Test ECOVACS DEEBOT mini – gdy rozmiar wreszcie staje się prawdziwą przewagą

W przypadku DEEBOT mini najłatwiej popełnić jeden błąd: potraktować jego rozmiar jak estetyczny trik. Tymczasem tutaj wszystko zaczyna się właśnie od skali. Robot ma 28,6 cm szerokości, a jego stacja OMNI jest wyraźnie mniejsza niż w większości zautomatyzowanych zestawów i ma 38,5 cm wysokości. To bardzo konkretna decyzja projektowa. W małym mieszkaniu robot zwykle przegrywa nie brakiem funkcji, tylko gabarytem. Nie mieści się między nogami krzeseł, nie wchodzi w ciaśniejsze przejścia, robi szerokie manewry tam, gdzie człowiek chciałby, żeby po prostu przejechał prosto. DEEBOT mini odwraca tę logikę.
Test ECOVACS DEEBOT mini – gdy rozmiar wreszcie staje się prawdziwą przewagą

Nie próbuje być klasycznym robotem zmniejszonym w pralce. Jest od początku pomyślany jako sprzęt do przestrzeni, w których centymetry naprawdę coś znaczą. ECOVACS deklaruje pokrycie sprzątania do 89% w małych wnętrzach i to akurat dobrze oddaje jego charakter: ten model ma dotrzeć tam, gdzie duże konstrukcje zaczynają bardziej negocjować z przestrzenią niż ją sprzątać.

W praktyce daje to bardzo konkretny efekt. Przy stoliku kawowym, między nogami stołu, obok łóżka, w przejściach między meblami ten robot nie sprawia wrażenia, że “zaraz się zaklinuje”. Nie wygląda też jak sprzęt, któremu trzeba robić wolne miejsce wokół stacji, żeby sam fakt jego obecności nie zabierał połowy kąta. W małych mieszkaniach automatyzacja szybko traci sens, jeśli sama w sobie robi bałagan przestrzenny.

9000 Pa i OZMO Turbo 2.0 nie brzmią jak specyfikacja “uroczego malucha”

Pod kompaktową obudową siedzi zestaw, który nie zachowuje się jak uproszczona wersja większych modeli. Siła ssania sięga 9000 Pa, a za mopowanie odpowiada OZMO Turbo 2.0, czyli system z dwoma obrotowymi padami wysokociśnieniowymi. Przy małych robotach bardzo łatwo założyć, że ich rola sprowadza się do lekkiego odświeżenia podłogi. Tutaj widać coś innego. DEEBOT mini ma nie tylko wciągać kurz i drobne zabrudzenia, ale też realnie pracować mopami, a nie ciągnąć za sobą wilgotną ściereczkę z nadzieją, że wystarczy. ECOVACS opisuje to jako pięciostopniowy proces czyszczenia, nastawiony na rozluźnianie i usuwanie brudu bardziej zdecydowanie niż w klasycznych systemach pasywnych.

W normalnym mieszkaniu taki zestaw ma sens zwłaszcza wtedy, gdy podłoga po prostu żyje własnym życiem. Trochę piasku przy wejściu, trochę drobin przy stole, trochę śladów w kuchni. DEEBOT mini bardzo dobrze sobie z tym radzi. Sprawia raczej wrażenie sprzętu, który został ustawiony na codzienny kontakt z typowym bałaganem, bez tego irytującego poczucia, że mały robot odkurza grzecznie, ale nie chce się pobrudzić pracą.

ZeroTangle 2.0 – czyli ktoś wreszcie uznał, że włosy to nie drobny temat poboczny

Jedna z tych rzeczy, które na premierach brzmią mało efektownie, a w domu okazują się kluczowe, to szczotka. A dokładniej: to, co się z nią dzieje po tygodniu. W wielu robotach wygląda to podobnie – na początku sprzątają dobrze, potem na wałku zaczyna zbierać się coraz więcej włosów i sierści, aż w końcu użytkownik klęczy z nożyczkami i zastanawia się, kiedy sprzątanie stało się zabiegiem pielęgnacyjnym. DEEBOT mini ma ZeroTangle 2.0, czyli system antysplątaniowy oparty na trzech elementach w kształcie litery V: włosiu ustawionym pod kątem 45 stopni, spiralnej szczotce w kształcie V oraz grzebieniu rozplątującym.

To rozwiązanie nie robi może wielkiego wrażenia na zdjęciach, ale w użytkowaniu jest jedną z bardziej sensownych rzeczy w tym modelu. W małym robocie każdy spadek wydajności szybciej daje o sobie znać, bo cała konstrukcja jest bardziej zwarta i mniej “wybacza” narastający chaos na szczotce. Jeśli więc system antysplątaniowy działa tak, jak powinien, to nie tylko ogranicza ręczne czyszczenie, ale też pomaga utrzymać stałą kulturę pracy i skuteczność ssania przez dłuższy czas.

TrueMapping 2.0 i Dual-fusion Obstacle Avoidance – w małym robocie nawigacja musi być lepsza, nie prostsza

W przypadku tego modelu naprawdę nie chciałabym spłycać tematu nawigacji, bo właśnie ona decyduje, czy cały pomysł na mini działa. Robot korzysta z TrueMapping 2.0, ma LDS LiDAR, przedni laser liniowy, czujniki schodów i anty-upadkowe, a także system Dual-fusion Obstacle Avoidance, który łączy LiDAR i laser liniowy do omijania przeszkód. ECOVACS podaje, że urządzenie potrafi mapować do 100 m² w 6 minut, wykrywa przeszkody z dokładnością milimetrową i odnajduje się zarówno w jasnych, jak i ciemniejszych warunkach.

