Zacznijmy od tego, że mobilny router Wi-Fi M8550 to przykład sprzętu, który nie ogranicza się wyłącznie do obsługi łączności 5G, lecz całym pakietem dodatków, funkcji i rozwiązań sugerujących znacznie ambitniejszy charakter. Mówimy bowiem o urządzeniu, które poza modemem 5G i obsługą standardu Wi-Fi 6E (pasma 2,4/5/6 GHz) ma też ekran dotykowy, port LAN/WAN, slot na kartę pamięci, obsługę anten zewnętrznych, wsparcie VPN i wymienny akumulator.


Ten zestaw cech wyraźnie więc sugeruje, że nie chodzi tu o zwykłe “udostępnianie Internetu” i właśnie dlatego M8550 to nie sprzęt, który należy oceniać tak samo, jak byle MiFi wrzucany do torby na weekendowy wyjazd. Owszem, też ma kartę SIM, też ma pracować poza domem i też ma po prostu dawać internet tam, gdzie go akurat nie ma. Tyle tylko, że TP-Link próbuje wejść tym modelem o półkę wyżej. M8550 ma być nie tylko awaryjnym źródłem sieci, ale małym routerem do bardziej zaawansowanej i zwyczajnie wygodniejszej pracy mobilnej.




TP-Link M8550 od początku ustawia się wyżej niż zwykły mobilny router
Najłatwiej zauważyć to po specyfikacji. TP-Link M8550 jest trójpasmowym routerem Wi-Fi 6E klasy AXE3600 z obsługą pasm 2,4 GHz, 5 GHz i 6 GHz, przy czym producent podaje transfer do 688 Mb/s w paśmie 2,4 GHz oraz po 2880 Mb/s w 5 i 6 GHz. Do tego dochodzi modem 5G z teoretycznym pobieraniem do 3,4 Gb/s i wysyłaniem do 900 Mb/s, gigabitowy port LAN/WAN, obsługa do 32 urządzeń jednocześnie, 2,4-calowy ekran dotykowy TFT, wymienny akumulator o pojemności 4680 mAh, slot na kartę pamięci microSD o pojemności do 2 TB oraz dwa porty TS-9 dla anten zewnętrznych.

Ta specyfikacja nie jest przypadkowa. Port LAN/WAN natychmiast otwiera drogę do wykorzystania M8550 nie tylko jako bezprzewodowego hotspotu, ale jako małego routera, który można wpiąć do bardziej klasycznego środowiska pracy czy też uratować komputer pozbawiony obsługi Wi-Fi. Złącza TS-9 mają z kolei sens tam, gdzie telefon i prostsze Wi-Fi zaczynają już przegrywać z warunkami łączności, a slot microSD pozwala zaś zrobić z tego urządzenia coś na kształt miniaturowego magazynu danych dostępnego z poziomu bezprzewodowej sieci.

Wszystko to pokazuje, że firma TP-Link bardzo wyraźnie nie chciała stworzyć kolejnego pudełka z kartą SIM, ale urządzenie dla kogoś, kto mobilny Internet traktuje jako normalne narzędzie pracy. Trzeba przyznać, że już w zakresie specyfikacji M8550 broni się całkiem przekonująco. Nie zaskakuje wprawdzie czymś zupełnie nowym, ale dlatego, że zbiera w jednej niewielkiej bryle kilka naprawdę przydatnych cech, których w prostszych modelach zwyczajnie nie ma.
Obudowa i ergonomia M8550. Bardziej narzędzie niż gadżet, ale z jednym brakiem
Pod względem wzornictwa TP-Link nie próbuje zrobić z tego sprzętu czegoś specjalnie egzotycznego. M8550 jest prostopadłościennym, dość surowym urządzeniem o wymiarach 135 x 73,7 x 20,5 mm, które jeszcze dwie dekady temu można byłoby uznać za dziwaczny telefon. Waży około 274 gramów, więc nie jest ultralekkim gadżetem, o którym zapomina się po chwili noszenia, ale też nie budzi aż tak dużych wątpliwości w kwestii swojej mobilności. To sprzęt, który bez problemu mieści się w torbie, plecaku lub kieszeni kurtki i właśnie tam czuje się najlepiej. Zresztą taka wydłużona, prostokątna bryła lepiej układa się w typowej torbie niż bardziej kwadratowe konstrukcje tego typu.

M8550 może i sprawia wrażenie solidnego oraz dobrze zaprojektowanego pod kątem podróży, ale nie jest sprzętem pancernym. Router ten nie ma żadnej klasy IP ani norm MI, a to oznacza, że nie możecie wystawiać go na bardziej wymagające warunki. Ten model nadaje się do pracy w ruchu, ale nie jest urządzeniem przygotowanym na deszcz, kurz i brutalne traktowanie. Szkoda, bo przy takiej klasie sprzętu odrobina większej odporności środowiskowej bardzo dobrze pasowałaby do całego konceptu. Tylna plastikowa klapka na zatrzaskach, pod którą mieści się bateria oraz sloty na karty, jednoznacznie pokazuje sobą, że jakikolwiek certyfikat IP wymagałby znacznego przeprojektowania elementu tego sprzętu.


