych od swoich społeczności.
Winowajcę szybko zidentyfikowano w sieci – dostęp do Discorda został całkowicie zablokowany przez WE (Telecom Egypt), państwowego operatora światłowodowego. Na sieciach komórkowych usługa działa natomiast wyjątkowo niestabilnie, co dla większości osób jest równoznaczne z brakiem dostępu. Egipski urząd regulacyjny NTRA nie wydał w tej sprawie żadnego komunikatu, a jego milczenie tylko napędza spekulacje co do rzeczywistych motywów tej decyzji.
Oficjalnie chodzi o zyski operatorów. W praktyce może być inaczej.
Egipt ma ugruntowaną reputację kraju, który ogranicza korzystanie z usług głosowych przez internet. Na oficjalnej liście zablokowanych lub utrudnionych aplikacji znajdują się m.in. Skype, WhatsApp Calling czy właśnie Discord. Rządowa narracja wskazuje na ochronę dochodów krajowych firm telekomunikacyjnych, które nie wytrzymują konkurencji ze strony komunikatorów i w rezultacie tracą na tradycyjnych połączeniach głosowych. Mniej oficjalnym powodem, wskazywanym przez komentatorów jest chęć ograniczenia dostępności trudnych lub niemożliwych do nadzorowania przez służby zaszyfrowanych kanałów komunikacji.

To nie jest pierwsza próba utrudnienia dostępu do Discorda w Egipcie. Gracze i pracownicy zdalni od miesięcy doświadczają okresowych spadków prędkości lub lokalnych blokad, zmuszających do korzystania z VPN. Od marca ubiegłego roku problemy dotykały głównie wybranych miast, takich jak Giza czy Luksor. Obecna akcja wygląda jednak na znacznie bardziej kompleksową i powszechną.
Czytaj też: Test Xiaomi Redmi Note 15 Pro+ – reklamę, milordzie?
Discord już dawno przestał być tylko dla graczy
Wybór momentu na zaostrzenie restrykcji nie wydaje się przypadkowy – w ostatnich tygodniach Discord odegrał kluczową rolę w organizacji masowych protestów młodzieżowych w innych częściach globu. W Nepalu dziesiątki tysięcy młodych ludzi wykorzystało serwery Discorda do koordynacji demonstracji, które w konsekwencji doprowadziły do zmiany rządu.
Jeszcze dynamiczniej sytuacja rozwinęła się w Maroku. Tamtejszy ruch GenZ 212, protestujący przeciwko wysokiemu bezrobociu wśród młodzieży i zaniedbaniom w służbie zdrowia, w ciągu kilku dni powiększył się z 3 tysięcy do 130 tysięcy członków, organizując akcje w kilkunastu miastach. Prywatne, moderowane przez użytkowników serwery oferują przestrzeń do organizacji poza zasięgiem publicznego profilowania, często z zachowaniem anonimowości. Taka struktura, pozbawiona tradycyjnego, widocznego lidera, jest wyjątkowo trudna do infiltracji i rozbicia dla organów ścigania. Nietrudno domyślić się, dlaczego egipskie władze mogły poczuć się zaniepokojone.
Discord na czarnej liście. Rosnąca liczba krajów blokuje platformę.
Egipt dołączył zatem do grona państw, które całkowicie zakazały dostępu do Discorda. Na tej liście znajdują się już m.in. Jordania, Turcja, Rosja, Chiny, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Iran i Oman. W tych krajach wirtualna sieć prywatna przestała być luksusowym dodatkiem dla miłośników prywatności, stała się podstawową, niezbędną (i bywa, że zakazaną), usługą, aby móc grać z przyjaciółmi, współpracować zdalnie lub po prostu pozostać w kontakcie z określonymi społecznościami.