
Flagowe modele S i X wyruszyły właśnie w ostatnią drogę
Podczas prezentacji wyników finansowych za ostatni kwartał 2025 roku Tesla potwierdziła bowiem, że produkcja Modelu S i Modelu X zakończy się w tym kwartale. Ikoniczne auta – Model S, debiutujący w 2012 roku, był tym, który pokazał światu, że elektryk może być pożądany, dynamiczny i praktyczny. Model X z drzwiami typu „motyl” dołączył trzy lata później, utrwalając wizerunek Tesli jako pioniera.
Przez lata te auta budowały legendę marki, przyciągając pierwszych entuzjastów i udowadniając, że segment premium nie jest zarezerwowany dla silników spalinowych. Doczekały się także odświeżeń, ale de facto wiele się nie zmieniły i ich rola w portfolio firmy jest dziś zupełnie marginalna – w ubiegłym roku odpowiadały za jedynie 2,8% całkowitych przychodów. Tesla sprzedała w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy około 418 tysięcy sztuk tych modeli, podczas gdy bardziej przystępne cenowo Model 3 i Model Y znalazły blisko 1,6 miliona nabywców. Zamówienia są przyjmowane tylko do wyczerpania zapasów.

Czytaj też: Tesla rezygnuje ze sprzedaży FSD. Pora na kolejną subskrypcję?
Zamiast aut – humanoidalne roboty. Serio, Tesla?
Tesla uzasadnia swoją decyzję tym, że przestrzeń i zasoby są potrzebne gdzie indziej. Zakład we Fremont w Kalifornii ma bowiem zostać przekształcony w centrum produkcyjne dla robotów humanoidalnych Optimus. Plan zakłada, że fabryka, która dotąd wytwarzała samochody, będzie produkować nawet milion robotów Optimus rocznie – nadchodząca trzecia generacja, której premiera powinna nastąpić w najbliższych miesiącach, ma uczyć się przez obserwację, a nie poprzez sztywne programowanie do konkretnych zadań.
Zwrot w działaniach firmy następuje w chwili, gdy Tesla przeżywa niełatwy okres – jak twierdzą złośliwi, na własne życzenie Muska, który w 2025 roku przez swoje dziwne zachowania na pograniczu polityki doprowadził do tego, że samochody Tesli zostały przezwane „Swastikar”i cóż, przestały być modne. W efekcie w 2025 roku Tesla odnotowała pierwszy w swojej historii roczny spadek przychodów – o 3%, do poziomu 94,8 miliarda dolarów. Dostawy pojazdów spadły o 9%, do 1,64 miliona sztuk. Szczególnie słaby był ostatni kwartał, w którym dostawy zmniejszyły się aż o 16% w ujęciu rocznym.

Nawet Cybertruck, który Musk osobiście zachwalał, odnotował 48-procentowy spadek sprzedaży w ubiegłym roku. Koszmarnie brzydkie auto stało się zresztą raczej bohaterem memów, niż hitem sprzedażowym. Presja konkurencji też jest coraz większa – chiński BYD wyprzedził Teslę, stając się globalnym liderem sprzedaży aut elektrycznych, dzięki szerokiej gamie bardziej przystępnych cenowo modeli.
Sytuacja jest tym bardziej dziwna, że Tesla, która swój kapitał zbudowała na samochodach, de facto rozmienia go teraz na drobne, inwestując właśnie, a to w rozwój xAI, a to w robotykę. Wszystko fajnie, tylko z tego, jak na razie, wielkich dochodów nie ma, a kolejne pomysły Muska są coraz bardziej chaotyczne i z przedsięwzięć Muska chyba tylko SpaceX okazała się odporna na chaos, zarabiając krocie na komercyjnych i rządowych lotach kosmicznych.
Zakończenie produkcji Modelu S i X to symboliczny koniec ery „Tesli wyznaczającej trendy” i przypomnienie, że kto stoi w miejscu, ten się cofa. Firma, która zrewolucjonizowała rynek samochodów elektrycznych, miota się, stawiając teraz na kolejną mglistą wizję, w której roboty humanoidalne mają stać się częścią codzienności, wizję, która może się spełnić, ale raczej nieprędko. Przed Teslą i jej pracownikami zapowiadają się naprawdę trudne chwile.