Energia miliardów bomb atomowych uwolniona w kilka minut. Naukowcy w końcu wiedzą, co uruchamia kosmiczny wybuch

Rozbłyski słoneczne od lat fascynują i niepokoją naukowców. Te nagłe eksplozje na powierzchni naszej gwiazdy są jednymi z najpotężniejszych zjawisk w najbliższym nam kosmosie. W ciągu kilku minut mogą uwolnić energię miliardów bomb atomowych, podgrzewając materię do dziesiątków milionów stopni i wystrzeliwując w przestrzeń naładowane cząstki z ogromną prędkością. Mimo dekad badań, dokładny mechanizm ich powstawania pozostawał w dużej mierze zagadką. Co tak naprawdę uruchamia ten kosmiczny wybuch? Odpowiedź może przynieść sonda Solar Orbiter. Jej najnowsze obserwacje, zaprezentowane na początku tego roku, ujawniają procesy poprzedzające gigantyczną eksplozję.
...

Cztery instrumenty, jeden rozbłysk

Nieprzypadkowe ustawienie sondy było kluczem do sukcesu. W momencie obserwacji Solar Orbiter znajdowała się niecałe 44 miliony kilometrów od Słońca. Cztery instrumenty pracowały jednocześnie, śledząc rozblask klasy M7.7 z września 2024 roku przez około 40 minut. Dzięki temu powstał najpełniejszy w historii zapis tego typu zjawiska. Największą rolę odegrała kamera EUI, rejestrująca obrazy co dwie sekundy z rozdzielczością pozwalającą dostrzec szczegóły wielkości około 209 kilometrów. Tak duża częstotliwość i dokładność były dotąd nieosiągalne.

Czytaj też: Słoneczna superburza i prawie tysiąc rozbłysków. Przełomowe badanie ujawniło źródło kataklizmu

Mieliśmy naprawdę dużo szczęścia, że byliśmy świadkami zdarzeń poprzedzających ten duży rozbłysk w tak pięknych szczegółach. Tak szczegółowe obserwacje rozbłysku o wysokiej kadencji nie są możliwe przez cały czas ze względu na ograniczone okna obserwacyjne oraz fakt, że takie dane zajmują bardzo dużo miejsca w pamięci komputera pokładowego statku kosmicznego – wyjaśnia Pradeep Chitta, główny autor badania

Dane pokazały, iż cząstki zostały rozpędzone do 40-50% prędkości światła, co przekłada się na niewyobrażalne 431-540 milionów kilometrów na godzinę. Proces, w którym energia pola magnetycznego jest tak skutecznie przekazywana plazmie, został zarejestrowany po raz pierwszy z taką dokładnością.

Kaskada zdarzeń poprzedzających eksplozję

Analiza ujawniła zaskakujący schemat. Duży rozbłysk nie zaczyna się od jednego, potężnego wydarzenia. Jego źródłem jest szybko rozprzestrzeniająca się w czasie i przestrzeni seria mniejszych rekoneksji magnetycznych. Działa to jak przewracające się domino: każde małe „przebicie” linii pola magnetycznego destabilizuje sąsiedni obszar, wywołując kolejne, silniejsze zaburzenie. Ta reakcja łańcuchowa w końcu prowadzi do głównej erupcji.

Byliśmy zaskoczeni, jak duży rozbłysk jest napędzany przez serię mniejszych zdarzeń rekoneksji, które szybko rozprzestrzeniają się w przestrzeni i czasie. Te minuty przed rozbłyskiem są niezwykle ważne, a Solar Orbiter dał nam wgląd w samą podstawę rozbłysku, gdzie rozpoczął się ten proces lawinowy – dodaje Chitta

Na klatkach filmu co dwie sekundy pojawiały się nowe włókna pola magnetycznego. To tempo sugeruje, że procesy w fotosferze (widzialnej powierzchni Słońca) i w wyższej koronie są ze sobą sprzężone w bardziej dynamiczny sposób, niż dotąd sądzono, choć działają w nieco innych rytmach. Jednym z najbardziej intrygujących odkryć było zaobserwowanie tzw. deszczu plazmowych bąbli. Są to struktury materii, które z ogromną prędkością opadają przez słoneczną atmosferę, tworząc charakterystyczny wzór. Co ciekawe, pojawiły się one jeszcze przed kulminacją rozbłysku.

Czytaj też: Kometa 3I/ATLAS z niewiarygodnie geometrycznymi smugami. Powracają pytania o obcych

Widzieliśmy, jak niezwykle szybko przemieszczało się w dół przez atmosferę Słońca, jeszcze przed głównym epizodem rozbłysku. Te strumienie deszczu plazmowych bąbli są sygnaturami osadzania energii, które stają się coraz silniejsze w miarę postępu rozbłysku. Nawet po ustąpieniu rozbłysku, deszcz trwa przez pewien czas. To pierwszy raz, kiedy widzimy to na tak szczegółowym poziomie przestrzennym i czasowym w koronie słonecznej – relacjonuje naukowiec

Obserwacje te podważają część założeń klasycznego modelu rozbłysków. Okazało się, że procesy rekoneksji i przyspieszania cząstek zachodzą wewnątrz tzw. erupcyjnej liny strumienia magnetycznego, a nie tylko u jej podstawy.

Znaczenie dla przyszłych badań

Odkrycie mechanizmu lawinowego to kamień milowy. Choć rekoneksja magnetyczna od dawna była wiązana z rozbłyskami, nikt wcześniej nie widział, jak ten proces ewoluuje krok po kroku, niczym zapalony lont. Jak zauważa Miho Janvier z zespołu badawczego, obserwacje te odsłaniają centralny mechanizm rozbłysku i podkreślają kluczową rolę lawinowego mechanizmu uwalniania energii magnetycznej.

Praktyczne znaczenie jest oczywiste. Rozbłyski, a towarzyszące im często koronalne wyrzuty masy, mogą poważnie zakłócić działanie satelitów, systemów nawigacyjnych czy nawet sieci energetycznych na Ziemi. Lepsze zrozumienie ich genezy to szansa na doskonalsze modele prognostyczne i systemy wczesnego ostrzegania. Solar Orbiter wciąż zbliża się do Słońca, więc można spodziewać się kolejnych, równie cennych danych.