Nowa era w Cupertino. Tim Cook oddaje stery Apple’a w ręce Johna Ternusa

Zmiany na szczycie Apple’a to wydarzenie, które w technologicznym świecie nie może przejść bez echa. W końcu to gigant z Cupertino dyktuje trendy nie tylko w sferze smartfonów, ale tez oprogramowania czy usług. Dlatego, kiedy 20 kwietnia firma ogłosiła, że wieloletni lider Tim Cook we wrześniu ustąpi ze stanowiska CEO, wywołało to wielkie poruszenie.
Tim Cook i John Ternus w Apple Park | Źródło: Apple

Tim Cook i John Ternus w Apple Park | Źródło: Apple

Kto teraz będzie przewodził Apple’owi? Miejsce Cooka zajmie John Ternus, dotychczasowy szef inżynierii sprzętowej. Zdjęcie obu panów spacerujących po kampusie w Cupertino, ubranych niemal identycznie w ciemne koszule i dżinsy, miało wysłać jasny komunikat: nadchodzi kontynuacja i stabilizacja. Jednak przed Ternusem stoi wyzwanie znacznie większe niż tylko pilnowanie imperium wartego 4 biliony dolarów. Będzie musiał udowodnić, że potrafi „myśleć inaczej” w erze zdominowanej przez sztuczną inteligencję.

Od inżyniera do wizjonera. Kim jest John Ternus?

John Ternus dołączył do Apple’a w 2001 roku, zaledwie cztery lata po ukończeniu inżynierii mechanicznej. Przez ćwierć wieku piął się po szczeblach kariery, nadzorując rozwój takich hitów jak iPad, AirPodsy czy kolejne generacje iPhone’a i Maca. To właśnie pod jego wodzą komputery Mac stały się potężniejsze niż kiedykolwiek, a niedawna premiera MacBooka Neo – kolorowego laptopa za ułamek ceny standardowego modelu, który stał się hitem sprzedażowym – pokazała, że Ternus ma nosa do tego, czego potrzebują młodsi klienci.

W przeciwieństwie do Cooka, który słynie z deliberacyjnego stylu zarządzania i szukania konsensusu, Ternus opisywany jest jako lider bardziej decyzyjny – momentami przypominający pod tym względem samego Steve’a Jobsa. Współpracownicy wspominają, że gdy Cookowi przedstawia się opcje A i B, on zadaje serię pytań. Ternus po prostu wybiera jedną z nich. Ta szybkość w podejmowaniu decyzji będzie kluczowa, bo Apple musi nadgonić zaległości w obszarze AI, gdzie konkurenci już dawno są wiele kroków przed gigantem z Cupertino.

Wyzwania na horyzoncie – AI, inteligentny dom i składane ekrany

Wrześniowa sukcesja nie będzie tylko symbolicznym przekazaniem kluczy. Ternus przejmuje stery w momencie, gdy Apple przygotowuje się do wprowadzenia swojego pierwszego składanego iPhone’a oraz gruntownego odświeżenia Siri. To on przeforsował reorganizację działu inżynierii wokół nowej platformy AI, która ma przyspieszyć rozwój produktów i poprawić ich jakość.

Lista zadań nowego CEO jest długa i obejmuje dwa główne obszary ekspansji:

  • Smart Home — wyświetlacze z rozpoznawaniem twarzy, roboty stacjonarne do wideokonferencji oraz kamery bezpieczeństwa dbające o prywatność.
  • Wearables — inteligentne okulary (których premiera może przesunąć się na 2027 rok), wisiorki z systemami wizji komputerowej oraz nowe AirPods, które stały się już certyfikowanymi aparatami słuchowymi.

Ternus będzie musiał wykazać się instynktem tam, gdzie Cookowi szło gorzej. Miliardy dolarów utopione w projekcie autonomicznego samochodu czy chłodne przyjęcie gogli Vision Pro to rany, które nowy lider musi uleczyć, stawiając na produkty trafiające w realne potrzeby rynku, a nie tylko w technologiczne ambicje.

Tim Cook jako Executive Chairman

Co stanie się z Timem Cookiem? Nie odchodzi on na całkowitą emeryturę. Zostanie prezesem wykonawczym, co pozwoli mu skupić się na tym, w czym jest mistrzem: na relacjach z rządami i geopolityce. Cook będzie nadal dbał o więzi Apple z Chinami oraz relacje z prezydentem USA, Donaldem Trumpem. Ternus, choć jest świetnym mówcą, nie jest jeszcze gotowy na przejęcie roli głównego dyplomaty firmy w kontaktach z politykami na całym świecie. Ten podział obowiązków pozwoli im wykorzystać talenty, by Apple dalej rósł w siłę.

Oczywiście, zmiana warty w Cupertino to koniec pewnej epoki. Co jednak ważne, przekazanie następuje nie w chwili, gdy gigant zmaga się z kłopotami, bo Cook przekazuje firmę w szczytowej formie finansowej. Jednak John Ternus nie został wybrany po to, by być kolejnym „operatorem” biznesu, tym nadal będzie zajmował się poprzedni CEO. On ma natomiast wykorzystać swój inżynierski umysł i odwagę w podejmowaniu decyzji, by zdefiniować kolejną „wielką rzecz”, która wstrząśnie rynkiem, udowadniając, że Apple nadal potrafi zaskakiwać, a nie tylko poprawiać to, co już znamy.

Źródło: Apple

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.