Zgodnie z przeprowadzonymi analizami, fala tsunami, która uderzyła w północno-wschodnią Japonię, nie była jedynie masą przemieszczającej się wody. W miarę jak wdzierała się na ląd, zaczęła pochłaniać ogromne ilości osadów – przede wszystkim błota, gliny i mułu z terenów przybrzeżnych, takich jak pola ryżowe oraz nizinne obszary zalewowe. W efekcie przekształciła się w znacznie bardziej gęsty i ciężki strumień przypominający lawinę błotną.
Czytaj też: Świat nauki stanął u progu załamania. Fizycy wydali werdykt w sprawie anomalii mionu
To zjawisko radykalnie zmieniło charakter samej fali. Zamiast czystej wody, która choć potężna, ma stosunkowo przewidywalną dynamikę, powstał przepływ bogaty w osady. Taka mieszanka ma znacznie większą masę i lepkość, co przekłada się bezpośrednio na siłę uderzenia. Badacze podkreślają, że właśnie ten czynnik mógł znacząco zwiększyć skalę zniszczeń, niszcząc budynki, infrastrukturę i utrudniając ludziom ucieczkę.
W praktyce oznacza to, iż tsunami zaczęło zachowywać się bardziej jak spływ gruzu i błota aniżeli klasyczna fala morska. Tego typu przepływy są znane z erupcji wulkanicznych czy osuwisk i słyną z ogromnej siły niszczącej. W przypadku Japonii efekt ten został spotęgowany przez specyficzne warunki geograficzne: płaskie, nisko położone tereny bogate w drobne osady działały jak paliwo wzmacniające falę w miarę jej przemieszczania się w głąb lądu.
Dokonane odkrycie powinno przynieść realne korzyści dla ludzkości. Dotychczasowe modele prognozowania tsunami skupiały się głównie na wysokości fali i jej prędkości. Nowe badania sugerują, że równie istotny jest skład podłoża, po którym fala się przemieszcza. Innymi słowy, dwa tsunami o podobnej wysokości mogą mieć zupełnie różną siłę niszczenia, w zależności od tego, ile materiału zbiorą po drodze.
Naukowcy ostrzegają, że szczególnie zagrożone mogą być regiony o podobnej charakterystyce, czyli wybrzeża z dużą ilością osadów, delt rzecznych oraz terenów rolniczych. W takich miejscach przyszłe tsunami mogą być znacznie bardziej niebezpieczne, niż wynikałoby to z klasycznych prognoz.
Czytaj też: Fizycy z Warszawy „uwięzili” światło w strukturze 2000 razy cieńszej od ludzkiego włosa
Zdaniem naukowców należy zmienić sposób, w jaki myślimy o zagrożeniach związanych z oceanem. Badania pokazują, iż katastrofy naturalne nie są wynikiem jednego czynnika, lecz złożonej interakcji procesów: od tektoniki płyt po właściwości gleby. W przypadku Japonii to właśnie ta ukryta siła, czyli błoto niesione przez falę, mogła przesądzić o skali tragedii, która pochłonęła ponad 19 tysięcy ofiar i doprowadziła do katastrofy w elektrowni Fukushima.