Na krawędziach M8550 znajdziemy z kolei nie tylko przycisk on/off, ale też port USB-C, ukryte pod zaślepką dwa porty TS-9 dla zewnętrznych anten (do kupienia osobno) oraz podobnie zabezpieczony gigabitowy port RJ-45. Funkcjonalność tych dodatków jest jednoznaczna, ale sam port USB-C kryje w sobie coś ważnego, bo służy nie tylko do ładowania 4680-mAh akumulatora. Za jego pośrednictwem można zasilać M8550 w sposób bezpośredni, wyjmując całkowicie sam akumulator, co z kolei ma nie tylko ograniczać zużycie magazynu energii, ale też poprawić działanie Wi-Fi. Problem? Porty zostały umieszczone na dolnej krawędzi, co nie tylko rodzi większy bałagan na biurku, ale też uniemożliwia postawienia routera w pozycji pionowej, jako że ekran nie obraca się zależnie od ustawienia.



Na froncie M8550 dominuje z kolei przezroczysty panel z tworzywa sztucznego (tak, bardzo zbiera odciski palców) z ekranem dotykowym TFT o średnicy 2,4 cala w centrum. Ten wprawdzie nie radzi sobie zbyt dobrze w pełnym słońcu, ale przynajmniej jest rzeczywiście użyteczny już od pierwszego włączenia sprzętu. W tańszych routerach mobilnych ekran bywa bowiem jedynie ot pozornie użytecznym dodatkiem, który pokazuje tylko nazwę sieci, zasięg i poziom akumulatora. Tutaj spełnia jednak znacznie ważniejszą rolę, bo pozwala sterować routerem bez ciągłego sięgania po aplikację czy panel pod adresem www. Tutaj właśnie dochodzimy do samej funkcjonalności M8550 po stronie oprogramowania.
Jakie funkcje ma do zaoferowania zewnętrzny router M8550?
Z poziomu dotykowego ekranu M8550 wspieranego przez dwa dotykowe przyciski nawigacyjne da się przeprowadzić konfigurację, a następnie sprawdzić zużycie danych, siłę sygnału, liczbę podłączonych urządzeń, ustawienia Wi-Fi, tryby pracy czy funkcje związane z bezpieczeństwem. Wszystko to w czytelny i intuicyjny sposób, więc ktokolwiek, kto choć raz opanował panel routera, da sobie z tym radę i to mimo znaczącej rozbudowy zaplecza samych funkcji. Najważniejsza funkcja sprowadza się do wybrania, czy chcemy wyłącznie połączenie 6 GHz/5 GHz/2,4 GHz lub jednoczesne działanie 6 GHz/5 GHz z 2,4 GHz,

TP-Link M8550 obsługuje też szyfrowanie (wsparcie WPA3), odbieranie wiadomości SMS, ustawianie limitów danych, monitorowanie transferu, konfigurację z poziomu ekranu, aplikacji TP-Link Tether do instalacji na telefonie lub panelu WWW, a do tego funkcję WPS, USB tethering, tryb access point, VPN server i VPN client. Co ciekawe, nie znajdziemy w nim opcji ustawienia routera w tryb repeatera, co można uznać za spory brak, choć tylko w konkretnych konfiguracjach sieciowych. Warto też zauważyć, że między interfejsami jest pewna różnica, bo np. nie możemy ustawić wysokiej mocy Wi-Fi z poziomu ekranu routera bez wyciągnięcia akumulator, ale z aplikacji mobilnej już tak.





















Ciekawie wypada również temat bezpieczeństwa. TP-Link akcentuje obecność WireGuard VPN jako narzędzia dla osób pracujących w ruchu i chcących korzystać z bezpiecznego połączenia do firmowych zasobów bez konfiguracji na każdym urządzeniu z osobna. To akurat bardzo dobrze pasuje do charakteru M8550, bo przecież ten router ma służyć do pracy poza domem, w podróży i wszędzie tam, gdzie publiczne Wi-Fi nie powinno być pierwszym wyborem.

