W stronę Ziemi leci kolejna kometa. Astronomowie podali kluczową datę dotyczącą C/2025 R3

W środowisku miłośników astronomii wrze. Powód? Obiekt, który pojawił się na niebie zaledwie kilka miesięcy temu i właśnie zmierza w stronę Słońca. Jeśli wszystko pójdzie po myśli ekspertów, na wiosnę czeka nas kosmiczne widowisko. Czy ta kometa stanie się gwiazdą nocnego nieba widoczną bez sprzętu, czy rozczaruje i zniknie w mrokach przestrzeni? To pytanie zawieszone jest w kosmicznej próżni. Historia obserwacji uczy pokory, wszak te lodowe obiekty potrafią zarówno olśnić, jak i bezpowrotnie zgasnąć.
...

Lodowa podróżniczka z krańców Układu Słonecznego

Pierwszy raz dostrzeżono ją 8 września ubiegłego roku. Odkrycia dokonał projekt Pan-STARRS, który za pomocą teleskopów na hawajskiej górze Haleakalā nieustannie przeczesuje niebo w poszukiwaniu ruchomych obiektów. Potwierdzenie przyszło dziewięć dni później z obserwatorium na Mauna Kea. Analiza danych ujawniła niezwykłą orbitę tego ciała. Kometa przybywa do nas z najdalszych rubieży Układu Słonecznego, z zimnego Obłoku Oorta. Jej trajektoria jest niemal paraboliczna i mocno odchylona od płaszczyzny, po której krążą planety. Wszystko wskazuje na to, że to jej pierwsza wizyta w wewnętrznym Układzie Słonecznym od milionów lat i może być również ostatnią.

Czytaj też: Międzygwiezdny wędrowiec 3I/ATLAS coraz mniej przypomina kometę. Nowe zdjęcia ujawniają jego dżety

W jej kosmicznej podróży kluczowe będą dwa daty w kwietniu. 20 kwietnia obiekt znajdzie się najbliżej Słońca, w odległości 76,3 miliona kilometrów. To strefa między orbitami Merkurego a Wenus, gdzie słoneczne ciepło powinno intensywnie „gotować” lodowe jądro, powodując uwalnianie gazów i pyłu oraz formowanie się spektakularnego warkocza. Tydzień później, 27 kwietnia, kometa zbliży się na najmniejszą odległość do Ziemi, wynoszącą 70,8 miliona kilometrów. To nieco mniej niż połowa dystansu dzielącego nas od Słońca. Właśnie wtedy, z naszego punktu widzenia, powinna świecić najjaśniej. Na szczęście dla obserwatorów, nów Księżyca 17 kwietnia zapewni ciemne, pozbawione łuny niebo, idealne do wypatrywania gościa.

Wielka niewiadoma dotycząca jasności

Przewidzenie, jak jasna stanie się kometa, to prawdziwe wyzwanie. W przypadku C/2025 R3 szacunki astronomów wahają się od ledwo dostrzegalnej przez teleskopy do jasności porównywalnej z najjaśniejszymi gwiazdami. Na wynik może wpłynąć zjawisko, w ramach którego kometa znajdzie się między Ziemią a Słońcem, kierując więcej światła prosto w naszą stronę. Ten efekt potrafi czasem stworzyć nieziemski spektakl. Oczywiście warto pamiętać, że ciała niebieskie bywają kapryśne: mogą się rozpaść, nie aktywować tak, jak się spodziewano, lub po prostu nie wytworzyć imponującego warkocza.

Czytaj też: Zagadkowe obiekty krążyły wokół pobliskiej gwiazdy. Astronomowie po raz pierwszy dostrzegli tam zderzenia planetozymali

Dla obserwatorów w Polsce najlepszy okres do polowań na kometę C/2025 R3 to druga połowa kwietnia. Będzie ją widać nisko nad wschodnim horyzontem w godzinach przedświtu. Około 13-15 kwietnia znajdzie się w gwiazdozbiorze Ryb, w pobliżu charakterystycznego Wielkiego Kwadratu Pegaza, około 15 stopni nad horyzontem na godzinę przed wschodem Słońca. Kluczem do sukcesu jest dobre miejsce obserwacyjne: z otwartym widokiem na wschód i jak najdalej od miejskich świateł. Warto zaopatrzyć się w lornetkę, na wszelki wypadek, gdyby kometa nie rozbłysła tak, jakbyśmy chcieli. Paradoksalnie, mieszkańcy półkuli południowej będą mieli nieco lepsze warunki do obserwacji na początku maja, już po zachodzie Słońca.

C/2025 R3 w serii niebiańskich wydarzeń

Pojawienie się tej komety nie jest odosobnionym incydentem. Lata 2024-2025 obfitowały w jasne komety, takie jak „Diabelska Kometa” 12P/Pons-Brooks czy obiekt międzygwiezdny 3I/ATLAS. Ta seria wydarzeń ożywiła społeczność astronomiczną, która z każdym tygodniem dowiadywała się coraz więcej na temat niezwykłych gości. Niezależnie od finalnej jasności, przelot C/2025 R3 to okazja, by na własne oczy zobaczyć wędrującą relikwię z czasów formowania się Układu Słonecznego. To kolejny symbol świadczący o dynamice i nieprzewidywalności kosmosu, który wiosną tego roku powinien zapewnić interesujący spektakl.