Astronomowie potwierdzili napięcie Hubble’a. Nowa metoda wzmacnia kosmologiczny kryzys

W kosmologii bywa tak, że pozornie niewielkie niezgodności w danych zapowiadają największe przewroty. Odkrycie, że wszechświat wcale nie zachowuje się tak, jak przez lata sądziliśmy, może wisieć w powietrzu. Chodzi o podstawowy parametr opisujący naszą rzeczywistość: tempo, w jakim cały kosmos się rozszerza. Problem w tym, że im dokładniej próbujemy go zmierzyć, tym wyraźniej widać, że coś jest nie tak. Teraz, dzięki pięcioletniej pracy międzynarodowego zespołu, mamy kolejne, mocne potwierdzenie, że ten problem jest jak najbardziej realny. Nowe badanie wykorzystujące grawitacyjnie soczewkowane kwazary jeszcze bardziej oddala nas od konsensusu.
...

Dwa sposoby mierzenia ekspansji i dwa różne wyniki

Kluczowy konflikt rozgrywa się między dwoma podejściami. Z jednej strony stoją pomiary oparte na obserwacjach „lokalnego” wszechświata – pobliskich gwiazd zmiennych czy wybuchach supernowych typu Ia. Te obserwacje są jak patrzenie na sąsiednie miasta przez teleskop; sugerują, iż kosmos rozszerza się z prędkością około 73 kilometrów na sekundę na megaparsek (km/s/Mpc). Oznacza to, że galaktyka oddalona o 3,26 miliona lat świetlnych od nas ucieka z prędkością 73 km/s. Z drugiej strony mamy spojrzenie w najdalszą przeszłość, na kosmiczne mikrofalowe tło (CMB). To najstarsze światło we wszechświecie, relikt z czasów, gdy kosmos miał zaledwie 380 tysięcy lat. Analiza tego promieniowania przez satelitę Planck daje wynik rzędu 67 km/s/Mpc. Ta luka, nazwana napięciem Hubble’a, od lat spędza sen z powiek astronomów. Tradycyjne metody, oparte na skomplikowanej „drabinie odległości”, mogą kumulować błędy na każdym szczeblu.

Czytaj też: Kometa 3I/ATLAS okazała się gościem z głębi galaktyki. NASA pokazała niezwykłe zdjęcia kosmicznego wędrowca

Zespół TDCOSMO postanowił ominąć całą drabinę, używając jako narzędzia zjawiska grawitacyjnego soczewkowania. Wyobraźmy sobie masywną galaktykę, która działa jak gigantyczna soczewka w kosmosie. Zakrzywia ona przestrzeń wokół siebie, dzięki czemu światło odległego kwazara – niezwykle jasnego jądra aktywnej galaktyki – podąża do nas kilkoma różnymi drogami. Widzimy wtedy kilka obrazów tego samego obiektu.

Aby zmierzyć stałą Hubble’a za pomocą kosmografii z opóźnieniem czasowym, potrzebna jest naprawdę masywna galaktyka, która może działać jako soczewka. Grawitacja tej soczewki odchyla światło od obiektów ukrywających się za nią wokół siebie, więc widzimy ich zniekształconą wersję – opisuje Eric Wong, członek zespołu badawczego

Ponieważ kwazary są zmienne, a każde ze świateł pokonuje nieco inną drogę, zmiany ich jasności docierają do nas w różnym czasie. Mierząc te opóźnienia i precyzyjnie modelując rozkład masy soczewkującej galaktyki, naukowcy potrafią obliczyć odległości bez odwoływania się do innych gwiazd czy supernowych. To metoda wymagająca, ale dająca bezpośredni pomiar. W badaniu przeanalizowano osiem takich układów, wykorzystując dane z Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba, teleskopów Kecka oraz Bardzo Dużego Teleskopu w Chile.

Trend jest jasny i niepokojący

Kluczem do sukcesu było precyzyjne zmierzenie ruchów gwiazd w galaktykach-soczewkach, co pozwoliło lepiej zrozumieć ich masę. Całą analizę przeprowadzono metodą „ślepą”, by uniknąć nieświadomego dopasowywania wyników do oczekiwań. Ostateczny wynik to wartość stałej Hubble’a równa 71,6 km/s/Mpc, z niepewnością na poziomie 4,6%. To wartość znacznie bliższa pomiarom lokalnym (73 km/s/Mpc) niż danym z mikrofalowego tła (67 km/s/Mpc). Co ważne, precyzja pomiaru niemal się podwoiła w stosunku do poprzednich prac tego zespołu. Naukowcy są jednak świadomi, że to wciąż za mało, by rozstrzygnąć sprawę ostatecznie. Siła tego pomiaru leży w jego niezależności. Nie opiera się ani na lokalnej drabinie odległości, ani na założeniach o wczesnym wszechświecie wynikających z analizy CMB. To trzeci, samodzielny głos w sprawie, który mówi to samo co pomiary lokalne.

Czytaj też: Ogromnych rozmiarów rotująca struktura należy do największych we wszechświecie. Kosmiczna autostrada daje nowy początek astronomii

Jeśli napięcie Hubble’a okaże się prawdziwe, a nie artefaktem błędów pomiarowych, konsekwencje będą fundamentalne. Standardowy model kosmologiczny, znany jako Lambda-CDM, który świetnie tłumaczył przez lata niemal wszystkie obserwacje, może okazać się niekompletny. Fizycy rozważają już różne egzotyczne scenariusze: istnienie nieznanych dotąd cząstek, wczesne formy ciemnej energii czy nawet modyfikacje samej teorii grawitacji Einsteina. Dla wielu badaczy taka perspektywa, choć burząca dotychczasowy porządek, jest źródłem ekscytacji. Kryzys w nauce to często początek wielkiego skoku naprzód. Zespół TDCOSMO planuje zwiększać precyzję, analizując kolejne soczewkowane kwazary. Celem jest zejście z niepewnością poniżej 2%, co może pozwolić na ostateczne rozstrzygnięcie sprawy. Niezależnie od wyniku, obecna sytuacja wyraźnie pokazuje, że kosmologia nie jest nauką zamkniętą.