EBO Mini zmienia monitoring w zabawę. Uroczy robocik sprawdzi, co dzieje się w domu i jeszcze zabawi kota

Roboty coraz śmielej zadomawiają się w naszych domach, ale nie w tej formie, którą widzieliśmy przez lata w filmach science fiction. Zamiast masywnych humanoidów są roboty sprzątające albo inteligentne zabawki z AI. Na rynku pojawiają się również takie urządzenia, jak nowa seria EBO Mini, która na pierwszy rzut oka wzbudziła we mnie sympatię. Bo jak tu nie polubić takich kulek?
EBO Mini zmienia monitoring w zabawę. Uroczy robocik sprawdzi, co dzieje się w domu i jeszcze zabawi kota

Chociaż wygląd wskazuje, że są to raczej zabawki, to w rzeczywistości te roboty mają poważne zastosowania – monitorowanie domu, ale nie w taki sposób, jak znane nam inteligentne kamery. W sumie to bardziej mali, jeżdżący pomocnicy, którzy pozwalają zajrzeć do domu, pogadać z bliskimi albo sprawdzić, czy kot przypadkiem nie urządził sobie kolejnej drzemki w miejscu, w którym absolutnie nie powinno go być.

Kamera, która nie stoi w miejscu

Największą różnicą względem klasycznych kamer jest mobilność. Zamiast obserwować jeden fragment pomieszczenia, EBO Mini może przejechać przez mieszkanie i zajrzeć tam, gdzie akurat jest potrzebny. Z poziomu aplikacji sterujemy nim podobnie jak niewielkim samochodzikiem RC. Można przejechać z salonu do sypialni, sprawdzić pokój dziecka albo zajrzeć pod kanapę. To właśnie ten element sprawia, że urządzenie wydaje się znacznie bardziej „żywe” niż zwykła kamera zamontowana na półce.

EBO Mini i EBO Mini Sport oferują też obraz w rozdzielczości 2K, tryb nocny oraz dwukierunkową komunikację głosową. Innymi słowy: nie tylko widzisz, co dzieje się w domu, ale możesz też odezwać się do domowników lub zwierzaka. To bardzo ciekawy dodatek i myślę, że spora część właścicieli kupi taki sprzęt przede wszystkim dla swoich pupili, czemu w ogóle się nie dziwię, zwłaszcza kiedy zerkniemy na pozostałe możliwości tych robocików.

EBO Mini został wyposażony między innymi w laser do zabawy z kotem. Jeśli zauważymy, że nasz pupil zaczyna się nudzić i ostrzy pazury na kanapę, można uruchomić tę funkcję, dostarczając kotu potrzebnej rozrywki. Wersja Sport potrafi dodatkowo rozpoznawać ludzi i zwierzęta oraz automatycznie za nimi podążać, by dotrzymać im towarzystwa. To trochę jak połączenie kamery, zabawki i małego robota towarzyszącego. Nie brzmi jak coś, co zmienia życie i nic dziwnego, bo producent nie miał w ogóle takiego celu. Chciał rozwiązać konkretny problem – wiele osób spędza poza domem po kilkanaście godzin dziennie i zwyczajnie chce wiedzieć, czy wszystko jest w porządku.

Roboty stają się coraz bardziej… rodzinne

Szczerze mówiąc podoba mi się ten kierunek. Wizja robota humanoidalnego w domu nie jest dla mnie kusząca, a nawet wzbudza mój niepokój. Te maszyny są duże, mocno inwazyjne i potrafią przytłoczyć. EBO Mini idzie zupełnie inną drogą. Jego przyjazny wygląd działa na pewno na plus, choć największe znaczenie ma wizja producenta, który za cel postawił kontakt, obecność i poczucie bliskości. Firma wręcz sugeruje, że robot ma pomagać utrzymywać relacje z rodziną i zwierzętami wtedy, gdy nie możemy być fizycznie w domu. Nie chce nas zastąpić, po prostu ma nam w tym pomagać.

To zresztą bardzo ciekawy trend, który widać zresztą w całej branży smart home. Coraz mniej mówi się o samej technologii, a coraz więcej o emocjach i codziennym komforcie. Dlatego nawet roboty sprzątające dostają teraz specjalne funkcje nastawione na dbanie o zwierzaki. Co prawda nie mogą go zabawić laserem, jednak mogą zrobić mu zdjęcia i dokładniej wyczyścić przestrzeń, w której ma legowisko, a to również forma dbania o pupila.

EBO Mini to nie jest sprzęt niezbędny do życia

Umówmy się, bez tego da się żyć. Nawet domowy monitoring da się spokojnie rozwiązać inaczej. EBO Mini to gadżety, które mają po prostu to ułatwić, a przy tym spełnić jeszcze kilka dodatkowych funkcji. Bardzo podoba mi się opcja zdalnej komunikacji z bliskimi, co ma ogromny potencjał, gdy opiekujemy się osobą starszą. Tak, zawsze można zadzwonić, ale tutaj możemy mieć też podgląd i na własne oczy zobaczyć, że senior zjadł posiłek albo nie sprząta, choć powinien odpoczywać.

Jeśli interesują was ceny, to EBO Mini kosztuje 169,99 dolarów (ok. 620 złotych), natomiast bardziej zaawansowany EBO Mini Sport to wydatek rzędu 209,99 dolarów (ok. 760 złotych). Mało? Dużo? Na pewno mniej niż taki flagowy EBO X, tego samego producenta, który kosztuje około 1000 dolarów. To też wyraźnie pokazuje, że firma chce postawić na szerszą dostępność i to może się udać.

Oczywiście jest również kwestia, która zawsze ma dla mnie ogromne znaczenie – prywatność. W końcu mówimy o mobilnej kamerze, która porusza się po mieszkaniu i pozostaje połączona z internetem. Warto więc przed zakupem sprawdzić politykę przechowywania danych i świadomie zdecydować, czy taki poziom monitoringu nam odpowiada. Nie zmienia to jednak faktu, że seria EBO Mini wygląda jak jeden z ciekawszych przykładów nowej generacji domowych robotów. Nie próbuje być humanoidalnym asystentem rodem z filmów science fiction. Zamiast tego skupia się na prostych rzeczach: pokazaniu, co dzieje się w domu, umożliwieniu kontaktu z bliskimi i zapewnieniu odrobiny rozrywki zwierzakom.

Źródło: Enabot

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.