Łazik Curiosity znalazł organiczne cząsteczki na Marsie. Meteoryty nie wyjaśniają ich ilości

Krater Gale na Marsie to od ponad dekady miejsce pracy łazika Curiosity. Ten mobilny robot przemierza czerwony pył, wierci skały i analizuje próbki, starając się odczytać historię planety. Naukowcy od lat przeglądają dane z jego instrumentów, a ostatnie analizy przyniosły rezultaty, które mogą wymagać przewartościowania naszych dotychczasowych hipotez.
Curiosity
...

W marcu 2025 roku pojawiła się informacja o wykryciu w marsjańskiej skale cząsteczek organicznych na skalę wcześniej nieobserwowaną. Teraz, na początku 2026 roku, opublikowano pracę, która poddaje w wątpliwość proste wyjaśnienia tego zjawiska. Okazuje się, że znane procesy nieożywione mogą nie wystarczyć, by wytłumaczyć zebrane dane. To oczywiście nie dowodzi obecności życia, ale zdecydowanie otwiera drzwi do ciekawszych, choć bardziej kontrowersyjnych spekulacji.

Największe organiczne molekuły wykryte na Czerwonej Planecie

Curiosity korzysta z przenośnego laboratorium chemicznego SAM, które podgrzewa próbki skał i analizuje uwalniane gazy. Dzięki tej metodzie w marcu 2025 roku udało się zidentyfikować dekan, undekan i dodekan – węglowodory zbudowane wyłącznie z węgla i wodoru. To właśnie te związki uznaje się za największe molekuły organiczne, jakie kiedykolwiek znaleziono na Marsie.

Cząsteczki organiczne, czyli oparte na węglu, są na Ziemi fundamentalnymi cegiełkami życia. Mogą jednak powstawać także w wyniku reakcji chemicznych niezwiązanych z organizmami. Próbka, w której je wykryto, pochodzi ze starożytnego mułowca w Kraterze Gale – osadu, który powstał z drobnych cząstek opadających w wodzie. To silna przesłanka, że miliardy lat temu w tym rejonie mogły istnieć jeziora.

Czytaj także: Tak wygląda dzień na Marsie od świtu do zmierzchu. Nagranie wykonał łazik Curiosity

Naukowcy podejrzewają, że wykryte węglowodory mogą być fragmentami kwasów tłuszczowych, które przetrwały miliardy lat. Na Ziemi kwasy tłuszczowe są kluczowym składnikiem błon komórkowych i w zdecydowanej większości przypadków mają pochodzenie biologiczne. Instrumenty Curiosity potrafią wykrywać i mierzyć molekuły, ale nie są w stanie rozstrzygnąć, czy zostały wytworzone przez żywe organizmy, czy w wyniku procesów geologicznych. To rozróżnienie pozostaje największym wyzwaniem.

Źródła niebiologiczne nie tłumaczą obfitości związków

Zespół badawczy postanowił sprawdzić, czy znane abiotyczne procesy mogą wyjaśnić zmierzone stężenia. W artykule opublikowanym 4 lutego 2026 roku w czasopiśmie Astrobiology przedstawiono wyniki szczegółowej analizy. Rozważono między innymi wpływ meteorytów, które przez miliardy lat bombardowały powierzchnię Marsa, dostarczając materii bogatej w węgiel. Szacunki pokazały jednak, że wkład z meteorytów i międzyplanetarnego pyłu wyniósłby zaledwie około 0,1 części na miliard. Tymczasem instrument SAM zarejestrował stężenie długołańcuchowych alkanów na poziomie 30-50 części na miliard.

Prawdziwy problem pojawił się, gdy uwzględniono niszczące działanie promieniowania kosmicznego. Mars, pozbawiony grubej atmosfery i globalnego pola magnetycznego, jest znacznie bardziej narażony na to promieniowanie niż Ziemia. Przez długie okresy czasu rozkłada ono złożone cząsteczki. Łącząc eksperymenty laboratoryjne, symulacje komputerowe i dane z Curiosity, zespół odtworzył około 80 milionów lat ekspozycji skały na marsjańskiej powierzchni.

Obliczenia wskazują, że zanim rozpoczęło się napromieniowanie, muł Cumberland mógł zawierać od 120 do 7700 części na milion długołańcuchowych alkanów lub kwasów tłuszczowych. Ta wartość jest milion razy wyższa niż możliwy wkład meteorytów. Sprawdzono również hipotezę osadzania się związków organicznych z hipotetycznej mgły atmosferycznej, ale wymagałaby ona nierealistycznie wysokiego stosunku metanu do dwutlenku węgla w atmosferze. Analiza rentgenowska próbki nie wykazała śladów przemian w wysokiej temperaturze, co wyklucza syntezę hydrotermalną na miejscu. Skumulowana dawka promieniowania przez 80 milionów lat wyniosła około 4-6 megagrejów, co znacząco zdegradowało pierwotne cząsteczki.

Hipoteza biologiczna wchodzi do gry

Wobec powyższych wyników naukowcy uznali, że rozważenie możliwości udziału organizmów żywych w wytworzeniu tych cząsteczek jest zasadne. Szacowany poziom wzbogacenia organicznego jest zgodny z tym, co obserwuje się w starożytnych ziemskich osadach jeziornych pochodzenia biologicznego – oczywiście przy założeniu odpowiednich warunków.

Co ciekawe, podobne odkrycia poczynił łazik Perseverance w kraterze Jezero. Wykrył on materiał organiczny w mułowcach formacji Bright Angel, a skojarzenia organiczno-mineralogiczne przypominają te wytwarzane na Ziemi w wyniku metabolizmu mikrobowego. Możliwość abiotycznej syntezy nie została tam jednak wykluczona.

Badacze podkreślają, że ich odkrycia nie potwierdzają istnienia życia na Marsie w przeszłości. Pokazują one raczej, że historia chemiczna zachowana w marsjańskich skałach jest prawdopodobnie bardziej złożona, niż wcześniej sądzono. Same wyjaśnienia nieożywione mogą nie rozwiązać całej zagadki. Autorzy odwołują się do zasady Carla Sagana, że nadzwyczajne twierdzenia wymagają nadzwyczajnych dowodów, i zdają sobie sprawę, że każde rzekome wykrycie życia na Marsie spotka się z intensywną kontrolą.

Czytaj także: Marsjańska skała skrywała niespodziewaną substancję. Czym są ukryte w niej kryształy?

Kluczowe są teraz dalsze badania. Naukowcy potrzebują lepszych symulacji laboratoryjnych, które pozwolą określić tempo rozpadu cząsteczek organicznych w skałach podobnych do marsjańskich, w warunkach panujących na Marsie. Tylko wtedy będzie można z większą pewnością oszacować pierwotną ilość materiału organicznego i zrozumieć jego pochodzenie. Instrument SAM wykrywał głównie alkany o łańcuchach węglowych C10-C12, co ogranicza możliwość oceny obfitości krótszych lub dłuższych cząsteczek.

Odkrycie to przypomina, jak wiele jeszcze nie wiemy o Marsie i jego przeszłości. Każda próbka analizowana przez łaziki NASA przybliża nas do odpowiedzi na fundamentalne pytanie – czy kiedykolwiek istniało życie poza Ziemią. Definitywna odpowiedź wciąż pozostaje poza zasięgiem, ale naukowcy systematycznie zawężają pole możliwości i eliminują proste wyjaśnienia. To mozolna praca, ale każdy taki krok, nawet jeśli nie potwierdza życia, poszerza naszą wiedzę o Czerwonej Planecie.