Czyste podłogi bez zrujnowanego portfela. Test odkurzacza ręcznego ILIFE H90 Pro

Od zawsze byłam raczej w teamie odkurzaczy ręcznych, głównie dlatego, że lubię mieć kontrolę nad sprzątaniem. Nie chcę potem irytować się lub poprawiać po robocie sprzątającym, który siłą rzeczy nie wjedzie w każdy zakamarek mieszkania, zwłaszcza gdy tych jest naprawdę sporo. Jednak, choć mam sprecyzowany typ sprzętu, znalezienie tego odpowiedniego modelu bywa nie lada wyzwaniem. Czy ILIFE H90 Pro, który trafił do mnie do testów, będzie dobrym wyborem? Sprawdźmy.
Czyste podłogi bez zrujnowanego portfela. Test odkurzacza ręcznego ILIFE H90 Pro

Odkurzanie to w moim mieszkaniu nie lada wyzwanie i to z kilku powodów: mam długie włosy, mój pies ma dość długą sierść (i gubi ją ciągle, ja swoją zresztą też), a w dodatku pies boi się odkurzacza. Pomijając wspomniany wcześniej brak kontroli nad sprzątaniem, nie wybieram robotów sprzątających właśnie przez mojego czworonoga – nie chcę go niepotrzebnie stresować czymś, co samo jeździ i robi to przez dłuższy czas. Dlatego zwykle używałam klasycznego odkurzacza „na kablu”. Był skuteczny, ale w kwestii wygody mogłabym polemizować. Sprzęt zajmuje dużo miejsca, rura ciągle wypada ze schowka, a choć moc ssania jest naprawdę dobra, to turboszczotkę muszę czyścić po każdym sprzątaniu. Inaczej moje włosy i psia sierść całkowicie przejęłyby nad nią panowanie… Czy ILIFE H90 Pro da sobie z tym wszystkim radę?

Co kryje w sobie pudełko?

Zacznijmy od samego początku, czyli od rozpakowywania. W pudełku znajdziemy kompletny zestaw, składający się z:

  • głównego modułu,
  • metalowej rury teleskopowej,
  • samoopróżniającej się stacji dokującej,
  • uchwytu do rury,
  • końcówki 2 w 1,
  • dodatkowego filtra,
  • szczotki do podłogi,
  • narzędzia do czyszczenia odkurzacza,
  • worków do stacji (5 sztuk),
  • gąbki,
  • instrukcji obsługi,
  • modułu baterii.

Dostajemy więc wszystko to, co niezbędne do sprzątania, a proces składania urządzenia jest dziecinnie prosty. Wystarczy minuta i sprzęt jest gotowy do działania (producent nawet od razu umieścił w stacji worek, więc nie trzeba się tym zajmować). Razem ze stacją odkurzacz nie zajmuje za dużo miejsca – potrzebny jest nam kącik o wymiarach około 27 x 43 cm, z dostępem do prądu. Nie musi być on również aż tak łatwo dostępny, bo na czas wymiany worka stację wystarczy wysunąć. Jest lekka, więc nikomu nie sprawi to trudności. Worek ma pojemność 2 litrów, co według producenta może wystarczyć nawet na 60 dni. W moim przypadku zapełni się pewnie szybciej przez sierść psiaka, ale to i tak ogromne ułatwienie – nie trzeba samodzielnie opróżniać pojemnika po każdej sesji.

Specyfikacja i możliwości

Zanim przejdę do praktycznych wrażeń, pochylmy się jeszcze nad specyfikacją. Sprzęt cechuje się siłą ssania na poziomie 35 kpa (w trybie Turbo), dzięki czemu z łatwością usunie pył z podłogi, dywanu czy mebli. Zielone podświetlenie przy głównej szczotce pozwala zauważyć nawet najmniejszą drobinę. A co z przestrzenią pod meblami? Żaden problem, bo model H90 Pro można położyć niemal na płasko, by wsunąć go pod kanapę. Co istotne, waga urządzenia to tylko 1,37 kg, więc można odkurzać jedną ręką. Mam obecnie lekkie problemy z kręgosłupem, ale bez trudu odkurzyłam całe mieszkanie, potem wykorzystałam szczotkę do usunięcia kurzu żaluzji i regałów – nic mnie nie bolało, nawet przy podnoszeniu rąk wysoko.

Producent podaje, że w trybie Standardowym bateria (o pojemności 2200 mAh) wystarczy na 20 minut, natomiast w trybie Eco – 45 minut. W zasadzie tylko w kilku miejscach musiałam skorzystać z większej mocy, na resztę wystarczyła ta słabsza. Jeśli jednak w naszym mieszkaniu są miejsca, które potrzebują jeszcze większej mocy, to nie ma się co martwić, bo na pokładzie znalazł się tryb Turbo. Włączamy go przyciskiem z rakietą, uruchamiając pełną moc sprzętu. W tym trybie odkurzacz działa 15 sekund, a potem przełącza się automatycznie w tryb Eco.

Wszystkie te tryby przełączamy za pomocą fizycznych przycisków pod małym ekranem, tam też widzimy poziom naładowania baterii oraz informację o ewentualnych problemach, gdy coś dostanie się do szczotki głównej i utrudni jej ruch (miałam tak przy wolnym odkurzaniu dywanu z dłuższym włosiem). Kiedy kontrolka zaświeci się na czerwono, wyłączamy odkurzacz i znów włączamy, co powinno sprawić, że zalegające ciało obce zostanie wciągnięte. Jeśli nie, dobrze jest ręcznie sprawdzić i się go pozbyć.

