EXLANTIX ES i ET. Dwa modele, które otwierają nowy rozdział marki premium

Poznań Motor Show potrafi działać na zmysły jak centrum miasta w piątek po południu: dużo świateł, dużo ludzi, dużo bodźców i jeszcze więcej samochodów, które chcą zatrzymać wzrok choćby na kilka sekund. W takim otoczeniu łatwo pójść w przesadę. EXLANTIX wybrał spokojniejszy język. Na stoisku w hali 5 najważniejsze były dwa samochody: smukły ES oraz większy, bardziej rodzinny ET. Bez wizualnego krzyku, bez targowej nerwowości, za to z wyraźnym nastawieniem na detal, technologię i atmosferę premium.
Exlantix ES

fot. Rafał Jodłowski

EXLANTIX dopiero buduje swoją rozpoznawalność w Polsce. W Poznaniu marka mogła więc po prostu błysnąć nowością, robotami i dużymi ekranami, ale znacznie lepiej wybrzmiały same auta. ES i ET nie wyglądają jak modele stworzone wyłącznie po to, żeby dobrze wypaść na zdjęciu z premiery. Mają raczej budować wrażenie produktu dopracowanego na dłużej: nowoczesnego, mocnego, komfortowego i wizualnie czystego. A w segmencie premium to ma znaczenie większe niż chwilowy efekt przy pierwszym kontakcie.

EXLANTIX ES – elektryczny sedan, który stawia na elegancję i moc

EXLANTIX ES to duży, elektryczny sedan, który od razu ustawia się bliżej elegancji niż sportowej agresji. Na żywo najlepiej widać, że jego projekt opiera się na proporcjach i płynności linii. Nie ma tu nadmiaru przetłoczeń ani detali, które po kilku latach zaczynają wyglądać ciężko. Karoseria pracuje światłem – to jeden z tych samochodów, które inaczej wyglądają w ruchu niż na zdjęciu, bo dużo dzieje się na powierzchni lakieru, a nie w dodatkach.

fot. Rafał Jodłowski

Pod względem technicznym ES to mocna propozycja. Napęd AWD o mocy 480 KM przekłada się na dynamiczne przyspieszenie 4.2 sekundy do 100 km/h, a bateria o pojemności 100 kWh brutto daje deklarowany zasięg w okolicach 600–610 km WLTP. Architektura 800 V pozwala korzystać z szybkiego ładowania DC do 290 kW, co w praktyce oznacza możliwość uzupełnienia energii na dalszą trasę w czasie krótszego postoju. To nie są parametry na pokaz – w tej klasie mają realne znaczenie przy codziennym użytkowaniu i podróżach.

fot. Rafał Jodłowski

Wnętrze idzie w stronę nowoczesnego minimalizmu, ale bez efektu pustki. Ekrany są obecne, system jest cyfrowy, ale całość nie przytłacza. Fotele, materiały wykończeniowe, detale – to elementy, które w tym aucie robią dużą część roboty. W segmencie premium użytkownik spędza w samochodzie dużo czasu, więc ergonomia i komfort zaczynają ważyć więcej niż sam efekt wizualny.

fot. Rafał Jodłowski

Cena startowa EXLANTIX ES w Polsce wynosi 329 900 zł. To poziom, który ustawia model bezpośrednio w konkurencji z elektrycznymi sedanami marek premium jako pełnoprawnego rywala.

EXLANTIX ET – SUV, który nie rezygnuje z charakteru

EXLANTIX ET to druga strona tej samej koncepcji. SUV daje większą przestrzeń, wyższą pozycję za kierownicą i większą funkcjonalność na co dzień. W praktyce oznacza to łatwiejsze wsiadanie, więcej miejsca dla pasażerów, większy bagażnik i większą elastyczność użytkowania. To model, który lepiej odnajdzie się w rodzinie albo przy intensywnym trybie życia, gdzie samochód musi łączyć kilka ról.

fot. Rafał Jodłowski

Pod względem technicznym ET bazuje na bardzo zbliżonym zestawie do ES. Napęd AWD, 480 KM, bateria 100 kWh brutto i architektura 800 V to fundament, który przekłada się na zasięg w okolicach 525–566 km WLTP i przyspieszenie do 100 km/h to 4,8 sekundy. Różnice wynikają głównie z masy i charakteru nadwozia, ale ogólny poziom osiągów pozostaje bardzo wysoki jak na SUV tej wielkości.

fot. Rafał Jodłowski

Wnętrze ET stawia na przestrzeń i wygodę. Przy takim aucie ważne są rzeczy, które na targach łatwo przeoczyć, a w codziennym użytkowaniu mają ogromne znaczenie: ilość miejsca na tylnej kanapie, łatwość pakowania bagażu, jakość foteli na dłuższej trasie, widoczność czy wyciszenie. To samochód, który nie musi udowadniać, że jest praktyczny – on po prostu taki jest.

fot. Rafał Jodłowski

Cena startowa EXLANTIX ET wynosi 349 900 zł. Różnica względem ES jest niewielka, co sprawia, że wybór między tymi modelami sprowadza się bardziej do stylu życia niż do budżetu.

Technologia i wyposażenie – komfort zamiast efektów specjalnych

W wielu nowych modelach elektrycznych technologia bywa pierwszym planem. Tutaj jest inaczej. W EXLANTIX rozwiązania technologiczne są obecne, ale nie dominują doświadczenia. Systemy wspierają kierowcę i pasażerów, zamiast przyciągać uwagę samą formą.

