Koniec z brutalną litografią. Perowskit dostaje wreszcie obróbkę na miarę swoich możliwości

Wyobraźmy sobie materiał, który zamiast cierpliwie znosić wszystkie etapy obróbki w fabryce, sam wybiera, gdzie i jak zostanie pocięty w mikroskopijne struktury. W świecie krzemu to nadal fantastyka, ale w krainie perowskitów halogenkowych właśnie pojawił się pierwszy realny kandydat, który to umożliwia.
...

Od lat mówi się, że perowskity mogą zrewolucjonizować fotowoltaikę, wyświetlacze czy diody LED. Takie zapowiedzi wracają regularnie jak bumerang, bo za każdym razem na drodze staje ten sam problem: niezwykłe właściwości idą w parze z delikatną, jonową strukturą, która nie znosi brutalnych zabiegów litografii. Lasery, silne rozpuszczalniki i agresywne wywoływacze, świetnie działają na krzem, ale w przypadku ultracienkich perowskitów zachowują się jak młot w jubilerskim warsztacie. Właśnie tutaj pojawia się fascynujący obszar badań nad perowskitami halogenkowymi ołowiu, które od lat obiecują rewolucję, ale w praktyce napotykają na poważne bariery.

Opracowano sprzęt do litografii EUV nowej generacji, EUV nowej generacji
Wafel krzemowy z układami obliczeniowymi

Międzynarodowy zespół badaczy połączył siły, aby znaleźć rozwiązanie tego kluczowego problemu. Naukowcy z University of Science and Technology of China, ShanghaiTech University oraz Purdue University zaprezentowali nowatorską metodę samo-trawienia, umożliwiającą precyzyjne wzorowanie tych kruchych materiałów. Ich praca, opublikowana 14 stycznia 2026 roku w czasopiśmie Nature, sugeruje, że możemy właśnie stać u progu znaczącej zmiany.

Perowskity halogenkowe ołowiu napotykają mur w postaci tradycyjnej litografii

Dwuwymiarowe perowskity mają znakomite właściwości optoelektroniczne, które są idealne do zastosowań w wyświetlaczach, diodach LED czy ogniwach słonecznych. Jednak ich miękka i niestabilna natura sprawia, że standardowe procesy produkcyjne po prostu je niszczą. Konwencjonalna fotolitografia, zaprojektowana dla twardych, nieorganicznych materiałów krzemowych, jest dla nich zbyt agresywna. Stosowane w niej lasery oraz silne chemikalia prowadzą do niekontrolowanych uszkodzeń delikatnej struktury krystalicznej. To fundamentalne ograniczenie przez lata blokowało drogę do praktycznego wykorzystania ogromnego potencjału tych materiałów.

Czytaj też: Obiecujące ogniwa słoneczne niszczył jeden dodatek. Usunęli go, a wydajność skoczyła

Opracowano sprzęt do litografii EUV nowej generacji, EUV nowej generacji
Sprzęt do litografii EUV

Nowa technika radykalnie odwraca dotychczasowe podejście. Zamiast atakować materiał z zewnątrz, badacze postanowili wykorzystać naprężenia, które naturalnie kumulują się wewnątrz rosnącego kryształu perowskitu. Można to porównać do precyzyjnego kierowania pęknięciem w szkle wzdłuż niewidocznej linii. Kluczem było zastosowanie łagodnego roztworu ligand-izopropylowego alkoholu, który aktywuje proces trawienia tylko w specyficznych, zaprogramowanych wcześniej miejscach. W efekcie w materiale powstają idealnie jednolite, kwadratowe otwory, które następnie można wypełnić innym rodzajem perowskitu, tworząc gładkie, atomowej precyzji połączenia.

Czytaj też: Przemysł od 200 lat wytwarza parę tak samo. Teraz jedna firma chce to zrobić bez spalania czegokolwiek

W praktyce specjalistom udało się stworzyć coś na kształt barwnej mozaiki na jednej płytce. Różne jej regiony, złożone z odmiennych materiałów perowskitowych, emitują światło o zróżnicowanej barwie i intensywności. Zespół był w stanie wytworzyć struktury przypominające pojedyncze piksele, których właściwości luminescencyjne dają się precyzyjnie kontrolować. Zhang Shuchen, główny autor badania, powiedział dla agencji Xinhua, że “praca otwiera nową platformę materiałową i ścieżkę projektową dla wysokowydajnych urządzeń luminescencyjnych i wyświetlających”.

Czy to realna alternatywa dla kosztownej litografii EUV?

Z szerszej perspektywy metoda samo-trawienia dotyka dwóch tematów, które od kilku lat przewijają się w dyskusjach o przyszłości mikroelektroniki. Pierwszy to możliwość odejścia od myślenia w kategoriach jednego domyślnego materiału, jakim przez dekady był krzem. Dwuwymiarowe perowskity halogenkowe nie zastąpią go w klasycznych procesorach czy pamięciach, ale świetnie wpisują się w rosnący segment układów, które mają przede wszystkim emitować, modulować lub wykrywać światło. Drugi temat to koszt i złożoność narzędzi litograficznych. Dzisiejsze systemy EUV są technologicznie imponujące, ale jednocześnie ekstremalnie drogie, co ogranicza liczbę firm zdolnych do udziału w tym wyścigu. Nowa technika nie jest dla nich prostym zamiennikiem, raczej równoległą ścieżką dla miękkich, jonowych materiałów, które w obecnych liniach produkcyjnych praktycznie nie mają szans.

Czytaj też: Fotowoltaika ma nowego gracza, o którym zapomnieli wszyscy eksperci. Właśnie pobił swój pierwszy rekord

Warto też pamiętać, że opisany eksperyment to dopiero poziom pojedynczych kryształów, badań mikroskopowych i precyzyjnie kontrolowanych warunków w laboratorium. Pomiędzy taką demonstracją a stabilną linią produkcyjną stoją kwestie powtarzalności procesu, skalowalności do większych powierzchni, zgodności z istniejącą infrastrukturą oraz, co szczególnie trudne w przypadku perowskitów, długoterminowej stabilności pod wpływem wilgoci, tlenu i podwyższonej temperatury. Historia ogniw perowskitowych pokazała już, że przełożenie rekorodowych wyników z laboratoriów na dachy domów zajmuje lata. Tym bardziej warto więc śledzić, czy wygryzający się sam perowskit zostanie z nami na dłużej, czy pozostanie efektowną ciekawostką z podręczników do inżynierii materiałowej.