Ten materiał można przetwarzać w nieskończoność. Przemysł lotniczy i energetyczny czeka na to od lat

Gdy myślimy o największych wyzwaniach ekologicznych współczesnego przemysłu, często przychodzą nam na myśl emisje czy zużycie energii. Rzadziej mówi się o milionach ton solidnych, niezniszczalnych odpadów, które każdego roku trafiają na wysypiska lub do spalarni. Tworzywa te, kluczowe dla bezpieczeństwa i wydajności w lotnictwie, motoryzacji czy energetyce wiatrowej, po prostu nie nadają się do powtórnego użycia. Ich żywot kończy się często po jednym cyklu, co jest sprzeczne z ideą gospodarki o obiegu zamkniętym.
...

Na horyzoncie pojawia się jednak potencjalne rozwiązanie tego palącego problemu. Zespół badaczy ze szwajcarskiego instytutu Empa opracował żywicę epoksydową, która może być wielokrotnie przetwarzana bez utraty kluczowych właściwości. Brzmi obiecująco, ale czy taka technologia ma szansę przebić się w konserwatywnych, zglobalizowanych łańcuchach dostaw? Pierwsze testy dają powody do ostrożnego optymizmu.

Tradycyjne żywice epoksydowe są niezwykle wytrzymałe

Sercem problemu jest natura samych materiałów. Konwencjonalne żywice epoksydowe zaliczane są do polimerów termoutwardzalnych. W przeciwieństwie do popularnych plastików, które można topić i formować wiele razy, te po utwardzeniu tworzą gęstą, nierozpuszczalną sieć trwałych wiązań chemicznych. To właśnie ta cecha nadaje im wyjątkową wytrzymałość, odporność na wysokie temperatury i działanie chemikaliów, czyniąc je niezastąpionymi w aplikacjach krytycznych. Jednocześnie jest to ich pięta achillesowa, bo uniemożliwia jakikolwiek sensowny recykling.

Czytaj także: Most z turbiny wiatrowej to nie science fiction. Holendrzy pokazali jak rozwiązać problem recyklingu łopat

Skala zjawiska jest ogromna i wciąż rośnie. Współczesny samolot pasażerski może zawierać nawet kilkadziesiąt ton kompozytów na bazie włókna węglowego i żywicy. Pojedyncza łopata turbiny wiatrowej dla farm offshore potrafi ważyć ponad 20 ton i również w większości składa się z tych materiałów. Gdy po 20-30 latach eksploatacji takie elementy trzeba wymienić, jedynymi opcjami są energetyczne spalanie (często problematyczne ze względu na emisje) lub składowanie. W obu przypadkach marnuje się ogromny potencjał surowcowy i energii włożonej w produkcję.

Naukowcy zintegrowali fosfor z żywicą

Kluczem do przełamania tej bariery okazało się podejście do jednego z dodatków – fosforu, który standardowo dodaje się do żywic dla poprawy ognioodporności. Zamiast mieszania go jako proszku z gotową żywicą, zespół pod kierunkiem dr. Arvindha Sekara włączył cząsteczki zawierające fosfor bezpośrednio do struktury polimeru, jeszcze przed procesem utwardzania.

Ta modyfikacja na poziomie chemicznym daje podwójną korzyść. Fosfor nadal skutecznie hamuje rozprzestrzenianie się ognia, ale jednocześnie nadaje sieci polimerowej nową, rewolucyjną cechę. Pod wpływem ciepła wiązania sieciujące mogą się przegrupowywać, co pozwala na ponowne uformowanie już utwardzonego, twardego materiału. W praktyce oznacza to, że element wykonany z takiej żywicy nie jest już ścieżką bez wyjścia, lecz surowcem wtórnym gotowym do kolejnego użycia.

Nowa żywica może być przetwarzana na dwa sposoby

Dla nowego materiału opracowano dwie główne ścieżki odzysku. Preferowaną metodą jest recykling termomechaniczny, który polega na zmieleniu zużytego elementu na proszek, a następnie sprasowaniu go pod wpływem ciepła i ciśnienia. Proces ten pozwala na przegrupowanie wiązań i stworzenie nowego, pełnowartościowego produktu. Badacze przeprowadzili aż dziesięć takich pełnych cykli i nie zaobserwowali znaczącej degradacji właściwości mechanicznych, co jest wynikiem bezprecedensowym.

Druga opcja, recykling chemiczny, jest szczególnie cenna dla kompozytów, czyli połączeń żywicy z włóknami węglowymi lub szklanymi. W tym procesie żywicę można selektywnie rozpuścić, odzyskując zarówno cenne włókna (praktycznie bez uszkodzeń), jak i ponad 90% samej żywicy wraz z fosforem. Ta metoda wymaga jednak użycia rozpuszczalników i większych nakładów energii, dlatego naukowcy widzą ją raczej jako rozwiązanie uzupełniające, opłacalne głównie tam, gdzie odzysk wysokiej jakości włókien ma wymierną wartość ekonomiczną.

Gdzie nowa żywica znajdzie zastosowanie?

Potencjał nowej żywicy nie kończy się na samym recyklingu. Jej wrodzona ognioodporność może podnieść poziom bezpieczeństwa w turbinach wiatrowych, gdzie pożary wywołane zwarciami czy uderzeniami pioruna stanowią realne zagrożenie. Co ciekawe, materiał wykazuje też lepszą stabilność koloru niż tradycyjne epoksydy, co minimalizuje efekt żółknięcia na słońcu i może przedłużyć estetyczny wygląd powłok zewnętrznych bez konieczności malowania.

Czytaj także: Każdy może być Spider-Manem. Ten materiał pozwoli chodzić po ścianach!

Pytanie brzmi, kiedy i czy w ogóle ta technologia trafi do powszechnego użycia. Zespół z Empa twierdzi, że zoptymalizował już proces produkcyjny pod kątem skalowalności i aktywnie poszukuje partnerów przemysłowych. Naturalnymi kandydatami są sektory pod silną presją ekologiczną, jak producenci łopat wiatrowych czy firmy lotnicze. Wprowadzenie takiej żywicy na rynek wymagałoby jednak zmiany standardów, procedur certyfikacyjnych i łańcuchów logistycznych, co zawsze jest procesem kosztownym i długotrwałym. Sukces nie jest więc gwarantowany, ale samo istnienie funkcjonalnej alternatywy dla materiałów jednorazowego użytku to krok w dobrym kierunku. To propozycja zmiany paradygmatu, w której wytrzymałe kompozyty przestają być kłopotliwym odpadem, a stają się wartościowym surowcem do wielokrotnego obiegu.