iRobot wraca do gry z robotem, który wjedzie w każdy kąt. Oto Roomba Mini

Ciasne, małe mieszkania od dawna były zmorą robotów sprzątających. Bo o ile w przestronnych wnętrzach te radzą sobie świetnie, o tyle przy mniejszym metrażu, gdzie meble są ciaśniej ułożone, mają spory problem wynikający z ich gabarytów. I tu właśnie pojawia się Roomba Mini.
...

iRobot, po niedawnym restrukturyzowaniu i wejściu w fuzję z chińskim producentem Picea, postanowił uderzyć w zupełnie inną strunę. Zamiast kolejnego pełnowymiarowego robota, zaprezentował kompaktowe urządzenie typu 2-w-1. To mały, ale zadziorny sprzęt, który ma udowodnić, że iRobot odzyskuje formę, skupiając się na swojej głównej misji: skutecznym sprzątaniu tam, gdzie inni po prostu się nie mieszczą.

Roomba Mini wygląda jak zabawka, ale nie dajcie się zwieść pozorom

Oczywiście najważniejszą cechą tego robota jest jego rozmiar – średnica wynosząca zaledwie 24,5 cm sprawia, że jest on niemal o połowę mniejszy od standardowych modeli, takich jak seria 105. Ta miniaturyzacja pozwala modelowi Mini na wjeżdżanie pod niskie meble, łóżka i w wąskie narożniki, które dla flagowców typu Roomba Combo j7+ pozostawały strefą zakazaną. Nie dajcie się jednak zwieść gabarytom; producent deklaruje, że siła ssania jest aż 70 razy większa niż w starej serii 600. Dodatkowo system Carpet Boost automatycznie wykrywa dywany, zwiększając moc, by wyciągnąć brud głęboko osadzony we włóknach.

Poza odkurzaniem, Roomba Mini potrafi również mopować powierzchnie na mokro przy użyciu wymiennych nakładek o cytrynowym zapachu. Dzięki zaawansowanemu systemowi nawigacji ClearView LiDAR, robot tworzy mapę pomieszczenia w mniej niż 10 minut. Co istotne, podczas pracy na mokro inteligentnie omija dywany i chodniki, więc nie musisz ich zwijać przed każdym sprzątaniem. To sprytne rozwiązanie dla osób, które cenią sobie bezobsługowość, a niekoniecznie mają miejsce na postawienie ogromnej stacji dokującej typu „all-in-one”.

Minimalizm w stacji dokującej i pełna kontrola

Wraz z robotem otrzymujemy stację AutoEmpty, która została zaprojektowana tak, by zajmować o 33% mniej miejsca na podłodze niż standardowe konstrukcje, bo przecież w małych mieszkaniach każdy centymetr jest na wagę złota. Mimo kompaktowej formy, stacja potrafi pomieścić brud w workach AllergenLock nawet przez 90 dni. Oznacza to, że o obsłudze odkurzacza możesz zapomnieć na całe trzy miesiące. To właśnie tutaj „Mini” najbardziej uzasadnia swoją nazwę – oszczędza przestrzeń w Twoim domu, nie tracąc przy tym na funkcjonalności.

Sterowanie odbywa się na trzy sposoby:

  • Aplikacja Roomba Home: pozwala na mapowanie do trzech pięter, tworzenie harmonogramów i wskazywanie konkretnych pokoi do wysprzątania.
  • Komendy głosowe: pełna integracja z Alexą, Google Assistant oraz Siri (wymaga Wi-Fi).
  • Przyciski fizyczne: dla tych, którzy chcą po prostu nacisnąć start i zapomnieć o sprawie, bez konieczności łączenia się z siecią.

Roomba Mini dostępna jest w czterech kolorach: różowym, miętowym, białym oraz klasycznym czarnym (który w Japonii wyprzedał się w kilka dni). W Europie urządzenie zadebiutowało w zeszłym tygodniu, a jego cena została ustalona na poziomie 399 euro (ok. 1700 zł).

Źródło: iRobot

Napisane przez

Joanna Marteklas

RedaktorZajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.