Mniejszy robot nie może pozwolić sobie na gorszą orientację w przestrzeni. Przeciwnie – skoro ma wykorzystywać przewagę rozmiaru, musi rozumieć przestrzeń precyzyjniej. W praktyce oznacza to mniej bezmyślnego obijania się, mniej chaotycznych korekt kursu i mniej sytuacji, w których urządzenie jest małe, ale zachowuje się jakby nie wiedziało, co z tym faktem zrobić. DEEBOT mini dzięki temu lepiej radzi sobie tam, gdzie zwykły robot zatrzymuje się zbyt wcześnie albo jedzie zbyt ostrożnie.

W praktyce ten robot najlepiej wypada właśnie tam, gdzie mieszkanie robi się gęste. Nie ma problemu z tym charakterystycznym “odbiciem” od nogi krzesła i powrotem w to samo miejsce po trzech sekundach. Nie kręci się też nerwowo przy ciasnych przejściach, jakby próbował rozwiązać zadanie z geometrii w biegu. DEEBOT mini porusza się raczej tak, jakby od początku był projektowany do mieszkań, w których wolnej przestrzeni jest mniej niż w katalogowych wizualizacjach. I to czuć bardzo szybko.

Stacja OMNI jest kompaktowa, ale funkcjonalnie nie zachowuje się jak wersja “lite”

Drugi bardzo mocny punkt tego zestawu to stacja. I nie chodzi tylko o to, że jest mała. Przy swoich wymiarach zachowuje pełną logikę stacji z wyższej półki. Automatycznie opróżnia kurz, myje mopy, suszy je gorącym powietrzem do 45°C i wspiera samoczyszczenie jednym dotknięciem. To znaczy, że DEEBOT mini nie kończy jako “niewielki robocik”, którego trzeba ręcznie ogarniać po każdym drugim cyklu. On naprawdę pracuje z własnym zapleczem.

Jeśli ktoś kupuje robota do małego mieszkania, zwykle nie chce jednocześnie wstawiać do niego wielkiej stacji, która wizualnie przejmuje połowę wnętrza. Stacja Omni DEEBOTa mini dobrze rozumie ten problem. Zachowuje sporą część automatyzacji, ale nie zmienia się w mebel techniczny, który trzeba “zaakceptować” jako domowy kompromis. To sprawia, że cały zestaw wydaje się dużo lepiej dopasowany do prawdziwych mieszkań niż wiele większych konfiguracji.

Hałas, bateria i progi – po tygodniu to bywa ważniejsze niż pierwsze wrażenie

DEEBOT mini pracuje przy około 55 dB, a stacja przy automatycznym opróżnianiu dochodzi do około 70 dB. Nie jest więc bezgłośny, ale też nie robi z każdego sprzątania demonstracji możliwości. W małym mieszkaniu ma to większe znaczenie niż w dużym domu, bo każdy dźwięk jest po prostu bliżej. Dobrze, że ten model nie zachowuje się jak urządzenie, które musi stale potwierdzać, że właśnie działa.

Bateria ma 3200 mAh. Przy codziennej pracy starcza ona na około 90 minut. Rzeczywisty czas zależy od trybu pracy i warunków. Robot pokonuje progi do 17 mm, wraca do stacji i wznawia sprzątanie.

Do tego dochodzi jeszcze aplikacja ECOVACS HOME dobrze pasuje do charakteru tego robota. Cały sens tego modelu polega na wygodzie i szybkim wejściu w codzienny rytm mieszkania, a nie na budowaniu wokół sprzątania małego centrum dowodzenia. Z poziomu telefonu można ustawić harmonogramy, wybrać konkretne pomieszczenia, zmienić moc ssania, ilość wody przy mopowaniu i podejrzeć mapę mieszkania, którą robot tworzy dzięki systemowi TrueMapping 2.0.

Dobrze działa też samo wrażenie kontroli: jeśli chcesz puścić szybki cykl w jednym pokoju albo sprawdzić, gdzie robot już był, nie trzeba przebijać się przez dziesięć zakładek i uczyć interfejsu od nowa. Aplikacja ma po prostu pozwolić szybko ustawić robota tak, żeby później jak najmniej o nim myśleć. I właśnie w takim scenariuszu sprawdza się najlepiej.

Czy warto kupić DEEBOT mini?

DEEBOT mini nie jest małym robotem dla mniej wymagających. To robot dla osób, które mają bardzo konkretny problem z przestrzenią i nie chcą za ten problem płacić rezygnacją z sensownych funkcji. Mały korpus, pełna stacja OMNI, 9000 Pa, OZMO Turbo 2.0, ZeroTangle 2.0, TrueMapping 2.0 i porządne omijanie przeszkód sprawiają, że ten model nie wygląda jak kompromis. Wygląda jak urządzenie zbudowane dokładnie pod taki typ mieszkania, w którym zwykle najtrudniej zmieścić wszystko i meble, i sprzęt, i jeszcze odrobinę świętego spokoju.

Na polskim rynku ECOVACS DEEBOT mini można obecnie kupić w cenie około 1 199 zł. Jeśli właśnie takiego sprzętu szukasz – zwinnego, dobrze wyposażonego i z małą stacją, która nie zdominuje wnętrza – DEEBOT mini jest modelem, którym naprawdę warto się zainteresować.

Napisane przez

Monika Wojciechowska

Redaktor
Najbliższe są mi tematy związane z technologią, gadżetami, nowoczesnym AGD i motoryzacją. Interesują mnie rozwiązania, które nie tylko dobrze wyglądają na papierze, ale przede wszystkim realnie wpływają na komfort, wygodę i sposób, w jaki korzystamy z technologii na co dzień. Ukończyłam studia dziennikarskie oraz szkolenia z zakresu sztucznej inteligencji. Prywatnie uwielbiam gry i muzykę.