Co właściwie znajdzie się w nowej wersji Siri
Deweloperzy, którzy 23 lutego otrzymają wstępną wersję oprogramowania, zobaczą funkcje zapowiadane już dawno temu – Siri zyska podstawową kontrolę nad aplikacjami takimi jak Kalendarz, Zdjęcia czy Mail. Będzie też lepiej rozumiała kontekst wypowiedzi (a naprawdę, niewiele trzeba, żeby było lepiej), co powinno w końcu skończyć z frustrującymi sytuacjami, w których asystent odpowiadał zupełnie nie na temat.

Niestety, tryb konwersacyjny, który miał umożliwić swobodną rozmowę z asystentem na wzór Gemini z Pikseli, w iOS 26.4 się jeszcze nie pojawi – Apple przesunął tę funkcjonalność na system iOS 27, czyli krótko mówiąc, na wrzesień 2026 – jak mówią złośliwi, akurat na moment, kiedy można będzie świętować drugą rocznicę objawienia Apple Intelligence.
Apple sięga po technologię Google dla Siri, by przydać jej nieco wigoru
Sytuacja, w której Apple musi sięgać po rozwiązania od największego konkurenta, doskonale obrazuje, gdzie Apple znalazło się ze swoimi obietnicami. Aby nadgonić zaległości, firma postanowiła oprzeć nową Siri na modelu sztucznej inteligencji Gemini, rozwijanym przez Google. Rezygnacja z samodzielności w tej kwestii musi być dla zarządu Apple gorzką pigułką.

Czytaj też: To będzie najważniejsza kometa tego roku? Astronomowie zachwyceni C/2026 A1 MAPS
Siri została bowiem naprawdę daleko w tyle – w świecie Androida asystenci od dawna oferują poziom zrozumienia i elastyczności, o którym użytkownicy iPhone’ów mogą tylko pomarzyć, nie wspominając już o takim drobiazgu, że asystenci owi z reguły potrafią się porozumiewać w naszym języku. Integracja z technologią Gemini może zatem być szansą na realne wyrównanie tych różnic. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Siri zmądrzeje, a rozmowa z nią przestanie przypominać rozmowę z rocznym dzieckiem.
Zmiany w iOS to oczywiście nie wszystkie nowości Apple, jakie zobaczymy w lutym – spodziewać się można taniego iPhone’a 17e, odświeżonych iPadów, a także nowych laptopów MacBook Pro z układami Apple M5. Być może sprawdzą się przecieki i doczekamy się także taniego MacBooka ze smartfonowym chipem A18 Pro. Konkurencja nie stoi w miejscu, a utraconych na rzecz innych rozwiązań użytkowników nie jest łatwo zachęcić do powrotu.