Tu warto jeszcze wspomnieć o 6-stopniowym systemie filtracji, który przechwytuje do 99,9% zanieczyszczeń i alergenów, dzięki czemu po sprzątaniu nie tylko podłoga, ale i powietrze jest czystsze.

Jak ILIFE H90 Pro spisuje się w praktyce?

Skoro omówiliśmy sobie zawartość pudełka i specyfikację, przejdźmy do tego, co najważniejsze – jak ten odkurzacz w ogóle się spisuje? Podczas testów nie miałam z nim najmniejszego problemu. Obsługa jest łatwa, intuicyjna, a jeśli czegoś nie byłam pewna, wystarczyło zajrzeć do instrukcji (jest po polsku). W zasadzie od razu po wyjęciu z pudełka można było zacząć sprzątanie. Jak wspomniałam wcześniej, sprawdziłam sprzęt na różnych powierzchniach.

Zaczynając od podłogi – nie mogłam się oprzeć i wysypałam na podłogę różne produkty (mąkę, cukier, suszoną cebulkę i suszone kwiatki). Wystarczyło jedno przejechanie szczotką, by pozbyć się większości z tych rzeczy. Wyjątek stanowiły kwiatki, ale to raczej nie kwestia siły ssania, a tego, że były większe i od razu nie dostały się pod szczotkę. Kiedy ją delikatnie uniosłam, natychmiast zniknęły. Ważniejsze jednak było dla mnie to, jak ILIFE H90 Pro spisze się z codziennym bałaganem na mojej podłodze. Jak już mówiłam, moje włosy w połączeniu z sierścią psa zawsze stanowiły wyzwanie dla turboszczotki w moim klasycznym odkurzaczu. Tu na szczęście nie zauważyłam takich problemów.

ILIFE wyposaża nas w szczotkę o unikalnym kształcie w literę V, co sprawia, że powietrze między powierzchnią a urządzeniem lepiej przepływa, a włosy i sierść mogą być wciągane bez wplątywania się w szczotkę. Koniec z ich późniejszym ręcznym odplątywaniem! Na dywanie z dłuższym włosiem urządzenie też radziło sobie dobrze, chociaż tu musiałam już używać większej mocy ssania, by pozbyć się wszystkiego. Świetnie spisywało się też zielone światło, dzięki któremu od razu widziałam miejsca, które pominęłam.

Producent zastosował też genialne w swojej prostocie rozwiązanie – dodatkową końcówkę 2w1. Mamy tu zwężaną ssawkę do czyszczenia trudno dostępnych miejsc, takich jak kąty pomieszczeń, zakamarki kanapy czy samochodu. Wystarczy jednak kliknąć i przesunąć jeden moduł, by zmienić tę końcówkę w niewielką szczotkę, którą odkurzymy żaluzje albo pozbędziemy się kurzu z półek. Nie trzeba dwóch końcówek, wystarczy jedna ze sprytnym mechanizmem. Na stacji dokującej jest na nią specjalne miejsce, więc nie trzeba się martwić o jej zgubienie.

Jeśli chodzi o czas pracy, bateria spokojnie wystarczyła mi na odkurzenie całego mieszkania (ok. 70 mkw), przejechanie po żaluzjach i pozbycie się nadmiaru sierści z legowiska psa. Po wszystkim wystarczyło odpiąć rurę ze szczotką, a główny moduł odkurzacza odstawić na stację dokującą. Tam pozostaje wcisnąć jeden z dwóch przycisków, którymi opróżnimy pojemnik na kurz – możemy wybrać opcję manualną albo automatyczną. Tu uwaga, bo czyszczenie jest dość głośne (według pomiarów producenta wynosi 73,8 dB) i chwilę trwa, choć dzięki temu kurz i paprochy z pojemnika są dokładnie usuwane. Jeśli chodzi o głośność podczas pracy, producent deklaruje przedział 66,5-69,9 dB odpowiednio dla trybu najsłabszego i najmocniejszego. Jest to więc raczej standardowy poziom hałasu, który nie jest uciążliwy.

ILIFE H90 Pro to idealny towarzysz codziennego sprzątania

Jeśli szukacie odkurzacza pionowego, który będzie lekki, dobrze sprawdzi się w walce z codziennym bałaganem, a przy tym nie zrujnuje waszego portfela – ILIFE H90 Pro będzie dobrym wyborem. Automatyczna stacja opróżniająca jest dodatkowym atutem, działającym na korzyść tego modelu, bo wyręcza nas w jednej z najmniej lubianych czynności. Działa sprawnie, radzi sobie z psią sierścią i niestraszne mu różne powierzchnie czy kąty. Bez trudu odkurzymy nim pod meblami i pozbędziemy się kurzu z półek. Nie mam samochodu, więc tam nie mogłam go przetestować, ale z zakamarkami w kanapie i psim legowisku radził sobie dobrze.

Jedyne, na co mogłabym narzekać, to uchwyt przy stacji dokującej, na który odkładamy rurę ze szczotką. Trzyma bardzo lekko i jeśli postawicie stację w miejscu przechodnim, myślę, że ta rura może często wypadać. To jednak tylko drobny mankament, bo całościowo ILIFE H90 Pro spisał się podczas testów bardzo dobrze i w tym przedziale cenowym to zdecydowanie mocny zawodnik.

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.