Kosmiczny bączek bije rekord prędkości
Spośród niemal dwóch tysięcy nowo zauważonych asteroid, dziewiętnaście przykuło uwagę niezwykle krótkim okresem rotacji. Prawdziwym mistrzem w tej kategorii okazał się obiekt oznaczony jako 2025 MN45. Pełny obrót wokół własnej osi zajmuje mu zaledwie 1,88 minuty. To czyni go absolutnym rekordzistą wśród planetoid o średnicy przekraczającej pół kilometra. Dla porównania, typowe kosmiczne skały potrzebują na to wiele godzin, a często nawet całych dni. Co ciekawe, ten kosmiczny wirtuoz nie znajduje się blisko Ziemi, lecz w głównym pasie planetoid, pomiędzy orbitami Marsa i Jowisza. Mierzy około 700 metrów średnicy, a sam fakt, iż tak szybko wirujący obiekt pochodzi z tej właśnie części Układu, jest sam w sobie sporą niespodzianką.
Tak zawrotna prędkość obrotu stawia przed naukowców fundamentalne pytanie: co trzyma to ciało w całości? Dla obiektów z głównego pasa uważa się, że granicą jest rotacja trwająca około 2,2 godziny. Szybszy ruch siły odśrodkowe po prostu rozrywają, chyba że… skała jest wyjątkowo zwarta.
Najwyraźniej ta planetoida musi być wykonana z materiału o bardzo dużej wytrzymałości, aby utrzymać się w jednym kawałku, gdy obraca się tak szybko. Obliczamy, że potrzebowałaby spójności podobnej do litej skały. Jest to nieco zaskakujące, ponieważ większość asteroid uważa się za tak zwane gruzowiska – zauważa Sarah Greenstreet z NSF NOIRLab
Monolityczna struktura 2025 MN45 wskazuje na zupełnie inną historię niż w przypadku typowych planetoid. Być może przeszła ona przez gwałtowne kolizje, które stopiły i scementowały jej materię, albo od początku uformowała się z wyjątkowo wytrzymałego materiału.
To dopiero przedsmak możliwości obserwatorium Rubin
Odkrycia dokonano na podstawie zaledwie dziesięciu godzin danych, zebranych podczas siedmiu nocy w kwietniu i maju ubiegłego roku. To pierwsza recenzowana praca naukowa wykorzystująca dane z kamery LSST, która jest sercem obserwatorium. Jej możliwości są imponujące: wykonuje zdjęcia nieba co 40 sekund. Główna misja obserwatorium, Legacy Survey of Space and Time (LSST), ma ruszyć pełną parą jesienią tego roku. Przez dekadę teleskop będzie regularnie mapował południowe niebo, tworząc bezprecedensowy, dynamiczny film wszechświata.
Jeśli podczas krótkich testów udało się namierzyć tak niezwykły obiekt, można się spodziewać, iż regularna praca przyniesie wiele podobnych, a może nawet bardziej zdumiewających znalezisk. Trzeba jednak przyznać, że astronomowie mają teraz problem: muszą wyjaśnić, jak coś takiego w ogóle mogło przetrwać.