Wyposażenie wersji Premium obejmuje m.in. trzystrefową klimatyzację, panoramiczny dach, rozbudowany system audio z 23 głośnikami oraz elementy poprawiające komfort podróżowania, jak dyfuzor zapachowy. To są detale, które na papierze wyglądają jak dodatki, ale w praktyce decydują o tym, jak samochód “żyje” na co dzień. W aucie premium komfort buduje się właśnie w takich punktach – w jakości powietrza, dźwięku, fotela, wyciszenia i ogólnego poczucia spokoju w kabinie.

fot. Rafał Jodłowski

Ważna jest też architektura 800 V, która wciąż nie jest standardem w całym segmencie. Dzięki niej ładowanie może być szybsze i bardziej efektywne, co ma znaczenie przy dłuższych trasach.

Przy zasięgach deklarowanych w okolicach 500–600 km WLTP ES i ET wychodzą poza etap elektryka, przy którym każdą dłuższą trasę planuje się jak wyprawę z mapą, termosami i zapasem cierpliwości. Oczywiście realny zasięg zawsze zależy od stylu jazdy, temperatury, prędkości i trasy, ale punkt wyjścia jest tu komfortowy. To auta, które mają obsłużyć nie tylko codzienne dojazdy, ale też weekend poza miastem czy dłuższą podróż bez ciągłego napięcia wokół ładowarki.

fot. Rafał Jodłowski

Duże znaczenie ma również architektura 800 V i szybkie ładowanie DC do 290 kW, bo w praktyce skraca to postoje wtedy, gdy korzystamy z odpowiednio mocnej infrastruktury. W samochodzie premium nie chodzi wyłącznie o to, żeby dojechać. Chodzi o to, żeby po drodze nie czuć, że technologia wymaga od kierowcy nadmiernego planowania. Spokój w trasie bywa dziś jednym z najbardziej niedocenianych luksusów.

AiMOGA i RobotDog – technologia, która rozszerza kontekst

Na stoisku pojawiły się również AiMOGA LadyRobot oraz RobotDog i były one częścią całej prezentacji. EXLANTIX pokazuje się jako projekt, który łączy motoryzację z szerszym spojrzeniem na technologię i mobilność.

fot. Rafał Jodłowski

Na miejscu roboty nie odciągały uwagi od samochodów. Raczej tworzyły tło, które podkreślało kierunek. To rozwiązanie, które łatwo mogłoby zamienić się w czystą ciekawostkę, ale tutaj było spójne z całością. Pokazywało, że marka nie chce ograniczać się wyłącznie do samochodu jako produktu, tylko myśli o doświadczeniu szerzej.

fot. Rafał Jodłowski

Poznań Motor Show był dobrym miejscem na pierwszy kontakt z marką. Można było zobaczyć ES i ET z bliska, sprawdzić jakość wykonania, usiąść w środku i złapać ogólne wrażenie. To jednak tylko początek.

W takich samochodach najważniejsze zaczyna się po pierwszym zachwycie. Gdy oko przestaje już skakać po ekranach, liniach nadwozia i detalach wykończenia, zostaje pytanie znacznie ważniejsze: jak to auto pozwala funkcjonować na co dzień. Czy kabina daje poczucie odcięcia od hałasu, czy przyspieszenie jest płynne, czy interfejs nie zmusza kierowcy do walki z menu, czy komfort nie kończy się po kilku kilometrach.

EXLANTIX dobrze wpisuje się w ten kierunek, bo technologia nie musi tu grać pierwszego planu w każdej sekundzie. Ma wspierać jazdę, komfort i poczucie spokoju, a nie zamieniać kabinę w salon gier. Przy aucie elektrycznym ta płynność jest szczególnie ważna: cisza, brak szarpnięć, natychmiastowa reakcja napędu i dobrze wyciszona przestrzeń potrafią po kilku dniach znaczyć więcej niż najbardziej efektowny ekran.

fot. Rafał Jodłowski

W segmencie premium decyzja zapada dopiero po doświadczeniu samochodu w ruchu. Jak przyspiesza, jak wycisza kabinę, jak zachowuje się zawieszenie, jak działa system multimedialny po kilkunastu minutach, a nie przez pierwsze spojrzenie. To rzeczy, których nie da się ocenić na stoisku.

Dlatego naturalnym kolejnym krokiem jest jazda testowa. Modele EXLANTIX ES i ET są dostępne w showroomie EXLANTIX Dynamica przy ul. Żelaznej 24 w Warszawie, gdzie można sprawdzić je w warunkach, które mają najwięcej wspólnego z codziennym użytkowaniem do czego gorąco zachęcam.

Lokowanie produktu: Exlantix
Napisane przez

Monika Wojciechowska

Redaktor
Najbliższe są mi tematy związane z technologią, gadżetami, nowoczesnym AGD i motoryzacją. Interesują mnie rozwiązania, które nie tylko dobrze wyglądają na papierze, ale przede wszystkim realnie wpływają na komfort, wygodę i sposób, w jaki korzystamy z technologii na co dzień. Ukończyłam studia dziennikarskie oraz szkolenia z zakresu sztucznej inteligencji. Prywatnie uwielbiam gry i muzykę.