
Metale, które napędzają współczesny świat
Wolfram i molibden zaliczane są do grupy tzw. metali krytycznych, bez których trudno wyobrazić sobie zaawansowany przemysł zbrojeniowy, kosmiczny czy energetykę jądrową. Ich złoża w rejonie Myszkowa zostały potwierdzone już na początku lat 90. ubiegłego wieku. Przez ponad trzy dekady nikt nie podjął jednak próby ich komercyjnej eksploatacji. Głównym powodem była nie tyle ich nieobecność, co ogromne wyzwania technologiczne i ekonomiczne związane z wydobyciem z głębokości sięgającej nawet 1000 metrów. Paradoksalnie, sama skala tego odkrycia burzy nieco narrację o absolutnym deficycie tych materiałów. Problem leży gdzie indziej: w globalnej dominacji Chin, które kontrolują większość łańcucha dostaw i przetwórstwa. To właśnie ta zależność sprawia, iż każde nowe, potencjalne źródło poza azjatyckim kręgiem przyciąga uwagę.
Czytaj też: Pracują tam, gdzie plastik i metal się topią. Chiny osiągnęły spektakularny sukces
Firma Permia 1 nie wydaje się zrażać technicznymi trudnościami. Złożyła oficjalny wniosek o koncesję badawczą, co jest pierwszym, niezbędnym krokiem. Kasjan Wyligała, prezes spółki, w swoich wypowiedziach stara się budować przekonanie, że Myszków i tak prędzej czy później obudzi się górniczo. Dla samorządu propozycja jest finansowo atrakcyjna. Mowa o prawie do 60 procent opłaty eksploatacyjnej, co przy tak strategicznych surowcach przełożyłoby się na konkretne, wieloletnie wpływy do gminnej kasy. Perspektywa rozwoju lokalnego rynku usług okołogórniczych i nowych miejsc pracy również rysuje się w optymistycznych barwach. Inwestor liczy także na możliwość sklasyfikowania projektu jako strategiczny w świetle unijnego rozporządzenia w sprawie surowców krytycznych, co ułatwiłoby procedury i finansowanie.
Woda kontra surowiec, czyli nierozwiązany dylemat
Entuzjazmowi biznesmenów i części urzędników przeciwstawia się głęboki sceptycyzm mieszkańców i ekologów. Sednem sporu jest nie sam pomysł wydobycia, lecz lokalizacja. Chodzi o Główny Zbiornik Wód Podziemnych nr 327 Lubliniec-Myszków. To strategiczny rezerwuar wody pitnej wysokiej jakości, kluczowy dla zaopatrzenia znacznej części Śląska. Strona inwestycyjna, powołując się na opinie ekspertów z Akademii Górniczo-Hutniczej oraz specyficzne warunki geologiczne, twierdzi, że odpowiednia technologia zminimalizuje ryzyko. Mimo tych zapewnień, w przestrzeni publicznej brakuje przejrzystych, szczegółowych analiz i modeli, które rozwiałyby obawy w sposób przekonujący dla laików. To tworzy sytuację impasu: trudno poprzeć coś, co budzi zasadnicze wątpliwości, ale też trudno odrzucić szansę na gospodarczy impuls.
Czytaj też: Chiny odkryły dwa gigantyczne złoża złota. Tysiące ton kruszcu to największe znalezisko od 1949 roku!
Ostateczna decyzja należy do Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Jeżeli koncesja badawcza zostanie przyznana, a odwierty potwierdzą opłacalność projektu, Myszków może stać się pionierem w wydobyciu kluczowych metali w Polsce. To szansa na dywersyfikację źródeł zaopatrzenia i wzmocnienie pozycji kraju. Niemniej, kluczowe pozostaje pytanie o koszty środowiskowe. Rozwój nie może odbywać się w cieniu permanentnego zagrożenia dla podstawowego zasobu, jakim jest woda. Sukces tego przedsięwzięcia będzie mierzony nie tylko tonami wydobytej rudy, ale także tym, czy za kilkadziesiąt lat mieszkańcy nadal będą mogli bezpiecznie odkręcić kran.