Cząstka Amaterasu. Naukowcy odnaleźli źródło kosmicznego rekordzisty

W 2021 roku urządzenia pomiarowe na Ziemi wychwyciły coś absolutnie wyjątkowego. Była to pojedyncza cząstka, ale niosąca ze sobą energię tak potężną, że aż trudną do pojęcia. Nazwano ją Amaterasu, na cześć japońskiej bogini słońca. Od tamtej pory stanowiła jedną z większych zagadek dla badaczy kosmosu. Skąd wzięła się cząstka o energii dziesiątki milionów razy przewyższającej możliwości naszych najpotężniejszych akceleratorów?
Cząstka Amaterasu. Naukowcy odnaleźli źródło kosmicznego rekordzisty

Długo wydawało się, że odpowiedź prowadzi w ślepy zaułek. Teraz jednak dwóm badaczkom udało się prawdopodobnie rozwiązać tę układankę. Ich praca nie tylko rzuca światło na konkretny przypadek, ale może też zmienić sposób, w jaki patrzymy na pochodzenie najbardziej ekstremalnych zjawisk we Wszechświecie.

Źródło spoza Lokalnej Pustki

Pierwsze tropy wskazywały na tak zwaną Lokalną Pustkę. To obszar kosmosu w naszym sąsiedztwie, który jest wyjątkowo… pusty. Praktycznie pozbawiony galaktyk i potencjalnych źródeł ogromnych energii. To prowadziło do paradoksu. Przecież tak monstrualne promienie kosmiczne powinny rodzić się w środowiskach niezwykle gwałtownych, jak okolice supermasywnych czarnych dziur czy pozostałości po eksplozjach gigantycznych gwiazd. Jak cząstka Amaterasu mogła przybyć z niczego?

Francesca Capel i Nadine Bourriche postanowiły sprawdzić to jeszcze raz, używając bardziej wyrafinowanych narzędzi. Zastosowały zaawansowaną metodę statystyczną – aproksymacyjne obliczenia bayesowskie. W dużym uproszczeniu polega ona na przeprowadzeniu tysięcy symulacji drogi cząstki przez kosmos, a następnie porównaniu ich z rzeczywistymi danymi, aby znaleźć najbardziej prawdopodobny scenariusz. Wynik był zaskakujący i zupełnie inny od wcześniejszych przypuszczeń.

Czytaj także: Rekordowe neutrino na dnie morza wskazuje na istnienie ukrytego wszechświata

Okazało się, że najbardziej prawdopodobną kolebką Amaterasu nie jest pustka, a zupełnie przeciwnie – galaktyka pełna życia. Mowa o pobliskiej, aktywnej galaktyce gwiazdotwórczej, takiej jak znana astronomom M82. Leży ona około 12 milionów lat świetlnych od nas i jest miejscem intensywnych procesów, gdzie rodzą się i umierają gwiazdy. To właśnie takie burzliwe środowisko mogło zadziałać jak naturalny, kosmiczny akcelerator cząstek na niewyobrażalną skalę.

Fabryki kosmicznych rekordzistów

Tego typu detekcje to niezwykła rzadkość. Amaterasu jest dopiero drugą tak ekstremalnie energetyczną cząstką w historii pomiarów. Pierwszą była słynna „Oh-My-God” z 1991 roku. Te pojedyncze posłańcy z głębi kosmosu, pędzące niemal z prędkością światła, są dla nauki bezcenni. Każdy taki przypadek to okno na procesy, których nie jesteśmy w stanie odtworzyć w żadnym laboratorium na Ziemi.

Odkrycie zespołu Capel i Bourriche ma więc znaczenie szersze niż wyjaśnienie pochodzenia jednej cząstki. Wskazuje konkretny typ kosmicznego „zakładu produkcyjnego” dla tych ultra-wysokoenergetycznych promieni. Galaktyki gwiazdotwórcze, z ich nieustanną furią narodzin i śmierci gwiazd, wydają się idealnymi kandydatami. To ważny krok, ale warto pamiętać, że to wciąż tylko jeden element większej układanki. Mechanizmy, które potrafią rozpędzić pojedynczą cząstkę do takich energii, wciąż kryją wiele tajemnic.

Czytaj także: Przełomowy efekt poszukiwań cząstki widmo. To neutrino bije dotychczasowy rekord aż 100-krotnie

Badania takie jak te pokazują siłę nowoczesnych metod analizy danych. Gdzie tradycyjne podejścia zawiodły, zaawansowana statystyka pomogła znaleźć nowy trop. Naukowcy planują teraz dalsze udoskonalanie swoich technik, aby wycisnąć jeszcze więcej informacji z istniejących danych i przygotować się na rejestrację kolejnych kosmicznych rekordzistów. Każdy z nich przybliża nas do odpowiedzi na fundamentalne pytania o prawa fizyki rządzące najbardziej ekstremalnymi zakątkami Wszechświata.

Napisane przez

Monika Wojciechowska

Redaktor
Najbliższe są mi tematy związane z technologią, gadżetami, nowoczesnym AGD i motoryzacją. Interesują mnie rozwiązania, które nie tylko dobrze wyglądają na papierze, ale przede wszystkim realnie wpływają na komfort, wygodę i sposób, w jaki korzystamy z technologii na co dzień. Ukończyłam studia dziennikarskie oraz szkolenia z zakresu sztucznej inteligencji. Prywatnie uwielbiam gry i muzykę.