Bardzo podoba mi się też obecność slotu microSD. Wiele osób machnie na to ręką, uznając go za relikt dawnych czasów albo funkcję, z której i tak nikt nie korzysta, a jednak właśnie on pozwala zrobić z M8550 bardzo prosty, ale użyteczny mini-NAS do pracy w terenie. Jeśli w sieci działa laptop, tablet, aparat z odpowiednim workflow albo kilka urządzeń jednocześnie, to taki współdzielony magazyn danych potrafi okazać się bardzo przydatny.
TP-Link M8550 w praktyce
Najdłuższą część testu M8550 sprowadziłem do wykorzystywania go w roli routera domowego, czyli ot wpiąłem w niego przewód z routera głównego i ustawiłem tryb działania na dwie sieci (2,4 i 5 GHz) oraz wysoki poziom mocy nadawania. W takim scenariuszu akumulator tracił średnio 20% naładowania co godzinę podczas przeglądania Internetu i pobierania dużej liczby plików, a jeśli ograniczyłem się o 5-GHz sieci, średniej mocy nadawania oraz wyłącznie przeglądania Internetu, to zużycie spadało praktycznie o połowę, bo dwie godziny przekładały się mniej więcej na 20-25% spadek. Swoją drogą, ten akumulator ładuje się do 50% w około 45 minut mocą 10,8 watów, a do 100% naładowania dobija po nieco ponad dwóch godzinach.

W mieszkaniu o powierzchni niespełna 50 metrów kwadratowych tego typu router wystarczył, żeby objąć zadowalającym zasięgiem 5-GHz i 6-GHz sieci praktycznie każdą część wszystkich czterech pomieszczeń po jego ustawieniu w centrum. Daleko było mu jednak do możliwości nawet prostego routera domowego w kwestii zasięgu. Wedle anten i aktywnej sieci 5 GHz opóźnienia pozostawały na niskim poziomie, to sam poziom pobierania oscylował w rejonie 100-170 Mb/s.



Przy sieci 6 GHz było już znacznie lepiej, bo w tym samym pomieszczeniu M8550 zapewniał solidne 450 Mb/s, jedna ściana i kilka metrów obniżały wynik do 370 Mb/s, a dwie ściany już do 100-200 Mb/s zależnie od typu ściany i odległości (9/5 metrów) zamiast tradycyjnych dla mojej konfiguracji i tych samych miejsc testowych transferów rzędu 350-450 Mb/s. Trzeba jednak oddać, że mimo kompaktowych rozmiarów i braku zewnętrznych anten M8550 radził sobie nawet z przebijaniem dwóch ścian, zapewniając wprawdzie 1-2 kreski zasięgu, ale lepsze to niż nic.



Kiedy z kolei rzuciłem mu wyzwanie pobierania gry na platformie Steam przy sieci 5 GHz, to w pomieszczeniu, w którym odnotowałem 140-150 Mb/s w SpeedTest, szczytowa wartość pobierania dobiła do 178 MB/s, co trwało przez pierwsze kilka sekund, a po chwili spadło do rejonu 140-150 Mb/s i tam już pozostała przez kilka kolejnych minut pobierania. Nie było to jednocześnie żadne ograniczenie serwera czy dysku, bo na domowym routerze pobieranie sięgnęło prawie 415 Mb/s.
Mnie jednak interesowało w tym teście coś innego – jak M8550 spisze się przy długotrwałym obciążeniu tego stopnia i w tej akurat kwestii nie mam żadnych zastrzeżeń. Innymi słowy, temperatura nie jest wrogiem tego sprzętu, choć (co ciekawe) wykresy wykorzystania pamięci oraz procesora nie odnotowały zauważalnej zmiany zależnie od tego, czy router był “w spoczynku”, czy aktywnie pobierał. Kiedy z kolei usunąłem akumulator i podpiąłem przewód ładujący w port USB-C, to wydajność połączenia nie uległa zauważalnej poprawie.
Innymi słowy, jako router awaryjny, TP-Link M8550 spisze się poprawnie, ale bez szaleństw. Pamiętajmy jednak, że jest to router stworzony do pracy nie jako stacjonarny sprzęt, a mobilny hot-spot 5G, a w tej akurat sferze nie mam mu nic nie zarzucenia. Typowo w moim miejscu zamieszkania smartfon nie ma najlepszej łączności 5G. Spójrzcie tylko na te pomiary – wahają się od nieco ponad 30 do prawie 180 Mb/s pobierania, podczas gdy opóźnienie wynosi 24-34 ms.




Jeśli jednak w tym samym miejscu postawię router M8550 i usiądę obok z telefonem wpiętym w sieć 5G, to pomiary prezentują się następująco:









Opóźnienie jest naturalnie wyższe z racji jednego dodatkowego “skoku” między urządzeniem, a Internetem, ale ogólna stabilność transferu pozostaje wyższa, jeśli idzie o średnią. Akumulator dostaje jednak w takim scenariuszu spore wyzwanie, bo średnio na godzinę przy aktywnej sieci 5 GHz odnotowałem spadek o średnio 12-15% na godzinę.
TP-Link M8550 ma sens tylko wtedy, gdy naprawdę wykorzystasz jego możliwości
Jeżeli regularnie pracujesz z laptopem w trasie, w aucie, u klienta albo w miejscach, gdzie publiczne Wi-Fi istnieje głównie teoretycznie albo nie chcesz się z nim łączyć, to M8550 zaczyna wyglądać znacznie sensowniej niż telefon z tetheringiem. Nie obciąża bowiem wtedy smartfona, nie wysysa jego akumulatora i daje osobny, stabilny punkt dostępu, do którego można podłączyć nie tylko komputer, ale też tablet czy telefon.

