mObywatel zweryfikuje wiek w sieci. Nie przejdziesz, nie wejdziesz

Temat ograniczenia dzieciom dostępu do serwisów społecznościowych pojawia się coraz częściej po tym, jak niektóre kraje, takie jak Australia, praktycznie wdrożyły takie zmiany w swoim prawie. W Polsce prowadzone są prace nad narzędziem do weryfikacji wieku użytkowników najpopularniejszych platform społecznościowych, które także może stać się częścią podobnego systemu.
...

Jak będzie działać atrybut wieku w mObywatelu

Kluczowym elementem całego systemu ma zostać aplikacja mObywatel – jej nowa funkcja pozwoli na potwierdzenie, że użytkownik osiągnął wymagany wiek, bez ujawniania pozostałych danych osobowych. W praktyce serwis taki jak Facebook czy TikTok otrzyma przy zakładaniu konta tylko komunikat „tak” lub „nie”, nie widząc przy tym naszego imienia, nazwiska czy numeru PESEL. Ma to pogodzić ochronę dzieci z prawem do prywatności.

Według zapowiedzi wiceministra cyfryzacji Michała Gramatyki, nowa funkcja w mObywatelu ma być gotowa w grudniu 2026 roku. W podobnym czasie w aplikacji ma się też pojawić europejski dowód osobisty.

Czytaj też: Przez 200 lat nic się nie zmieniało. Teraz chcą wyłączyć kotły na węgiel w fabrykach

Polskie rozwiązanie a doświadczenia australijskie

Nasz kraj nie jest pionierem w tej sprawie. Podobne regulacje od jakiegoś czasu funkcjonują w Australii, jednak tam dopuszczone jest stosowanie technik biometrycznych, a nawet profilowanie użytkowników. Polska na razie stawia na prostsze, ale i mniej inwazyjne rozwiązania – czyli wspomnianego mObywatela i elektroniczny dowód. Bardziej konserwatywne podejście budzi mniejsze wątpliwości w świetle obowiązujących przepisów krajowych i unijnych dotyczących prawda do prywatności, które pozwala uniknąć kontrowersji wokół rozpoznawania twarzy czy śledzenia zachowań w sieci.

mobywatel

Pomysł obowiązkowego potwierdzania wieku jest symbolicznym końcem pewnej epoki. Dotychczasowa, względna anonimowość w mediach społecznościowych będzie musiała ustąpić miejsca większej przejrzystości – czy to dobre rozwiązanie czas pokaże, biorąc jednak pod uwagę, w jaki ściek zamieniły się media społecznościowe w ostatnich latach, chyba wolałbym obowiązkową pełną identyfikację dla wszystkich użytkowników i obowiązkowe jawne imię i nazwisko użytkownika – pełna jawność i tak nie wszystkich zatrzyma przed hejtem, ale ułatwi dochodzenie sprawiedliwości przez poszkodowanych. Na to jednak chyba nie ma wciąż w Polsce klimatu.