
Podczas badań głębin u wybrzeży Florydy, na głębokości około kilometra, zdalnie sterowany pojazd uchwycił na nagraniu niezwykłe stworzenie. Osobnik z rodzaju Botrynema, typowy mieszkaniec lodowatych wód Arktyki, dryfował w ciemnościach subtropikalnego Atlantyku. Ta obserwacja, oddalona o tysiące kilometrów od naturalnego środowiska meduzy, stała się punktem wyjścia do badań, które ujawniły istnienie skomplikowanego systemu barier biogeograficznych na Północnym Atlantyku.
Zagadka dwóch wersji tej samej meduzy
Meduzy z rodzaju Botrynema to organizmy holoplanktonowe, co oznacza, że całe życie spędzają unosząc się w toni wodnej. Naukowcy rozróżniają wśród podgatunku Botrynema brucei ellinorae dwa morfotypy, które dzieli jedna wyraźna cecha – obecność lub brak charakterystycznego guzka na szczycie parasola.
Analiza genetyczna osobnika znalezionego na Florydzie, należącego do odmiany z guzkiem, przyniosła zaskakujący wynik. Jego DNA okazało się niemal identyczne z dominującą sekwencją spotykaną w Arktyce. To wykluczyło teorię o odrębnym, ciepłolubnym gatunku. Południowa meduza to po prostu arktyczny przybysz, który w niewyjaśniony sposób dotarł do subtropików.
Czytaj także: Badania oceanu wywracają teorie do góry nogami. Naukowcy musieli przyznać się do błędu
Co ciekawe, wersja z guzkiem występuje w różnych oceanach na szerokim zakresie szerokości geograficznych, od wód umiarkowanych po subtropikalne. Jej odmiana bez tej wypukłości jest natomiast ograniczona wyłącznie do Oceanu Arktycznego oraz najbliższych mu, subarktycznych części Północnego Atlantyku, szczególnie w rejonie Prądu Północnoatlantyckiego. To właśnie to nierównomierne rozmieszczenie stało się kluczem do zrozumienia funkcjonowania podwodnych, niewidzialnych granic.
Transport przez głębinowe autostrady
Podróż meduz Botrynema na południe umożliwiają głębokie prądy oceaniczne, działające jak podwodne arterie transportowe. Zachodni Prąd Graniczny Głęboki łączy społeczności głębinowe Arktyki z basenami położonymi bliżej równika, przenosząc organizmy na dystansie tysięcy kilometrów. Życie w głębinach dzieli się na strefy wyznaczane przez temperaturę, zasolenie i ruch wody. Wiele zwierząt trzyma się wąskiego zakresu komfortowych warunków, tworząc swoiste stabilne enklawy. Prądy mogą jednak wynieść niektóre organizmy daleko poza ich naturalny habitat. Pytanie jednak zawsze brzmi, czy są one w stanie tam przetrwać.
Miękka bariera kształtująca życie
W rejonie Prądu Północnoatlantyckiego naukowcy zidentyfikowali strefę przejściową, określaną jako miękka bariera. To obszar, w którym dochodzi do zmiany kluczowych parametrów środowiska: temperatury wody, jej chemii, dostępności pokarmu oraz zestawu drapieżników. Ta niewidzialna linia działa jak biologiczny filtr.
Czytaj także: Odkryto tajemniczą wodę w płaszczu Ziemi. Ukryty ocean może być większy od wszystkich mórz
Na północ od tej bariery współwystępują oba morfotypy meduz Botrynema. Na południe od niej spotykamy już wyłącznie wersję z guzkiem. Ten wzorzec sugeruje, że charakterystyczna wypukłość może dawać pewną przewagę adaptacyjną w cieplejszych wodach, gdzie presja drapieżników jest większa. To fascyujący przykład na to, jak subtelne różnice w budowie mogą decydować o zasięgu występowania gatunku, a sama bariera nie jest żelazną kurtyną, ale raczej selektywnym sitem.
Co to oznacza dla oceanów
Odkrycie tej bariery ma szersze implikacje. Pokazuje, że rozmieszczenie życia w oceanach nie zależy wyłącznie od odległości czy prądów, ale od zespołu złożonych, często niewidocznych czynników środowiskowych, które działają jak niewidzialne ściany. W kontekście zmian klimatycznych, które mogą przesuwać strefy termiczne i zmieniać układ prądów, zrozumienie działania tych barier staje się kluczowe. Być może niektóre gatunki, które dziś wydają się uwięzione w określonych rejonach, w przyszłości zyskają szansę na ekspansję. Z drugiej strony, dla innych ta sama bariera może okazać się pułapką, uniemożliwiającą ucieczkę przed ocieplającymi się wodami. To odkrycie przypomina nam, że ocean to nie wanna z wodą, ale mozaika delikatnie wyważonych ekosystemów, których granice dopiero zaczynamy rozumieć.