
Mowa o obszarze oznaczonym jako AR 4366, który obecnie jest najbardziej aktywną plamą słoneczną w całym 11-letnim cyklu. Jego zachowanie przypomina rozbudzającego się giganta – w ciągu zaledwie jednej doby wygenerował dziesiątki potężnych eksplozji. Eksperci przyznają, że ta intensywność jest zaskakująca i stanowi wyraźny sygnał, iż Słońce wchodzi w bardzo energiczną fazę.
Region 4366 bije rekordy. Seria potężnych rozbłysków ze Słońca
To, co wydarzyło się między niedzielą a poniedziałkiem, wprawiło w zdumienie nawet doświadczonych heliofizyków. Plama słoneczna 4366 wyemitowała niemal 30 rozbłysków w ciągu 24 godzin. W tej niesamowitej serii znalazły się 23 rozbłyski klasy M oraz aż cztery należące do najsilniejszej kategorii X. Taka koncentracja energii w tak krótkim czasie jest zdarzeniem wyjątkowym i świadczy o ogromnym potencjale tego obszaru.
Czytaj także: Aktywność słoneczna właśnie zepchnęła trzy satelity z orbity w stronę Ziemi
Kulminacja nastąpiła w niedzielę wieczorem, kiedy to o godzinie 18:57 czasu wschodniego (co dla Polski oznaczało już poniedziałkowy poranek) doszło do rozbłysku klasy X8.1. Był to najpotężniejszy pojedynczy wybuch od października 2024 roku, kiedy zarejestrowano rozbłysk X9.0. Trudno nawet wyobrazić sobie skalę uwolnionej wówczas mocy – szacuje się, że taka energia mogłaby zasilać naszą cywilizację przez wiele tysięcy lat. Co ciekawe, sam region 4366 pojawił się nagle i w błyskawicznym tempie urósł do rozmiarów stanowiących około połowy niesławnej plamy z 1859 roku, odpowiedzialnej za tzw. zdarzenie Carringtona. Tamta historyczna burza geomagnetyczna spowodowała, że zorze polarne były widoczne na Karaibach, a iskry sypały się z telegrafów.
Koronalny wyrzut masy
Potężny rozbłysk X8.1 nie pozostał bez konsekwencji. Towarzyszył mu koronalny wyrzut masy, czyli ogromna chmura namagnesowanej plazmy, która została wyrzucona w przestrzeń kosmiczną. Według analiz Centrum Prognoz Pogody Kosmicznej NOAA, ta plazma przemierza Układ Słoneczny i minęła Ziemię 5 lutego.
Nawet muśnięcie Ziemi przez taki obłok może wywołać zauważalne efekty. Prognozowano, że może doprowadzić do wystąpienia burzy geomagnetycznej klasy G1, co jest uznawane za poziom łagodny w pięciostopniowej skali. Dla miłośników astronomii to byłaby dobra wiadomość, ponieważ zwiększyłaby się szansa na zaobserwowanie zorzy polarnej w niższych szerokościach geograficznych. Cała ta wzmożona aktywność wpisuje się w szerszy obraz cyklu słonecznego. NASA potwierdziła już, że maksimum cyklu 25 jest w pełni, a podwyższona aktywność prawdopodobnie będzie nam towarzyszyć co najmniej do końca 2026 roku.
Zagrożenia dla naszej technologii. Jak burze słoneczne wpływają na codzienne życie
Choć widok zorzy polarnej to spektakularne zjawisko, drugą stronę medalu stanowią realne zakłócenia w działaniu współczesnej technologii. Rozbłyski słoneczne mogą wpływać na komunikację radiową, sieci energetyczne, sygnały nawigacyjne oraz stanowić zagrożenie dla statków kosmicznych i astronautów. Rozbłysk X8.1 już spowodował chwilową degradację łączności radiowej wysokiej częstotliwości po dziennej stronie Ziemi, sporadyczne utraty sygnału oraz problemy z nawigacją wykorzystującą fale o niskiej częstotliwości.
Czytaj także: Aktywność Słońca wychodzi poza skalę. Rekordowa liczba plam słonecznych. Może być jeszcze gorzej
Dla operatorów satelitów i agencji kosmicznych to okres zwiększonej czujności. Intensywne burze radiacyjne mogą uszkadzać wrażliwą elektronikę na orbicie, a w skrajnych sytuacjach prowadzić nawet do utraty kontroli nad satelitą. Precyzja systemów GPS bywa w takich warunkach ograniczona, co ma wpływ na wiele dziedzin – od nawigacji lotniczej i morskiej po aplikacje w naszych smartfonach. Nie są też odporne sieci energetyczne, w których silne burze geomagnetyczne indukują prądy, potencjalnie prowadząc do przeciążeń i awarii. Obserwatorium Dynamiki Słonecznej NASA nieustannie monitoruje sytuację, dostarczając danych niezbędnych do przewidywania i łagodzenia skutków takich kosmicznych zjawisk. To przypomnienie, że pomimo zaawansowanej technologii, pozostajemy zależni od kaprysów naszej gwiazdy.