W ringu stanęły dwa modele z rodziny Unitree G1
Walka, określana jako Ultimate Fighting Robot (UFB), miała miejsce 6 stycznia. Jej organizatorzy mieli podwójny cel – z jednej strony chodziło o przekształcenie niszowych, zwykle destrukcyjnych walk robotów w bardziej przystępną rozrywkę. Podczas pokazu wykorzystano roboty Unitree z serii G1 – to stosunkowo niewielkie konstrukcje, mierzące 130 centymetrów wysokości i ważące 35 kilogramów. Mimo kompaktowych rozmiarów ich parametry są imponujące – stawy generują moment obrotowy do 120 Nm, co zapewnia zarówno siłę, jak i precyzję. Cena modelu G1 to około 13 500 dolarów, czyli połowa kwoty, jaką trzeba zapłacić za podobne urządzenia od konkurencji.
Maszyny zostały oczywiście zaprojektowane z myślą głównie o zastosowaniach domowych, takich jak przynoszenie przedmiotów, a nie o „szlachetnych ustawkach” – stąd walka była raczej zabawna, niż groźna, jako że roboty miały chwilami problem, by w ogóle zachować równowagę po ciosach. Pojedynek zakończył się oznajmionym przez ludzkiego sędziego KO, po którym wygrany robot potknął się i wdzięcznie osunął na pokonanego – nic dziwnego, że publiczność była zachwycona.
Robotyczne MMA to oczywiście próba zwrócenia uwagi, a nie trend
Niejako przy okazji na targach firma zaprezentowała bowiem obok podstawowego G1 także większy model H2, mierzący 180 centymetrów i ważący 70 kilogramów, o podobnej zwinności, co mniejszy brat. Jego konstrukcja obejmuje 31 stopni swobody, a stawy osiągają moment obrotowy 360 Nm. Sterowanie tym wszystkim wymaga zaawansowanych algorytmów, które pozwalają na wykonywanie dynamicznych, złożonych ruchów bez utraty równowagi.
Kluczową innowacją w modelu Unitree H2 jest przeprojektowany chwytak. Ramiona zyskały aż siedem stopni swobody, w porównaniu do czterech w starszych wersjach – znacznie zwiększa to możliwości robota, pozwalając na bardziej precyzyjne i delikatniejsze ruchy. Maszyna może zatem wykonywać precyzyjne zadania wymagające zręczności palców, otwierając drogę do pracy w magazynach lub przy montażu. Unitree planuje rozpocząć dostawy H2 do klientów już w kwietniu 2026 roku, podkreślając, że kluczowe będzie dopracowanie oprogramowania zapewniającego bezpieczeństwo.
Ponieważ samodzielne, w pełni autonomiczne działanie robotów wciąż jest odległym celem, Unitree stawia na teleoperację jako praktyczne rozwiązanie przejściowe. Operator, korzystając na przykład z gogli Apple Vision Pro, może zdalnie kontrolować robota H2, wspomagając ruchy maszyny ludzką oceną sytuacji i zręcznością. Takie hybrydowe podejście ma spory sens ekonomiczny – firmy nie muszą czekać na doskonałą sztuczną inteligencję, by zacząć korzystać z robotów przy realnych zadaniach, operator wkracza bowiem w trudnych momentach, przejmując kontrolę, a maszyna wykonuje fizyczną pracę.

Czytaj też: Błyskawicznie rotujący obiekt przemierza nasz układ. Nowe obserwatorium dokonało rekordowej detekcji
Roboty w naszych domach
Producenci są zgodni – ich maszyny zaczną zastępować ludzi w wielu obowiązkach, zarówno w fabrykach, jak i gospodarstwach domowych. Jeśli wierzyć pokazom w Las Vegas – już niedługo.
Walki robotów w stylu MMA, choć widowiskowe, służą dziś głównie rozrywce i zbieraniu danych. Pokazują one jednak coś fundamentalnego: poziom koordynacji i stabilności tych maszyn jest już nieporównywalnie wyższy niż kilka lat temu. Jeśli robot potrafi znieść kopnięcia i ciosy, jakoś tam utrzymując się przy tym na nogach, to nawet jeśli pojedynek kończy się ostatecznie upadkiem obu maszyn, prawdopodobnie da sobie radę z przeniesieniem zakupów czy pomocą w prostych domowych czynnościach. I o to tu głównie chodzi.