Bieguny słoneczne się odwróciły. Astronomowie spodziewali się innego przebiegu zjawiska

Niedawno zakończyła się jedna z regularnych, a mimo to zawsze fascynujących metamorfoz dotyczących Słońca. To, co dzieje się głęboko pod powierzchnią naszej gwiazdy, ma realny wpływ na cały Układ Słoneczny, dlatego astronomowie nie ustają w wysiłkach mających na celu zgłębianie tych tajemnic. I choć wiedzą, że pewne cykle powtarzają się, to każdy przebiega w nieco inny sposób. Ten ostatni szczególnie zwrócił uwagę swoim przedłużającym się finałem, który dla jednego z biegunów trwał aż do bieżącego roku.
...

Słoneczny taniec magnetyczny

Regularność tego zjawiska jest niezwykła, zwłaszcza w porównaniu z naszą planetą. Odwrócenie polaryzacji magnetycznej Słońca następuje mniej więcej co 11 lat, będąc ściśle powiązanym z cyklem aktywności słonecznej. Tym razem, w trakcie trwającego Cyklu Słonecznego 25, proces rozpoczął się już pod koniec 2023 roku, na miesiące przed oficjalnym szczytem aktywności, który miał miejsce w październiku 2024. To właśnie wtedy ilość plam na powierzchni gwiazdy jest największa.

Czytaj też: Sześć potężnych rozbłysków na Słońcu. Jeden z nich okazał się najsilniejszym od trzech dekad

Definicja maksimum słonecznego to moment, w którym liczba plam słonecznych jest najwyższa. W tym samym czasie obserwuje się tendencję, że wtedy właśnie następuje odwrócenie polaryzacji. Następnie w kolejnym cyklu wszystko dzieje się ponownie, ale w drugą stronę. – relacjonuje Rachel Howe z University of Birmingham

Systematyczne pomiary prowadzone od 1976 roku pozwoliły zarejestrować już piąte takie wydarzenie. Naukowcy z Obserwatorium Słonecznego Wilcox w Stanfordzie zauważyli, iż proces nie jest natychmiastowy. Pola magnetyczne przy biegunach najpierw słabną, potem zapadają się w stan chaosu, by w końcu osiągnąć wartość zerową. Dopiero później pojawia się nowa polaryzacja, która stopniowo rośnie w siłę. Tym razem, w przeciwieństwie do swojego północnego odpowiednika, biegun południowy przez długie miesiące wahał się wokół zera, jakby Słońce miało problem z podjęciem ostatecznej decyzji.

Kosmiczny arkusz prądowy i wpływ na cały Układ Słoneczny

Zmiany w polu magnetycznym naszej gwiazdy nie pozostają bez wpływu na otaczającą ją przestrzeń. Kluczową rolę odgrywa tu tzw. arkusz prądowy, czyli gigantyczna struktja wyłaniająca się z równika słonecznego. W okresie przejściowym arkusz ten staje się niezwykle pofałdowany, tworząc skomplikowaną falistą granicę w wietrze słonecznym. Choć gęstość samego prądu jest znikoma, sama skala struktury robi wrażenie. Jej grubość jest porównywalna z średnicą Ziemi, a rozciąga się ona miliardy kilometrów w głąb kosmosu. To właśnie te zaburzenia mają bezpośredni związek z pogodą kosmiczną, która może zakłócać pracę satelitów i systemów łączności na Ziemi. Ciekawym aspektem badań są już pierwsze oznaki następnego cyklu. Prace dr Rachel Howe sugerują, iż pod koniec obecnego cyklu, na wyższych szerokościach heliograficznych, mogą pojawiać się regiony aktywne o polaryzacji charakterystycznej dla nadchodzącego Cyklu 26.

Czytaj też: Dotknęła Słońca i bada jego odwieczny paradoks. Parker Solar Probe zmienia postrzeganie naszej gwiazdy

Odwrotna polaryzacja wydaje się już ustabilizowana, a Słońce wchodzi w fazę schyłkową cyklu. Oznacza to stopniowy spadek liczby plam słonecznych i ogólnej aktywności. Warto jednak pamiętać, że nawet teraz gwiazda może wygenerować potężny rozbłysk, który dotrze do Ziemi. Historia pokazuje, iż niektóre z najsilniejszych burz geomagnetycznych zdarzały się już po szczycie cyklu. Długoterminowe obserwacje, takie jak te prowadzone przez wspomniane obserwatorium Wilcox (które, mimo wygaśnięcia finansowania NASA w 2018 roku, wciąż działa), są bezcenne.