Zespół badawczy, analizując pomiary wykonane w latach 2021-2022, odkrył, że błyskawice na Jowiszu mogą osiągać moc nawet ponad 100 razy większą niż typowe wyładowania na naszej planecie. Co więcej, istnieją przesłanki, jakoby w skrajnych przypadkach różnica ta była jeszcze większa, sięgając nawet kilku rzędów wielkości.
Czytaj też: Gwiazdy bozonowe mogą zostawiać ślady w kosmosie. Nowy sposób na badanie ciemnej materii
Kluczową rolę w tych odkryciach odegrała nowa metoda obserwacji. Zamiast polegać wyłącznie na obrazach optycznych, które często są zakłócane przez gęste chmury planety, naukowcy wykorzystali radiometr mikrofalowy sondy. Pozwoliło to zajrzeć głębiej w atmosferę i zarejestrować sygnały radiowe generowane przez pioruny, niezależnie od warunków w zakresie widoczności.
Przełom nastąpił w momencie, gdy badaczom udało się skupić na pojedynczych burzach, zamiast analizować wiele zjawisk jednocześnie. W pasie równikowym Jowisza nastąpił bowiem okres względnego spokoju, co umożliwiło izolację ukrytych superburz. Dzięki temu można było dokładnie przypisać konkretne wyładowania do konkretnych struktur atmosferycznych i precyzyjnie zmierzyć ich energię.
W trakcie jednego z przelotów sonda zarejestrowała ponad 200 impulsów radiowych związanych z wyładowaniami, a łącznie przeanalizowano ich ponad 600. Wyniki pokazały ogromne zróżnicowanie: od błyskawic porównywalnych z ziemskimi aż po takie, które wielokrotnie przewyższają ich moc.
Naukowcy zauważają, że źródłem tej ekstremalnej energii jest specyfika atmosfery gazowego olbrzyma. W przeciwieństwie do Ziemi, gdzie powietrze składa się głównie z azotu, atmosfera Jowisza zdominowana jest przez wodór. To powoduje, iż wilgotne masy powietrza są cięższe i trudniej unoszą się ku górze. W efekcie do powstania burzy potrzeba znacznie więcej energii, ale gdy już do niej dojdzie, uwalnia ona znacznie większe ilości energii, generując potężniejsze wiatry i wyładowania.
Czytaj też: Światła na Jowiszu skrywają więcej sekretów, niż ktokolwiek przypuszczał. Ujawnił je teleskop Webba
Same burze na Jowiszu mają skalę niewyobrażalną z ziemskiej perspektywy. Niektóre z nich są większe niż cała nasza planeta i mogą trwać przez setki lat, jak słynna Wielka Czerwona Plama. W takich warunkach występowanie ekstremalnych zjawisk elektrycznych jest naturalną konsekwencją ogromnych różnic temperatur, ciśnień i ruchów atmosferycznych.
Co ciekawe, mimo ogromnej mocy, mechanizm powstawania błyskawic na Jowiszu jest prawdopodobnie podobny do ziemskiego. W obu przypadkach chodzi o zderzenia i tarcie cząstek lodu i kropelek cieczy w chmurach, które prowadzą do gromadzenia ładunków elektrycznych i ich gwałtownego rozładowania. Różnica polega jednak na składzie tych chmur: na Jowiszu zawierają one nie tylko wodę, lecz również amoniak, co dodatkowo wpływa na przebieg procesów elektrycznych.
Źródło: UC Berkeley, AGU Advances
