Widać tutaj bardzo wyraźnie, że gigant z Mountain View chce rywalizować z Apple’em nie tylko o smartfon w kieszeni, ale też o cały cyfrowy kokpit samochodu.
Android Auto w końcu przestaje wyglądać dziwnie na nowoczesnych ekranach
Jedna z największych zmian brzmi banalnie, ale kierowcy czekali na nią absurdalnie długo. Android Auto dostało nowy interfejs typu „full bleed”, który wreszcie poprawnie dopasowuje się do nietypowych ekranów samochodowych. Koniec z czarnymi pasami i pustymi przestrzeniami wokół interfejsu. System potrafi teraz rozciągać się od krawędzi do krawędzi nawet na bardzo dziwnych wyświetlaczach.
Google pokazał to między innymi na całkowicie okrągłym ekranie Mini Coopera, zakrzywionych panelach Lucida oraz trapezoidalnych ekranach nowej generacji BMW Neue Klasse. Jeszcze niedawno Android Auto na takich deskach rozdzielczych wyglądało momentami jak aplikacja uruchomiona w złym formacie. Teraz interfejs zaczyna w końcu przypominać natywną część samochodu.

To ważniejsze, niż może się wydawać. Dzisiejsze auta coraz częściej projektowane są wokół gigantycznych ekranów o nietypowych proporcjach, a producenci samochodów zaczynają traktować software niemal równie poważnie jak silnik czy zawieszenie.
Google dorzuca widżety bezpośrednio na mapę
Kolejna duża zmiana to nowy system widżetów. Do tej pory Android Auto wymagało ciągłego przełączania się między aplikacjami. Nawigacja, muzyka, inteligentny dom, kalendarz czy wiadomości działały trochę obok siebie. Teraz Google chce to mocno uprościć. Widżety można przypinać bezpośrednio nad widokiem mapy. Oznacza to, że podczas jazdy jednocześnie widzimy trasę i np. sterowanie bramą garażową, pogodę, nadchodzące spotkania czy szybki kontakt do wybranej osoby. W ten sposób system przestaje być dodatkiem do telefonu, a zaczyna działać bardziej jak pełnoprawny system operacyjny dla samochodu.
Immersive Navigation wygląda efektownie… może nawet za bardzo
Gigant bardzo mocno przebudowało też same Mapy. Nowy tryb Immersive Navigation generuje trójwymiarowe otoczenie drogi z budynkami, wiaduktami i ukształtowaniem terenu. System nakłada dodatkowo oznaczenia pasów ruchu, świateł czy znaków stop bezpośrednio na obraz trasy. Technicznie wygląda to imponująco. Zwłaszcza na ogromnych ekranach nowych aut.

Jednocześnie pojawia się tutaj klasyczny problem współczesnej motoryzacji: producenci coraz częściej balansują na granicy między użytecznością a przebodźcowaniem kierowcy. Dzisiejsze kokpity zaczynają przypominać centra dowodzenia statkiem kosmicznym i momentami można odnieść wrażenie, że projektanci zapominają, iż samochodem nadal trzeba przede wszystkim… bezpiecznie jechać. Google najwyraźniej wierzy, że dodatkowe informacje wizualne pomogą kierowcom podczas skomplikowanych manewrów i jazdy po wielopasmowych drogach.
YouTube w samochodzie to znak czasów
Google oficjalnie zamienia samochody elektryczne w małe centra rozrywki na czas ładowania. Android Auto dostaje wsparcie dla streamingu wideo, a natywna aplikacja YouTube ma działać nawet w 60 klatkach na sekundę z obsługą Dolby Atmos. Oczywiście oglądanie będzie możliwe wyłącznie podczas postoju. Najsprytniejszy jest jednak sposób, w jaki Google rozwiązało przejście między postojem a jazdą. Jeśli kierowca ruszy autem w trakcie oglądania filmu, obraz automatycznie znika, ale dźwięk nadal działa w tle. W praktyce oznacza to płynne przejście z „oglądania YouTube’a na ładowarce” do zwykłego słuchania materiału jak podcastu podczas jazdy.


Gemini zaczyna przejmować rolę cyfrowego pasażera
Największą bronią Google pozostaje jednak Gemini. AI zostaje głęboko zintegrowane z Android Auto i zaczyna działać bardziej jak aktywny asystent niż klasyczne sterowanie głosowe. System może analizować wiadomości, kalendarz czy historię aktywności i proponować konkretne działania. Jeśli ktoś wyśle SMS-a z pytaniem o miejsce spotkania, Gemini samo odnajdzie adres w mailach lub kalendarzu, przygotuje odpowiedź i zaproponuje uruchomienie nawigacji. W samochodach z Google built-in AI zyskuje nawet dostęp do danych technicznych auta.
Można zapytać system, czy nowy telewizor zmieści się do bagażnika, a Gemini sprawdzi realne wymiary przestrzeni ładunkowej konkretnego modelu samochodu. To już nie wygląda jak zwykły asystent głosowy. Bardziej jak cyfrowy współkierowca siedzący obok.
Wszystkie te zmiany bardzo wyraźnie pokazują, że przyszłość motoryzacji widzi nie tylko w autonomicznej jeździe, ale też w całkowitym przejęciu cyfrowego doświadczenia kierowcy. Android Auto przestaje być dodatkiem do telefonu. Powoli staje się centralnym systemem operacyjnym współczesnego samochodu.
Źródło: Google
