Huawei idzie w lifestyle. Nowe urządzenia mają nie tylko działać, ale też wyglądać i ja to kupuję

Huawei już nawet nie próbuje udawać, że chodzi wyłącznie o elektronikę. Podczas globalnej premiery w Bangkoku firma pokazała mi coś znacznie ciekawszego niż kolejne „sprzęty z nowym procesorem” — wizję technologii, która ma być częścią stylu życia. I szczerze? Patrząc na to, jak dziś wybieramy smartwatche, słuchawki czy tablety, chyba właśnie w tym kierunku idzie cały rynek.
Huawei idzie w lifestyle. Nowe urządzenia mają nie tylko działać, ale też wyglądać i ja to kupuję

Bo mam wrażenie, że powoli kończy się era kupowania urządzeń wyłącznie „na specyfikację”. Jasne, nadal chcemy dobrej baterii i wydajności, ale jednocześnie coraz częściej oczekujemy, że sprzęt będzie po prostu… pasował do nas. Do naszego stylu, codzienności i tego, jak funkcjonujemy. Huawei najwyraźniej to zauważył i dlatego tegoroczna konferencja pod hasłem „Now Is Your Spark” bardziej przypominała pokaz lifestyle’owy niż klasyczną premierę technologiczną.

Co ciekawe — to naprawdę działa, przynajmniej dla mnie.

HUAWEI WATCH FIT 5 chce trenować ludzi, którzy nie mają czasu trenować

Najbardziej „codzienną” premierą okazał się HUAWEI WATCH FIT 5, czyli kolejna generacja jednej z najpopularniejszych serii smartwatchy marki. Huawei bardzo mocno stawia tutaj na ideę mikrotreningów, co brzmi trochę jak kolejny modny slogan z TikToka, ale… coś w tym jest. Nowe funkcje promują krótkie, nawet 60-sekundowe aktywności, które mają wyciągać ludzi z wiecznego siedzenia przy biurku. Im dłużej się nad tym zastanawiam, tym więcej ma to sensu.  To chyba bardziej realistyczne podejście niż wciskanie wszystkim wizji codziennych, godzinnych treningów o 5 rano. Umówmy się – nie każdy ma na to czas i samozaparcie. Mikrotreningi łatwiej wprowadzić do swojego życia i potem rozwinąć w coś poważniejszego.

Sam zegarek nadal celuje w segment „stylowy fitness”, więc dostajemy:

  • kwadratową kopertę,
  • do 10 dni pracy na baterii,
  • smukły design,
  • obsługę płatności Curve Pay,
  • darmowy dostęp do usługi MultiPass,
  • dostęp do Huawei Health+ z 1 lub 3-miesięczną subskrypcją,
  • integrację z aplikacjami pokroju Komoot czy FIIT (z dostępem do darmowych okresów próbnych).

Pojawił się też model Pro dla osób bardziej sportowych — z funkcjami dla biegaczy, rowerzystów i nurków. Czyli klasyczny podział: wersja „na co dzień” i wersja „mam zamiar cierpieć dla życiówki”.

Huawei poszedł też w luksus. I to taki bardzo błyszczący

Najbardziej zaskoczył mnie jednak HUAWEI WATCH ULTIMATE DESIGN Spring Edition. I nie dlatego, że ma kolejne sensory zdrowia, ale dlatego, że Huawei kompletnie przestał udawać, że smartwatch musi wyglądać „technologicznie”. To model stworzony we współpracy z projektantką biżuterii Francescą Amfitheatrof i wyposażony w:

  • 99 naturalnych diamentów,
  • szafirowe szkło,
  • biżuteryjne wykończenie.

Czy to przesada? Trochę tak. Ale jednocześnie… dlaczego nie?

Od dawna było przecież widać, że smartwatche przestają być gadżetem dla geeków. Dziś wiele osób traktuje je jak element stylizacji, trochę jak zegarek modowy albo biżuterię. Huawei po prostu przestał się tego wstydzić i poszedł w pełny luksus.

Na drugim końcu skali znalazł się z kolei HUAWEI WATCH GT Runner 2 Racing Legend Edition, przygotowany z Eliudem Kipchoge. Tutaj zamiast diamentów dostajemy analityczne podejście do biegania:

  • nowy wskaźnik wydajności RAI,
  • panel obozu treningowego,
  • funkcje pomagające monitorować progres.

Czyli coś dla ludzi, którzy traktują bieganie jak projekt naukowy, a nie „wyjście się przewietrzyć”.

MatePad Pro Max wygląda jak sprzęt z przyszłości

Obok zegarków Huawei pokazał też nowy tablet HUAWEI MatePad Pro Max i muszę przyznać, że tutaj najbardziej imponują mi nie same parametry, a fizyczna konstrukcja urządzenia. Bo mówimy o tablecie z ekranem 13,2 cala, który:

  • ma zaledwie 4,7 mm grubości,
  • waży 509 gramów,
  • dostał matowy ekran OLED 3K Ultra-HD.

I właśnie ten matowy wyświetlacz może być tutaj najważniejszy. Producenci przez lata ścigali się na coraz bardziej błyszczące ekrany, po czym wszyscy przypomnieli sobie, że odbicia słońca istnieją. Huawei bardzo mocno promuje ten sprzęt jako urządzenie dla twórców pracujących „wszędzie” — w kawiarni, podróży czy parku. I akurat tutaj trudno się z nimi nie zgodzić, bo lekki tablet z matowym ekranem faktycznie brzmi jak coś, co można wrzucić do torby bez zastanawiania się, czy przypadkiem nie nosi się cegły.

Na start Huawei tradycyjnie dorzuca promocje

Seria WATCH FIT 5 jest już dostępna w Polsce, a do 21 czerwca 2026 roku obowiązuje oferta premierowa:

  • HUAWEI WATCH FIT 5 — 599 zł zamiast 799 zł,
  • HUAWEI WATCH FIT 5 Pro — 949 zł zamiast 1149 zł.

Urządzenia trafiły do największych sklepów z elektroniką oraz do operatorów i, co oczywiste, na stronę huawei.pl. Na ceny i dostępność pozostałych sprzętów musimy jeszcze poczekać.

HUAWEI WATCH Fit 5 Pro

Powiem wam szczerze — mam wrażenie, że Huawei bardzo dobrze wyczuł moment, w którym ludzie zaczęli mieć lekkie zmęczenie „wyścigiem specyfikacji”. Dziś smartwatch nie ma już być tylko małym komputerem na ręce. Ma wyglądać dobrze, nie irytować, pasować do stylu życia i przy okazji dyskretnie pilnować zdrowia.

Dlatego właśnie najbardziej podoba mi się w tej premierze to, że Huawei nie próbował robić z każdego produktu „technologicznej rewolucji”. Zamiast tego firma pokazała urządzenia, które mają po prostu wtopić się w codzienność. A paradoksalnie to może być dziś dużo bardziej przyszłościowe niż kolejny krzykliwy slogan o AI.

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.