
Złoże, które ma zmienić europejską mapę surowcową
Mowa o znaczących złożach metali ziem rzadkich, które mają zostać uruchomione w ciągu najbliższych kilku lat. To nie są po prostu kolejne tony urobku. Te pierwiastki są absolutnie kluczowe dla produkcji zaawansowanych magnesów trwałych, baterii do samochodów elektrycznych oraz precyzyjnych komponentów elektronicznych. Bez nich trudno mówić o nowoczesnym przemyśle.
Czytaj też: Chiny pokonały blackouty. Już 12 krajów uwierzyło w ich dzieło
Inwestycja wpisuje się w szerszy plan Unii Europejskiej, która chce do 2030 roku pokrywać przynajmniej 10 procent swojego zapotrzebowania na minerały krytyczne z własnego terytorium. Szwedzki projekt ma być jednym z filarów tej polityki. Hegemonia Chin w tym sektorze nie jest przypadkiem. To wynik dziesięcioleci ukierunkowanych inwestycji, często realizowanych przy mniej restrykcyjnych standardach środowiskowych niż w Europie. Dzisiaj Państwo Środka kontroluje nie tylko większość kopalń, ale także kluczowe ogniwa łańcucha wartości – od oczyszczania rud po produkcję gotowych komponentów.
Dla Brukseli ta zależność przekształciła się w palący problem. Metale ziem rzadkich są wszechobecne w technologiach, które stanowią fundament europejskiego Zielonego Ładu: w turbinach wiatrowych, panelach słonecznych i napędach elektrycznych. Są także niezbędne w przemyśle obronnym i elektronice użytkowej. Ryzyko jest oczywiste: historia już pokazała, że Pekin nie waha się używać dostaw surowców jako narzędzia presji politycznej, tak jak miało to miejsce w sporze z Japonią w 2010 roku.
Czy Europa zdąży z uniezależnieniem?
Optymizm związany z otwarciem kopalni należy chłodzić twardymi danymi ekonomicznymi i proceduralnymi. Inwestycje górnicze tej skali pochłaniają setki milionów euro, a europejskie procedury oceny oddziaływania na środowisko są słusznie rygorystyczne, ale i czasochłonne. Do tego dochodzi konkurencja z tanimi surowcami z Azji, których cena nie zawsze odzwierciedla prawdziwe koszty środowiskowe ich produkcji. Wydobycie metali ziem rzadkich to proces wymagający dużych ilości energii i generujący toksyczne odpady. Europa będzie musiała znaleźć trudny kompromis między potrzebą bezpieczeństwa surowcowego a ochroną własnych standardów ekologicznych.
Czytaj też: Najcenniejszy pierwiastek świata znaleziony w USA. Ta substancja może zmienić przyszłość energetyki
Nawet przy pomyślnym scenariuszu, realiści nie spodziewają się, aby kontynent osiągnął samowystarczalność w tej dziedzinie w ciągu najbliższej dekady. Szwedzka kopalnia jest zatem ważnym, ale tylko jednym z elementów większej układanki. Oprócz rozwijania własnego wydobycia, Europa musi dywersyfikować import, inwestować w technologie recyklingu tych metali oraz wspierać innowacje, które zmniejszą ich zużycie. Decydenci w Brukseli i stolicach państw członkowskich stoją przed testem determinacji: czy są gotowi sfinansować i przeprowadzić tę żmudną transformację, wiedząc, że pełne efekty przyjdą dopiero za wiele lat. Pierwszy krok został zrobiony, ale cała podróż dopiero się zaczyna.