Teleskop Webba odkrył egzoplanetę. Ma kształt cytryny i zaskakuje naukowców

Astronomowie analizujący dane z Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba natrafili na coś, co wymyka się dotychczasowym schematom. W danych obserwacyjnych odkryli oni planetę o zupełnie nietypowym, spłaszczonym kształcie, który bardziej niż cokolwiek innego przypomina cytrynę. To odkrycie wywołało niemałe poruszenie i lawinę pytań o to, jak w ogóle możliwe jest uformowanie się takiego obiektu.
...

Webb, który od początku swojej misji dostarcza nam zdumiewających obrazów kosmosu, ponownie udowodnił, że wszechświat skrywa znacznie więcej niespodzianek, niż sądziliśmy. Choć wydaje się to przede wszystkim kosmiczną ciekawostką, to takie anomalie często bywają kluczem do zrozumienia ekstremalnych procesów fizycznych.

Nietypowy kształt planety

Odkryta planeta przypominająca piłkę do rugby to najprawdopodobniej efekt działania niezwykle silnych sił pływowych. Obiekt krąży ekstremalnie blisko swojej gwiazdy macierzystej, przez co grawitacja gwiazdy dosłownie rozciąga i deformuje całą planetę. W tym przypadku, oddziaływania pływowe wydłużają planetę wzdłuż osi skierowanej ku gwieździe, przez co traci ona swój sferyczny kształt.

Czytaj także: Tajemnicza egzoplaneta zamieni się w “wodny świat”. Czy to miejsce nadaje się do życia?

Zjawisko deformacji planet przez siły pływowe nie jest zupełnie nowe, obserwowano je w przypadku niektórych gorących jowiszy. Nigdy jednak nie przybrało ono aż tak wyraźnej i stałej formy. Szybka rotacja egzoplanety prawdopodobnie wzmacnia ten efekt, dodatkowo spłaszczając ją na biegunach. W rezultacie otrzymujemy obiekt, który wyraźnie odstaje od tysięcy innych, znanych nam kulistych lub lekko spłaszczonych światów. Warto pamiętać, że większość planet, w tym te w naszym Układzie Słonecznym, ma kształt przybliżony do kuli, który jest efektem równowagi między grawitacją a siłą odśrodkową rotacji. Opisywana tu planeta jest więc żywym dowodem na to, że w ekstremalnych warunkach zasady te mogą zostać postawione na głowie.

Znaczenie odkrycia

Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba od swojego debiutu w 2022 roku konsekwentnie poszerza granice naszej wiedzy. Jego instrumenty pozwalają na tak szczegółowe obserwacje atmosfer i właściwości fizycznych odległych planet, jak nigdy dotąd. Odkrycie świata o tak niezwykłej morfologii pokazuje, jak powierzchowne może być jeszcze nasze rozumienie różnorodności planetarnej.

Czytaj także: Nowo odkryta egzoplaneta zaskakuje aktywnością. Uwiecznił ją teleskop Webba

Dla astronomów taka deformacja to nie tylko ciekawostka, ale przede wszystkim wskazówka. Sugeruje obecność środowisk tak ekstremalnych, że mogą one zmieniać fundamentalne procesy formowania i ewolucji planet. Badanie tego obiektu może rzucić nowe światło na to, co dzieje się z ciałami niebieskimi wystawionymi na skrajnie silne oddziaływania grawitacyjne.

Każda taka informacja przybliża nas do odpowiedzi na większe pytania o to, jak naprawdę wygląda populacja planet w Drodze Mlecznej. To odkrycie, choć fascynujące, przypomina też, jak niewiele jeszcze wiemy. Kosmos wciąż ma w zanadrzu niespodzianki, które potrafią podważyć nawet ugruntowane teorie, a to chyba jedna z piękniejszych stron nauki.

Napisane przez

Monika Wojciechowska

Redaktor