V1TAL Food Camera to urządzenie, które na pierwszy rzut oka przypomina gadżet z planu „Star Trek”, ale jego przeznaczenie jest na wskroś współczesne: ma stać się naszym osobistym asystentem żywieniowym, który dosłownie patrzy nam w talerz.
Sztuczna inteligencja jako świadek posiłków. Co oferuje Amazfit V1TAL?
Koncepcja V1TAL Food Camera opiera się na prostym, choć dla niektórych kontrowersyjnym pomyśle. Urządzenie, kształtem przypominające klasyczny komunikator sci-fi lub wczesne modele kamer sportowych, ustawia się w odległości około 20–25 cm od talerza. Po aktywacji „trybu jadalni” (Dining Mode), AI zaczyna dyskretną obserwację. Kamera okresowo wykonuje zdjęcia posiłku, a algorytmy Amazfit analizują je w czasie rzeczywistym, próbując zidentyfikować składniki, oszacować wielkość porcji, a nawet policzyć, ile jedzenia zostało na talerzu po zakończeniu konsumpcji.

Producent zapewnia, że mimo ciągłej obserwacji, prywatność użytkownika jest chroniona – twarze są automatycznie rozmywane, a dźwięk nie jest rejestrowany. Całość przesyłana jest do aplikacji Zepp, gdzie dane o makroskładnikach (węglowodany, białka, tłuszcze) są zestawiane z Twoim obciążeniem treningowym i regeneracją. To próba automatyzacji nawyku, który większość z nas porzuca po kilku dniach ręcznego logowania posiłków. Amazfit wierzy, że dzięki takiemu „wizualnemu dziennikowi” staniemy się bardziej świadomi tego, co jemy, wykorzystując efekt psychologiczny znany jako „meal recall” – przypominanie sobie ostatniego posiłku pomaga ograniczyć podjadanie w przyszłości.
V1TAL Food Camera nie jest jednak samotną wyspą
To część szerszej wizji ekosystemu Amazfit na rok 2026. Podczas tych samych targów marka pokazała również okulary Helio Glasses – lekki model sportowy z wyświetlaczem HUD, który pokazuje tętno i nawigację w polu widzenia biegacza. Do tego dołączył nowy smartwatch Active Max z ekranem 1,5” i ponad 170 trybami sportowymi. Widać wyraźnie, że Amazfit dąży do tego, by odżywianie stało się tak samo mierzalnym i kontekstowym parametrem, jak tętno czy spalone kalorie.
Czytaj też: Dreame rozgaszcza się w polskich salonach. Po odkurzaczach przyszedł czas na telewizory
Warto odnotować, że konkurencja nie śpi – Garmin niemal w tym samym czasie ogłosił nową funkcję Nutrition w aplikacji Connect, choć ich podejście opiera się bardziej na ekosystemowych sugestiach dotyczących czasu posiłków niż na dedykowanej kamerze. Amazfit idzie o krok dalej, tworząc fizyczny przedmiot, który ma nas dyscyplinować. Kamera widzi nasze nawyki: opuszczenie śniadania czy „ratowanie się” ciastkiem w drodze z pracy. Dzięki temu nasze wearables mogą później podpowiedzieć, jak uniknąć takich błędów żywieniowych w przyszłości.
Czytaj też: Pożegnanie z kontem Fitbit. Google daje ostatnią szansę na ratunek Twoich danych
Jeśli już chcielibyście wypróbować ten sprzęt, to niestety – V1TAL Food Camera to na razie prototyp i „eksperyment we wczesnej fazie rozwoju” (choć w tej formie został już przetestowany). Mimo tego rzuca on interesujące światło na to, jak może wyglądać dbanie o formę w najbliższej przyszłości. Czy jesteśmy gotowi na to, by AI dosłownie zaglądało nam w talerz i wytykało każdą porcję frytek? Czas pokaże. Na razie urządzenie to stoi w tej samej kategorii co większość ambitnych projektów z CES: jest intrygujące, nieco dziwne i potencjalnie rewolucyjne, o ile finalny efekt dorówna odważnemu pomysłowi.