Robotyczny „Święty Graal”. Tesollo pokazuje dłoń, która może mocno namieszać na rynku

Cóż, kiedy spojrzymy na branże robotyki, nie da się nie zauważyć pewnego paradoksu – „mózgi” maszyn, napędzane potężnymi modelami AI, osiągnęły poziom niemal genialny, podczas gdy ich „ciała” wciąż bywają toporne. Największym wyzwaniem pozostawały dotąd dłonie – większość robotów wciąż ma problem z podniesieniem winogrona bez zrobienia z niego soku. Na szczęście firma Tesollo chce to zmienić.
Robotyczny „Święty Graal”. Tesollo pokazuje dłoń, która może mocno namieszać na rynku

W jaki sposób? Otóż za pomocą modelu DG-5F-S, zaprezentowanego na targach CES. To pięciopalczasta dłoń robotyczna o zręczności zbliżonej do ludzkiej, która waży zaledwie 880 gramów. Z zapewnień firmy wynika, że to urządzenie ma szansę stać się brakującym ogniwem w ewolucji humanoidów, przenosząc je z laboratoriów badawczych prosto na linie produkcyjne i do naszych domów.

Precyzja w rozmiarze mini. Inżynieria integracji zamiast pustych cyferek

Model DG-5F-S to konstrukcja o długości 21 cm, która oferuje aż 20 stopni swobody (DoF). Oznacza to, że każdy staw i zgięcie zostały zaprojektowane tak, by wiernie odwzorowywać anatomię człowieka. To, co wyróżnia startup z Incheon na tle konkurencji, to odejście od obsesji na punkcie samych „suchych” parametrów na rzecz użyteczności. Tesollo postawiło na inżynierię typu „integration-first” – ich dłoń ma po prostu bezproblemowo współpracować z istniejącymi już systemami robotycznymi i ekosystemami przemysłowymi.

Kluczowym elementem są stawy typu „backdrivable”. Zapewniają one niezbędną elastyczność mechaniczną, która pozwala robotowi na bezpieczną interakcję z otoczeniem. Jeśli maszyna przypadkowo uderzy w przeszkodę, stawy zamortyzują uderzenie, zamiast pękać lub niszczyć przedmiot. Dla naukowców, którzy nie potrzebują aż tak ekstremalnego skomplikowania, Tesollo przygotowało alternatywną wersję z 15 stopniami swobody. Jest ona mniejsza i łatwiejsza w sterowaniu, co czyni ją idealnym wyborem do mniejszych laboratoriów, gdzie liczy się każdy centymetr przestrzeni.

Wyścig o zręczność — Samsung, Tesla i Figure AI depczą Tesollo po piętach

Tesollo nie jest jedynym graczem w tej niezwykle dochodowej rozgrywce. Globalny rynek pięciopalczastych dłoni robotycznych do 2030 roku ma być wart blisko 876 milionów dolarów. Do gry wszedł właśnie gigant – Samsung Electronics, tworząc specjalną jednostkę „Hand Lab”. Inżynierowie Samsunga pracują nad systemem napędzanym cięgnami, który naśladuje ludzkie ścięgna. Dzięki przeniesieniu ciężkich silników z palców do przedramienia, dłoń robota staje się lżejsza i bardziej smukła, co pozwala na płynność ruchu nieosiągalną dla tradycyjnych konstrukcji.

Czytaj też: Robot, który po pracy staje się nawozem dla kwiatów. To może być prawdziwy przełom

Jednak ruch to tylko połowa sukcesu – robot musi też czuć. Samsung integruje w swoich projektach zaawansowane czujniki dotyku, które wykrywają teksturę, siłę nacisku, a nawet mikro-poślizgi (moment, w którym przedmiot zaczyna wysuwać się z uścisku). To pozwala robotowi dostosować siłę chwytu w czasie rzeczywistym, dokładnie tak, jak robi to człowiek trzymający oszronioną szklankę wody. W wyścigu biorą udział także firmy takie jak Tesla czy Figure, dla których dłoń jest obecnie najważniejszym i zarazem najdroższym elementem składowym humanoida.

Czytaj też: Twój OLED starzeje się szybciej niż myślisz. Wszystko przez ukryte migotanie ekranu

Cel tej rywalizacji jest prosty: zakończyć erę niezgrabnych chwytaków i zastąpić je dłońmi, które potrafią czuć, adaptować się i operować przedmiotami z prawdziwą, responsywną inteligencją. Rozwiązania od Tesollo pokazują, że jesteśmy już bardzo blisko tego momentu. Pozostaje tylko pytanie, kiedy ta rewolucja przełoży się na realne efekty na rynku.

Źródło: Tesollo

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.