
Czas na reakcję jest ograniczony. Kalifornijski producent daje swoim klientom dokładnie miesiąc na podjęcie ostatecznej decyzji w sprawie flagowego systemu autonomicznej jazdy. Po tym terminie reguły gry ulegną fundamentalnej zmianie.
Era jednorazowego wykupu FSD dobiega końca. Tesla stawia tylko na abonament
Ogłoszenie Elona Muska na platformie X nie pozostawia wątpliwości. Po 14 lutego 2026 roku Tesla przestanie oferować system Full Self-Driving w formie jednorazowego zakupu. Dotychczas klienci mogli nabyć ten pakiet przy okazji zakupu samochodu lub dokupić go później. Od wskazanej daty ta możliwość zniknie, a firma całkowicie przejdzie na model subskrypcyjny.

Full Self-Driving to najbardziej zaawansowany zestaw funkcji wspomagania kierowcy oferowany przez Teslę. Decyzja o rezygnacji z jego sprzedaży na własność nie jest całkowitym zaskoczeniem. Obserwatorzy rynku od lat wskazywali, że producent będzie dążył do stabilnych, powtarzalnych przychodów, a abonamenty idealnie się do tego nadają.
Czytaj też: Nowa Tesla Model Y L. Nadchodzi król rodzinnych elektryków?
Model subskrypcyjny to nowa rzeczywistość dla właścicieli Tesli
Dla przyszłych nabywców oznacza to zasadniczą różnicę w podejściu do kosztów. Zamiast jednorazowej, często znacznej inwestycji, kierowcy będą ponosić regularne, miesięczne opłaty za dostęp do funkcji autonomicznej jazdy. Z punktu widzenia osoby, która chce jedynie przetestować system przez krótki okres lub nie planuje długo zatrzymywać pojazdu, takie rozwiązanie może wydać się atrakcyjne.

Jednak dla tych, którzy zamierzają korzystać z samochodu przez wiele lat i nie wyobrażają sobie jazdy bez FSD (a wszystko przecież w tę stronę zmierza — i akurat bardzo dobrze), rachunek ekonomiczny wygląda inaczej. Suma comiesięcznych płatności po kilku latach może łatwo przekroczyć kwotę, jaką zapłaciliby za system na własność. Stąd właśnie presja czasu na tych, którzy wolą tradycyjny model zakupu.
Czytaj też: Tesla odświeża Model S i Model X. Wyższa cena, ale co z nowościami?
Tesla nie jest pierwsza, która eksperymentuje z subskrypcjami w branży motoryzacyjnej. BMW testowało płatny dostęp do funkcji podgrzewania foteli, Mercedes oferował abonament na zwiększenie mocy silnika, a Toyota zdecydowała się na opłaty za zdalny start. Kalifornijski gigant idzie jednak o krok dalej, całkowicie usuwając alternatywę dla swojego flagowego produktu.

Społeczność Tesli komentuje. Mieszane reakcje na zmianę modelu
Wiadomość ogłoszona przez Elona Muska szybko obiegła sieć. Wspomniany post w serwisie X zebrał miliony wyświetleń dosłownie w moment, a dyskusje wśród właścicieli i potencjalnych klientów są bardzo żywe. Obecni posiadacze Tesli, którzy już wykupili FSD, mogą spać spokojnie — ich dostęp do systemu pozostaje nienaruszony. Zmiana dotyczy wyłącznie przyszłych transakcji.
Czytaj też: Tesla z dożywotnim darmowym ładowaniem powraca! I to w dwóch modelach
W nadchodzących tygodniach można spodziewać się wzmożonego zainteresowania klientów chcących zdążyć z jednorazowym zakupem. Z drugiej strony, niektórzy mogą wstrzymać się z decyzją, by najpierw sprawdzić, jak w praktyce działa model abonamentowy.

Ostatecznie rynek zweryfikuje ten ruch. Tesla z pewnością liczy na bardziej przewidywalny strumień przychodów — i pewnie się tutaj nie pomyli, bo zbytnio nie ma na to możliwości — ale kluczowe będzie przyzwolenie klientów na taką formę dostępu do technologii. Dla wielu kierowców kwestia posiadania kontra abonamentowania kluczowych funkcji auta wciąż pozostaje otwarta.
Czytaj też: Nowa Tesla Model Y. Światowy bestseller w nowej, odświeżonej odsłonie
FSD jednorazowo, na stałe, kosztuje dziś w Polsce 39 tysięcy złotych. Z kolei subskrypcja to kwota w wysokości 99 dolarów miesięcznie, co daje około 360 zł za miesiąc. Pytanie, w którą stronę dalej pójdzie firma Elona Muska — jaka będzie oficjalna cena miesięcznej subskrypcji w naszym kraju i czy pojawią się opcje kupienia FSD na rok z góry (na przykład za 999 dolarów)? Czas pokaże.