Dyski twarde na wagę złota, Western Digital i Seagate nie mają już czego sprzedać w 2026 roku

Cenowe szaleństwo, które ogarnęło najpierw rynek pamięci dynamicznych, a później także inne kategorie sprzętu nie ustaje. Dotyczy to także nośników danych, gdzie sytuacja jest tak poważna, że dwaj najwięksi gracze na rynku HDD oficjalnie przyznają, iż ich możliwości produkcyjne na nadchodzące lata są praktycznie w całości zarezerwowane.
...

Centra danych sztucznej inteligencji pochłaniają całą dostępną produkcję dysków

Podczas niedawnych konferencji z analitykami, prezesi Western Digital i Seagate potwierdzili, że ich limity produkcyjne na rok 2026 są już w całości lub niemal w całości wyprzedane. Podobny scenariusz najprawdopodobniej dotyczy też Toshiby, trzeciego (i ostatniego) znaczącego producenta HDD. Co gorsza, nie ma żadnych sygnałów, by którykolwiek z nich zamierzał znacząco zwiększyć moce produkcyjne, a zatem niedobory będą się tylko pogłębiać.

Gdzie wciągane są te wszystkie eksabajty? Popyt kreują przede wszystkim najwięksi gracze technologiczni, tacy jak Amazon, Google, Microsoft czy Meta. Ich ogromne farmy serwerowe, napędzające rozwój modeli AI, potrzebują niewyobrażalnych ilości przestrzeni do przechowywania danych treningowych. Inwestycje w infrastrukturę dla sztucznej inteligencji osiągnęły skalę, która całkowicie przemeblowała rynek pamięci masowych, przesuwając punkt ciężkości z konsumentów indywidualnych na wielkie centra danych.

Western Digital zabezpieczyło swoją przyszłość, podpisując długoterminowe kontrakty z kluczowymi odbiorcami – firma ma stałe zobowiązania wobec siedmiu największych klientów sięgające końca 2026 roku. Trzech z pięciu głównych partnerów podpisało nawet bardziej odległe umowy, z których jedna obowiązuje aż do końca 2028 roku. Seagate znalazł się w bardzo podobnym położeniu. Cała pojemność w segmencie dysków nearline, przeznaczonych dla serwerów, jest już przydzielona do końca 2026 roku. Co istotne, dyski tego typu stanowią aż 87 procent całkowitej sprzedaży firmy, a Seagate w nadchodzących miesiącach zacznie przyjmować zamówienia na pierwszą połowę 2027 roku.

Czytaj też: Kupujesz gry na platformie Steam? Jeśli tak, to przepłacasz

Większe pojemności zamiast nowych fabryk

Mogłoby się wydawać, że tak gigantyczny popyt skłoni producentów do natychmiastowej rozbudowy mocy produkcyjnych. Nic bardziej mylnego – Seagate jasno dał do zrozumienia, że nie planuje na razie otwierać nowych fabryk. Wzrost wolumenu ma pochodzić wyłącznie ze zwiększania pojemności poszczególnych dysków, a nie z produkcji większej liczby jednostek. Gianluca Romano, dyrektor finansowy Seagate, przyznał, że ewentualne, niewielkie nadwyżki produkcji w danym kwartale trafią na otwarty rynek, ale zdecydowana większość mocy jest już z góry przypisana stałym, wielkim klientom. Dla zwykłych użytkowników i mniejszych firm pozostaną jedynie skromne resztki z pańskiego stołu.

NAS QNAP TVS-h674T
(fot. Andrzej Libiszewski, Chip.pl)

Western Digital odnotował w czwartym kwartale 2025 roku przychody na poziomie 3 miliardów dolarów, co oznacza wzrost o 25 procent. Zysk operacyjny poszybował przy tym aż o 62 procent, do 908 milionów dolarów. Najbardziej wymownym wskaźnikiem jest jednak marża brutto, która skoczyła z 38,4 do 46,1 procent. Czy jest wskaźnik, który lepiej wskazywałby, że producent może dyktować ceny i robić na rynku, co tylko zechce?

Seagate również radzi sobie znakomicie. W drugim kwartale roku fiskalnego 2026 firma osiągnęła zysk na akcję w wysokości 3,11 dolara, bijąc prognozy o 0,27 dolara. Przychody wyniosły 2,83 miliarda dolarów, wzrost o ponad 21 procent w porównaniu z tym samym okresem rok wcześniej.

Konsumencie, płacz i płać.

Skutki tej sytuacji są już odczuwalne dla każdego, kto chce kupić nowy dysk – ceny wzrosły od lata 2025 roku o około 20 do 50 procent. Problem nie kończy się na dyskach talerzowych. Niedobory HDD wywołały efekt domina, który objął również rynek półprzewodnikowych dysków SSD. Hiperskalatory, nie mogąc zdobyć wystarczającej liczby tradycyjnych dysków, masowo zaczęły wykupywać duże pojemności SSD jako alternatywę, a to z kolei zmusiło producentów pamięci flash do przesunięcia priorytetów, co natychmiast przełożyło się na wzrost cen w tym segmencie.

Wiele modeli dysków SSD o pojemnościach do 2 TB podrożało od połowy 2025 roku o około 50 procent, a niektóre nawet o 100% – dotyczy to nawet potentatów takich jak Samsung, którzy mają własne fabryki kości pamięci NAND, znacznie gorzej mają mniejsi gracze, jak Kingston, Lexar czy Patriot, którzy są skazani na zakup komponentów od zewnętrznych dostawców. W ich przypadku ceny niektórych modeli poszły w górę dwu, a nawet trzykrotnie w ciągu zaledwie pół roku.

Obecna sytuacja na rynku dysków twardych i SSD jest doskonałą ilustracją tego, jak potężną patologię wygenerował rozwój sztucznej inteligencji. Giganci wykupujący całą produkcję na lata do przodu, producenci unikający ryzykownych inwestycji w nowe fabryki oraz zwykli użytkownicy zmuszeni płacić dużo więcej za ten sam sprzęt – tak to w tej chwili wygląda i niestety, nie zapowiada się, by sytuacja szybko uległa zmianie. Apetyt centrów danych AI wciąż rośnie, a producenci i analitycy snują coraz bardziej odległe i mgliste prognozy dotyczące przyszłości…