Xiaomi 17 Ultra nadciąga do Europy. Znamy cenę, ale jest też pewien haczyk

Po ubiegłotygodniowych przeciekach dotyczących cen podstawowej “siedemnastki”, przyszedł czas na prawdziwą bestię – model Xiaomi 17 Ultra. Dzięki informacjom od niemieckich sprzedawców oraz znanego leakera Arsène’a Lupina, znamy już prawdopodobną cenę oraz konfigurację, która trafi na nasz rynek.
...

Choć pod względem fotograficznym zapowiada się na bezkonkurencyjny sprzęt, to tradycyjnie już fani marki w Europie będą musieli przełknąć pewną gorzką pigułkę. Okazuje się, że wersja globalna, choć równie droga co chiński pierwowzór, będzie nieco uboższa w jednym z kluczowych aspektów – pojemności akumulatora.

Cena bez zmian, ale bateria mniejsza niż w Chinach. Czego spodziewać się po Xiaomi 17 Ultra?

Zacznijmy od konkretów finansowych, bo te na szczęście nie przynoszą negatywnych niespodzianek. Według najnowszych doniesień, Xiaomi 17 Ultra w Europie ma kosztować 1499 euro w wariancie z 16 GB pamięci RAM oraz 512 GB miejsca na dane. Oznacza to, że producent zdecydował się utrzymać cenę na poziomie ubiegłorocznego modelu 15 Ultra (a nawet jeszcze wcześniejszego 13 Ultra), co przy obecnej sytuacji rynkowej można uznać za rozsądny ruch. W ten sposób Xiaomi pozycjonuje się dokładnie w tym samym segmencie ultra-premium, co najdroższe flagowce od Samsunga czy Apple’a, celując w najbardziej wymagających użytkowników i pasjonatów fotografii mobilnej.

Czytaj też: Xiaomi 17T na horyzoncie. Przecieki z wnętrza systemu zdradzają sporo nowości

Niestety, entuzjazm studzą informacje o zasilaniu. Wygląda na to, że powtarza się scenariusz z poprzednich lat. Podczas gdy chińska wersja Xiaomi 17 Ultra ma oferować potężne ogniwo o pojemności 6800 mAh, my w Europie będziemy musieli zadowolić się baterią 6000 mAh. Różnica rzędu 800 mAh jest znacząca i w bardziej intensywnym użytkowaniu może decydować o tym, czy telefon dotrwa do późnego wieczora bez ładowarki, czy też będziemy nerwowo szukać gniazdka już po obiedzie.

Dlaczego Xiaomi po raz kolejny serwuje nam mniejszą baterię?

Jak wyjaśniają eksperci, w tym m.in. technologiczny youtuber Brandon Lee, nie chodzi tu tylko o chęć zaoszczędzenia kilku dolarów na podzespołach. Głównym winowajcą są restrykcyjne przepisy dotyczące bezpieczeństwa i certyfikacji akumulatorów w Europie i USA. Wyższe pojemności oznaczają znacznie trudniejsze procedury wysyłkowe, więcej formalności i wyższe koszty logistyczne. Zamiast podnosić cenę końcową urządzenia do absurdalnych poziomów, Xiaomi wybiera „bezpieczniejsze” 6000 mAh, które i tak jest wynikiem imponującym, ale pozostawia pewien niedosyt w porównaniu z tym, co dostają klienci w Azji.

Różnice nie kończą się na baterii. Jeśli marzył Wam się telefon w odważnym, fioletowym odcieniu, który ma być dostępny w Chinach, możecie o nim zapomnieć. Na rynek globalny trafią prawdopodobnie tylko trzy bezpieczne opcje kolorystyczne: biała, czarna oraz zielona. Pod względem technicznym wciąż będzie to jednak potężna maszyna, napędzana nowym układem Snapdragon i oferująca zaawansowany system aparatów, który ma szansę po raz kolejny zająć pierwsze miejsce w rankingach jakości zdjęć.

Czytaj też: Galaxy S26 Ultra w nowym kolorze. Oficjalny plakat ujawnia design przed premierą

Patrząc całościowo, strategia Xiaomi wydaje się jasna. Firma utrzymuje cenę flagowca na niezmienionym, wysokim poziomie, jednocześnie wprowadzając pewne modyfikacje w specyfikacji dla wybranych rynków. W kontekście zaciętej walki z gigantami takimi jak Samsung czy Apple, każdy taki ruch jest analizowany przez konsumentów. Mniejsza bateria może być istotnym argumentem dla osób, dla których wytrzymałość na jednym ładowaniu jest priorytetem. Xiaomi 17 Ultra będzie musiał zatem błyszczeć innymi zaletami, aby przekonać wymagających europejskich użytkowników. Czy to się sprawdzi? Przekonamy się już niedługo.