Drugi scenariusz to mobilne zaplecze dla małego zespołu lub zestawu urządzeń pracujących w jednym miejscu przez kilka godzin. Tu przewaga nad telefonem robi się jeszcze większa, bo M8550 obsługuje do 32 urządzeń jednocześnie i daje też port LAN. Nietrudno więc wyobrazić sobie sytuację, w której taki router trafia na plan zdjęciowy, do małego studia, warsztatu, stoiska targowego albo tymczasowego biura. Wtedy jedno urządzenie rozdaje sieć laptopom, kamerze, drukarce, terminalowi czy innemu sprzętowi sieciowemu, a całość nie opiera się na prowizorycznym hotspotcie ze smartfona, który akurat musi jeszcze odbierać połączenia i służyć do wszystkiego innego.

Trzeci scenariusz może być dla wielu osób może najważniejszy, bo chodzi ot o Internet zapasowy, który “wstanie sam” w odpowiedzi na awarię głównego połączenia. W domu albo w małym biurze M8550 może pełnić rolę awaryjnego łącza na wypadek problemów z głównym dostawcą. Właśnie tutaj port LAN/WAN okazuje się szczególnie przydatny, bo urządzenie nie musi działać wyłącznie jako kieszonkowy hotspot, lecz może stać się częścią domowej infrastruktury sieciowej z opcją awaryjnego trybu. Wystarczy wpiąć w niego kartę, podłączyć do zasilania i tradycyjnego routera, a kiedy połączenie od ISP “padnie”, to w jego miejsce automatycznie wejdzie łączność komórkowa. W takim scenariuszu problemem jest tylko to, że musicie być podłączeni do sieci właśnie M8550, więc potencjalnie lepszy domowy router musi iść w takim układzie w odstawkę.

Czwarty scenariusz dotyczy miejsc, w których sam sygnał komórkowy nie jest idealny, ale nadal da się z niego zrobić użytek. Tutaj właśnie wracają złącza TS-9 dla anten zewnętrznych. W domku letniskowym, na budowie, w kamperze, w hali albo poza większym miastem M8550 może dostać drugie życie właśnie dzięki temu, że można go rozszerzyć o zewnętrzne anteny. Oczywiście jednak nie możemy zapominać o najważniejszym – bez względu na scenariusz taki sprzęt do zapewniania łączności komórkowej wymaga karty SIM, więc drugiego abonamentu lub MultiSIM. Dla wielu użytkowników może więc to być kolejny stały koszt w miesiącu, którego można uniknąć, po prostu korzystając hot-spota w smartfonie.
Czy warto kupić TP-Link M8550?
Odpowiedź na to pytanie zależy niemal wyłącznie od tego, czy rzeczywiście potrzebujesz sprzętu z tej kategorii. Jeżeli mobilny internet jest dla ciebie dodatkiem używanym sporadycznie, a najczęściej wystarcza smartfon, to M8550 dostępny w cenie aż 1540-1600 zł będzie propozycją zbyt drogą i zbyt rozbudowaną. Jeśli jednak mobilna sieć jest częścią twojej pracy, to samo w sobie zmienia stan rzeczy. Wtedy port LAN, lepsza kontrola nad połączeniem, ekran dotykowy, obsługa 32 urządzeń, obsługa Wi-Fi 6E z dwoma jednoczesnymi sieciami, zewnętrzne anteny, microSD i VPN zaczynają tworzyć urządzenie, które ma jasno określoną rolę i rzeczywiście potrafi wypełnić ją lepiej niż telefon. To nie jest bowiem sprzęt “dla każdego”, a dla kogoś, kto czyta te wszystkie cechy M8550 i widzi, jak je w praktyce wykorzysta.

M8550 nie jest oczywiście ideałem. Jego największym brakiem jest dla mnie brak jakichkolwiek certyfikatów podwyższonej wytrzymałości, umiejscowienie portów na dolnej krawędzi (zamiast na górnej) z racji braku obracającego się ekranu oraz pozbawienie tak kompetentnego urządzenia sieciowego trybu repeatera, który nadałby się idealnie przy wykorzystywaniu tego sprzętu firmy TP-Link w istniejącej już infrastrukturze sieciowej. Tak czy inaczej, jest to coś dla nielicznych, a nie coś, co warto kupić, bo ot “może się przydać”… i cena jednoznacznie to pokazuje.

